Zapewne na pytanie, „czy umiesz robić make-up?”, prawie każda z nas odpowiedziałaby twierdząco. Przecież nałożenie podkładu, pomalowanie rzęs i podkreślenie ust nie może być trudną rzeczą. Ponoć kobiety rodzą się z tymi umiejętnościami. Ale stop! Zanim pochwalimy się naszymi kompetencjami w makijażu, należy spojrzeć obiektywnie w lusterko i przyznać się sama przed sobą, czy aby na pewno wszystko jest dopięte na ostatni guzik.
Źle dobrany podkład
Wygląda na to, że na pułapkę makijażową można trafić już na samym początku, wybierając kosmetyki w drogerii. Aby uniknąć „efektu maski”, czyli wyraźnie odcinającego się koloru twarzy od reszty ciała, trzymajmy się jednej, żelaznej zasady – kolor podkładu może być co najwyżej o jeden ton ciemniejszy od koloru skóry twarzy. Dziś w prawie każdej drogerii można przetestować kosmetyk przy lusterku, zatem śmiało – nie ryzykujmy i sprawdźmy kosmetyk jeszcze w sklepie. I pamiętajmy – za jasny kolor to efekt „zmęczenia”, a za ciemny podkład to nic innego jak „tapeta”.
Źle rozprowadzony fluid lub puder
Gdy zdobędziemy już pożądany kolor podkładu lub pudru, pamiętajmy o prawidłowej aplikacji. Większość z nas nakłada kosmetyk opuszkami palców, ponieważ mówi się, że to najlepszy ze sposobów, jednak należy pamiętać, że to sposób dla doświadczonych i bardzo sprawnych „makijażystek”, ponieważ palce mogą zostawiać mnóstwo nieestetycznych smug i plam. Dla pań, które nie są pewne swoich umiejętności w tym zakresie, zdecydowanie lepsze będą pędzle. Do aplikacji fluidu najbardziej nadają się płaskie, syntetyczne pędzle (można dostać w prawie każdej drogerii), natomiast do nakładania pudrów zaleca się duże pędzle wykonane z naturalnego włosia (nadadzą się także do aplikacji pudrów brązujących, rozświetlaczy oraz różu). Stosowanie pudrów i fluidów staje się nie tylko łatwiejsze, ale i przyjemniejsze.
Grube kreski pod/na powiekach
Nietrudno zauważyć, że Polki uwielbiają eyelinery i czarne kredki. Najgorszym z możliwych błędów, jeśli chodzi o makijaż oczu, to z pewnością nieestetycznie grube kreski na powiekach lub pod okiem. Pamiętajmy – nie zawsze więcej, znaczy lepiej. Cieniutka kreska może pięknie podkreślić spojrzenie lub, jeśli bardziej „wyciągniemy” ją w górę, to uzyskamy efekt kocich oczu. Zbyt duża ilość eyelinera, kredki dodaje nam natomiast kilka lub kilkanaście lat w górę – a to chyba dobry argument, aby skończyć z grubymi kreskami.
„Grzebyki” zamiast rzęs
Sprawa tu ma się podobnie, jak z kreskami. Po pierwsze - doceńmy umiar, po drugie – pamiętajmy – super droga, innowacyjna szczoteczka nie pomaluje sama za nas rzęs. Liczy się sama aplikacja. Nie należy wykonywać prostych, pociągłych ruchów przy malowaniu górnych rzęs, tylko wykonywać ruch „zygzakowaty” od nasady aż po same końce. W ten sposób kosmetyk zostaje dużo lepiej i bardziej równomiernie rozprowadzony, co pozwala na uniknięcie grudek i zlepionych włosków.
Osypujący/rolujący się cień do powiek
Nie lubimy tego, prawda? Ale całą winę przecież można zrzucić na złą jakość cieni. Niby tak, ale prawda jest taka, że dobra jakość kosmetyku to jakieś 30% sukcesu. Kolejne czynniki to umiejętna aplikacja, baza oraz odpowiednia ilość. Jak zatem nakładać? W przypadku cieni sypkich użyjmy aplikatora lub płaskiego pędzelka. Jedną z nowszych metod mających zastosowanie przy cieniach wysokiej jakości jest aplikacja na mokro. Wystarczy lekko zwilżyć aplikator i cień dłużej trzyma się na powiece. Nakładając kosmetyk pędzelkiem, raczej „przytykajmy” go do powieki punktowo, aby nie zrobić smug. Jeśli chodzi o cienie kremowe, użyjmy opuszków palców. Jeśli nie posiadamy bazy pod makijaż, nałóżmy odrobinę korektora lub fluidu na powiekę, aby przedłużyć żywotność nałożonych cieni.
Anna Karbowniczek
(anna.karbowniczek@dlalejdis.pl)
Komentarze