Co tak naprawdę sobie wstrzykujesz?

Przewodnik po preparatach medycyny estetycznej.
Kwas hialuronowy, stymulatory kolagenu, osocze bogatopłytkowe, polinukleotydy czy toksyna botulinowa. Współczesna medycyna estetyczna dysponuje coraz większą liczbą preparatów, a każdy z nich działa inaczej. Tymczasem część pacjentów wie, jaki efekt chciałaby zobaczyć w lustrze, lecz nie potrafi powiedzieć, co właściwie zostało jej wstrzyknięte.

Dlaczego ta wiedza ma znaczenie nie tylko dla wyglądu, lecz także dla zdrowia? Jak dobrać zabieg do potrzeb skóry i kiedy „więcej” zdecydowanie nie znaczy „lepiej”? Wyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kalandyk-Konstanty, lekarka wykonująca zabiegi medycyny estetycznej w krakowskiej klinice Loftdent.

Rynek preparatów iniekcyjnych zmienia się wyjątkowo szybko. Pojawiają się nowe substancje, technologie ich wytwarzania oraz kolejne sposoby wykorzystania dobrze znanych produktów. Dlatego pod ogólnym hasłem „zastrzyk na odmłodzenie” mogą kryć się zabiegi o zupełnie odmiennym mechanizmie działania. Jedne dają efekt wypełnienia niemal od razu, inne mają stopniowo pobudzać tkanki do wytwarzania kolagenu, jeszcze inne oddziałują na mięśnie odpowiedzialne za mimikę.

– Pacjenci często przychodzą z gotową nazwą zabiegu albo pytaniem, co najlepiej sobie wstrzyknąć. Ja wolę zacząć od innego pytania: czego skóra i twarz rzeczywiście potrzebują? Inaczej postępujemy przy utracie objętości, inaczej przy wiotkości i pogorszeniu jakości skóry, a jeszcze inaczej przy zmarszczkach pojawiających się podczas mimiki. Plan terapii i podawany preparat powinien wynikać z diagnozy – podkreśla dr n. med. Aleksandra Kalandyk-Konstanty, lekarka wykonująca zabiegi medycyny estetycznej w krakowskiej klinice Loftdent.

Trzy główne grupy preparatów pomagają uporządkować możliwości współczesnej medycyny estetycznej: preparaty wolumetryczne, regenerujące i blokujące przewodnictwo nerwowe. Podział jest praktyczny, choć niektóre produkty mogą łączyć więcej niż jeden mechanizm działania.

1. Preparaty wolumetryczne - kiedy trzeba odbudować objętość
Z wiekiem zmienia się nie tylko budowa skóry. Dochodzi również do przebudowy kości, przesunięcia i zmniejszenia poduszeczek tłuszczowych oraz utraty sprężystości tkanek. Policzki mogą wydawać się zapadnięte, bruzdy stają się bardziej widoczne, a linia żuchwy traci swój zarys. W takich przypadkach celem zabiegu powinno być odbudowa utraconych objętości.

Kwas hialuronowy: nie każdy preparat działa tak samo
Kwas hialuronowy jest naturalnym składnikiem tkanek, zdolnym do wiązania wody. W preparatach stosowanych jako wypełniacze często występuje w postaci usieciowanej, dzięki czemu przez określony czas utrzymuje swoją strukturę i może stanowić podporę dla tkanek. Daje stosunkowo szybki efekt zmiany konturu lub wypełnienia. To jednak nie oznacza, że każdy kwas hialuronowy nadaje się do każdego miejsca na twarzy.

Preparaty różnią się między innymi stopniem usieciowania, sprężystością, lepkością, zdolnością do rozprzestrzeniania się w tkance oraz zachowaniem pod wpływem ruchu. Produkt przeznaczony do subtelnego modelowania ust powinien zachowywać się inaczej niż preparat stosowany do odbudowy cofniętej brody czy policzków. O wyborze decydują również głębokość podania, grubość tkanek i indywidualna anatomia twarzy.

– U osób z wyraźną utratą objętości, zwykle bardziej zaawansowanymi zmianami związanymi z wiekiem, dobrze dobrany wypełniacz może dać efekt, którego nie osiągniemy samą rewitalizacją. Ale kwas hialuronowy służy również do niewielkich korekt: harmonizacji ust, poprawy symetrii czy usuwania defektów takich jak cofnięta broda. Najważniejsze, aby nie zmieniać rysów twarzy ponad potrzebę – tłumaczy lekarka.

W niektórych przypadkach rozważa się też korektę grzbietu nosa, np. maskowanie niewielkiej nierówności. Jest to jednak okolica szczególnie wysokiego ryzyka powikłań naczyniowych i nie powinna być traktowana jak prosty, rutynowy zabieg. Podobnej ostrożności wymaga okolica oczu: u predysponowanych osób preparat może przyczyniać się do długotrwałych obrzęków, nierówności lub tzw. efektu Tyndalla, czyli nieestetycznego prześwitywania płytko umieszczonego wypełniacza. Nie każda dolina łez kwalifikuje się więc do wypełnienia kwasem hialuronowym.

