W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies.
Ukryj komunikat


„13 minut” – recenzja

Opublikowano: 2018-02-12
Recenzja książki „13 minut”.
Trzymający w napięciu thriller o nastolatkach. Czy wyłącznie dla nastolatków? Niekoniecznie!

Sarah Pinborough to angielska pisarka urodzona w latach 70- tych XX wieku. Na swoim koncie ma wiele powieści inspirowanych życiem i doprawionych wyobraźnią. Do dnia dzisiejszego na polskim rynku w wersji przetłumaczonej ukazały się tylko dwie z nich: „Co kryją jej oczy” oraz hit ostatnich tygodni, czyli „13 minut”.

Po zobaczeniu tytułu ostatniej powieści pomyślałam, że jest „mocno inspirowana” nieco starszym dziełem, które dzięki serialowi wyprodukowanemu przez Netflix osiągnęło sławę. Ono również przedstawia historię śmierci oraz zawiera intrygi, konspiracje, plotki i oskarżenia, które mają miejsce w hermetycznym świecie nastolatków. Oba rozgrywają się w znaczącej części w szkole. W obu bohaterem jest niewpasowany w realia szkolne nastolatek – tam chłopak, tu dziewczyna – który rozwiązuje zagadkę, idzie jakimś tropem, prowadzi prywatne śledztwo, a wszystko dlatego, że pokrzywdzona osoba była dla niego kimś bliskim. Prawdopodobnie zgadłeś już, że mam na myśli „13 powodów” Ashera Jaya.

Porównanie „13 minut” do wspomnianych wyżej powieści i serialu sprawiło, że nie byłam przekonana, czy chcę sięgnąć po powieść Pinborough. „13 powodów” nie podobało mi się ze względu na ckliwość, przesadne reakcje niewspółmierne do wydarzeń oraz wynikającą z nich kiczowatość. Zmieniłam zdanie, gdy przeczytałam opis. Uznałam, że nowy utwór jest poważniejszy i doroślejszy, skierowany do szerszej grupy czytelników.

Na szczęście tym razem się nie zawiodłam. Thriller Pinborough traktuje o nastolatkach, ale niekoniecznie nadaje się tylko dla nich. Część zachowań musiała zostać poddana hiperbolizacji, ale nic w tym dziwnego. Nastoletni wiek rządzi się swoimi prawami. Działają hormony, a emocje biorą górę nad rozsądkiem. Wszystko to jednak jest odpowiednio dozowane, możliwe do strawienia także przez starszego czytelnika.

W książce szczególnie podoba mi się to, że gdy sprawa została już pozornie rozwiązana – innego końca się nie spodziewałam – zorientowałam się, że jestem dopiero w ¾ historii. Co będzie dalej? Wypełniacz? Zapychacz? Bez sensu. Szybko jednak okazało się, że zabieg jest celowy i doskonale przemyślany. Zdecydowanie polecam sprawdzić samodzielnie, co dla spragnionego intrygi w erze Facebooka i Instagrama przygotowała angielska pisarka.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Sarah Pinborough, 13 minut, Warszawa, Prószyński i S-ka, 2018




Społeczność
Reklama