Żeby coś zyskać, trzeba zaryzykować

Opublikowano: 2012-05-30
Recenzja książki "Czas przypływu".
Każdy pragnie miłości. Miłość odmładza, dodaje skrzydeł, dzięki niej mamy poczucie bezpieczeństwa i spełnienia.

Czasem miłość nie łatwo znaleźć, ale nie wolno ustawać w poszukiwaniach. Na każdego gdzieś czeka przysłowiowa druga połówka jabłka. Miłość może iść w parze z przyjaźnią, ale mogą też wchodzić sobie w drogę. Miłość często dotyka nas wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy. Zaskakuje nas w różnych sytuacjach. Bohaterki książki "Czas przypływu" idealnie to obrazują.

Nancy Thayer w swojej najnowszej powieści opisuje historię trzech sióstr. Tragiczna śmierć matki naznacza życie tych dziewczyn pasmem bólu i rozpaczy. Najstarsza Abby przejmuje opiekę nad rodziną i na nowo tworzy w domu rodzinnym bezpieczną przystań. Tak mijają lata. Siostry z dziewczynek stają się kobietami i ich drogi zaczynają się rozchodzić. Każda z nich ma własne plany i marzenia do spełnienia. Chcą realizować się zawodowo, chcą stworzyć własne rodziny. Abby podróżuje po świecie i czerpie z życia pełnymi garściami. Emma zdobyła wymarzona pracę, jest zaręczona z idealnym mężczyzną. Najmłodsza Lily została z ojcem na malowniczej wyspie Nuntucket. Pewnego dnia do domku gościnnego wprowadza się nowa lokatorka, tajemnicza Marina. Lily jest przekonana, że próbuje ona uwieść ojca. Na domiar złego, do rodzinnego domu wraca Emma, okropnie zraniona, porzucona przez narzeczonego, w głębokiej depresji. Najmłodsza z sióstr wzywa na pomoc Abby. Ma nadzieję, że ta rozwiąże wszystkie problemy, tak jak to było po śmierci mamy.

Nancy Thayrer z niezwykłą łatwością wprowadza nas w zawiłe losy sióstr. Przedstawia je w taki sposób, że trudno nie utożsamić się choćby z jedną z nich. Ułatwia to również sposób narracji, która jest naprzemienną relacją każdej z bohaterek. Problemy opisane przez autorkę są ponadczasowe i chyba takie pozostaną. Na ich podstawie Nancy Thayer przekazuje swoim czytelniczkom przesłanie "Nie ma prostych rozwiązań. Żeby coś zyskać, trzeba zaryzykować." Przed takimi właśnie wyborami zostały postawione bohaterki "Czasu przypływu". Będą musiały przełamać własne zasady, poddać się przeznaczeniu, pójść na kompromisy. Czy im się to opłaci i jak zmienią swoje życie? Tego musicie dowiedzieć się same.

Nancy Thayer przepięknie promuje Nuntucket. Może dlatego, że sama tam mieszka. Barwnymi i plastycznymi opisami odmalowała sielskie, nadmorskie pejzaże i zawsze przyjacielsko nastawionych wyspiarzy. Nuntucket wydaje się prawdziwym rajem na ziemi.

Żeby recenzja miała sens, musi być szczera. Muszę zatem dopisać, że fabuła "Czasu przypływu" momentami bywa zbyt idealna. Lecz gdy czytelnikowi to nie przeszkadza, będzie mógł cieszyć się lekką i prawdziwie letnią lekturą. Miło jest od czasu do czasu przeczytać książkę, która nie epatuje z każdej strony strugami krwi, makabrą i zbrodnią.

Aleksandra Jesiołowska
(aleksandra.jesiolowska@dlalejdis.pl)

Nancy Thayer, "Czas przypływu", Prószyński i S-ka, Warszawa 2012




Społeczność
Reklama


 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat
gggasd