Biostymulatory objętościowe: efekt, który narasta tygodniami
Inną możliwością poprawy utraconych objętości twarzy są preparaty pobudzające jej tkanki do przebudowy, nazywane biostymulatorami kolagenu. Przykładami są kwas poli-L-mlekowy (PLLA) czy hydroksyapatyt wapnia (CaHA). W odróżnieniu od klasycznego wypełniacza hialuronowego ich długofalowe działanie opiera się na stymulacji tworzenia nowego kolagenu przez fibroblasty.

Po podaniu takiego preparatu tkanki stopniowo reagują na jego obecność i w kolejnych tygodniach oraz miesiącach może dochodzić do przebudowy macierzy pozakomórkowej. Dzięki temu rezultat rozwija się wolniej, bywa dyskretny i nie zawsze jest możliwy do pełnej oceny bezpośrednio po zabiegu. Nie należy też utożsamiać wszystkich stymulatorów: PLLA i CaHA różnią się budową, właściwościami, zalecanymi obszarami stosowania i sposobem przygotowania.

– Przy biostymulacji objętościowej bardzo ważne jest planowanie. Efekt może narastać przez wiele tygodni, dlatego nie należy od razu podawać nadmiernych ilości, tylko po to, by pacjent wyszedł z gabinetu z natychmiastową, spektakularną zmianą. Często lepiej zaplanować leczenie etapami: przeprowadzić pierwszy zabieg, odczekać czas odpowiedni dla konkretnego produktu, ocenić odpowiedź tkanek i dopiero wtedy zdecydować, czy konieczne jest uzupełnienie – wyjaśnia dr n. med. Aleksandra Kalandyk-Konstanty.

Preparaty tej grupy można rozważać m.in. przy utracie jędrności i objętości wybranych okolic twarzy, ale dobór zależy od wskazania konkretnego produktu. Ważną różnicą w stosunku do wypełniaczy hialuronowych jest również to, że takich produktów nie można po prostu rozpuścić hialuronidazą.

2. Preparaty regenerujące - kiedy celem jest jakość skóry
Nie każdy pacjent potrzebuje zwiększenia objętości. Często problemem są suchość, cienka struktura skóry, drobne zmarszczki, utrata elastyczności, nierówny koloryt lub wrażenie zmęczonej, pozbawionej blasku twarzy. W tej grupie zabiegów chodzi przede wszystkim o poprawę kondycji tkanek, a nie o przebudowanie rysów twarzy. Wykorzystuje się do tego preparaty o różnych składach.

Osocze bogatopłytkowe: wykorzystanie własnych płytek krwi
Osocze bogatopłytkowe (PRP) przygotowuje się z krwi pobranej od pacjenta i odpowiednio odwirowanej. Uzyskany preparat zawiera zwiększone stężenie płytek krwi, które po aktywacji uwalniają czynniki wzrostu i cząsteczki sygnałowe uczestniczące w procesach gojenia i naprawy tkanek.

Mechanizm działania osocza bogatopłytkowego można porównać do naturalnej odpowiedzi organizmu na uraz. Kiedy dochodzi do uszkodzenia tkanki, płytki krwi uczestniczą w zatrzymywaniu krwawienia i wysyłają sygnały do kolejnych etapów gojenia, a więc naprawy uszkodzonej tkanki. W medycynie estetycznej próbuje się wykorzystać ten potencjał w kontrolowany sposób, podając odpowiednio przygotowany materiał w wybrane obszary skóry.

– W przypadku osocza znaczenie ma nie tylko samo pobranie krwi. Liczą się procedura przygotowania, jakość uzyskanego materiału, stężenie płytek, czas od przygotowania do podania oraz miejsce i technika iniekcji. Celem może być wspomaganie procesów naprawczych i poprawa wyglądu skóry, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że nie każdy pacjent uzyska taką samą odpowiedź – zaznacza dr n. Med. Aleksandra Kalandyk-Konstanty.Poprawa odczuwanej jakości skóry, jej wyglądu i elastyczności jest celem takich terapii.

Polinukleotydy, skinboostery i mezoterapia: podobne nazwy, różne składy
Polinukleotydy to kolejna grupa produktów wykorzystywanych w zabiegach określanych jako regenerujące. Są to fragmenty łańcuchów kwasów nukleinowych. W zależności od konkretnego preparatu i wskazania przypisuje się im właściwości wspierające środowisko sprzyjające naprawie i nawilżeniu tkanek. Osobną kategorią są preparaty określane jako skinboostery, często oparte na kwasie hialuronowym, a także produkty do mezoterapii zawierające różne mieszanki substancji.

– Pacjent powinien dokładnie wiedzieć, co podajemy i po co. Nie wystarczy usłyszeć, że będzie to „witaminowy koktajl” lub „stymulator”. Dwa preparaty z tej samej kategorii mogą mieć zupełnie inny skład, inne działanie i inne ograniczenia. Niekiedy największy sens ma terapia łączona, ale zawsze powinna wynikać z oceny skóry i realistycznego planu – podkreśla dr Kalandyk-Konstanty.

3. Preparaty niwelujące zmarszczki - toksyna botulinowa i jej różne zastosowania
Toksyna botulinowa działa inaczej niż wypełniacze i stymulatory. Blokuje czasowo uwalnianie acetylocholiny w zakończeniach nerwowych, co osłabia skurcz wybranych mięśni. Kiedy mięsień przestaje tak intensywnie marszczyć leżącą nad nim skórę, zmarszczki mimiczne mogą się spłycić. Dlatego najczęściej sprawdza się przy zmarszczkach mimicznych, czyli powstających podczas uśmiechu, mrużenia oczu czy marszczenia czoła.

Najbardziej znane zastosowania toksyny botulinowe dotyczą górnej części twarzy. Podanie jej w mięśnie odpowiedzialne za pionowe zmarszczki między brwiami pozwala łagodzić tzw. lwią zmarszczkę. W okolicy zewnętrznych kącików oczu można ograniczać widoczność kurzych łapek.

Odpowiednio zaplanowane podanie w obszarze czoła może zredukować poziome linie, ale wymaga oceny wzajemnego działania mięśni unoszących i obniżających brwi.

– Czoło jest dobrym przykładem tego, dlaczego nie wystarczy „wstrzyknąć botoks w zmarszczki”. Jeśli nadmiernie osłabimy mięsień unoszący brwi, pacjent może uzyskać ciężkie, opadające czoło zamiast wypoczętego spojrzenia. Z kolei odpowiedni balans pracy mięśni pozwala w niektórych przypadkach uzyskać bardzo subtelne uniesienie brwi. Dlatego dobrze wykonany zabieg wymaga znajomości anatomii i technik podania preparatu – wyjaśnia lekarka.

Możliwości toksyny botulinowej nie kończą się jednak na czole. W odpowiednio wybranych przypadkach toksyna jest stosowana także w innych miejscach twarzy i szyi. Część poniższych zastosowań ma charakter pozarejestracyjny i wymaga szczególnie starannej kwalifikacji oraz omówienia ryzyka:

  • bunny lines, czyli królicze zmarszczki na grzbiecie i po bokach nosa, które pojawiają się przy marszczeniu nosa. Osłabienie aktywności właściwych mięśni może złagodzić te drobne linie.
  • Lip flip – niewielkie osłabienie wybranych włókien mięśnia okrężnego ust może delikatnie wywinąć górną wargę i uwidocznić jej czerwień bez dodawania objętości. Efekt różni się od powiększania ust kwasem hialuronowym; możliwe działania niepożądane obejmują trudności w piciu przez słomkę, wymawianiu niektórych głosek czy utrzymaniu szczelności warg.
  • Uśmiech dziąsłowy (gummy smile) – w wybranych przypadkach, gdy przy szerokim uśmiechu nadmiernie unosi się górna warga, można czasowo ograniczyć aktywność odpowiednich mięśni. Nie rozwiązuje to jednak wszystkich przyczyn odsłaniania dziąseł, np. problemów z proporcjami zębów czy budową szczęki.
  • Opadające kąciki ust i linie marionetki – osłabienie mięśni pociągających kąciki w dół może u niektórych osób delikatnie zmienić wyraz twarzy. To korekta pracy mięśni, a nie wypełnienie głębokiej bruzdy.
  • Broda z charakterystycznymi nierównościami, określanymi jako „broda brukowana” – rozluźnienie nadmiernie aktywnego mięśnia bródkowego może wygładzić powierzchnię skóry i zmniejszyć jej marszczenie.
  • Żwacze – u osób z nadmiernie rozbudowanymi mięśniami żwaczami toksyna może zmniejszyć ich objętość i niekiedy wysmuklić dolną część twarzy. To nie jest to samo co podkreślenie linii żuchwy wypełniaczem; zbyt silne osłabienie mięśni może zaburzać żucie i asymetrycznie zmieniać kontur.
  • Okolica nosa – u wybranych pacjentów można wpływać na pracę mięśni obniżających czubek nosa lub odpowiedzialnych za rozszerzanie skrzydełek.
  • Szyja i granica żuchwy – w określonych przypadkach osłabienie nadmiernie aktywnej mięśniówki szerokiej szyi (platysmy) może złagodzić pionowe pasma szyi albo subtelnie poprawić kontur dolnej części twarzy.

– Właśnie przy toksynie botulinowej szczególnie dobrze widać, jak duże znaczenie mają anatomia, właściwy dobór mięśnia i dawka. Można uzyskać świeższy, bardziej wypoczęty wygląd bez zamrożenia mimiki, ale błąd w lokalizacji albo nadmierna ilość preparatu może spowodować asymetrię uśmiechu, opadnięcie brwi czy powieki, trudności w poruszaniu ustami albo inne przejściowe zaburzenia funkcji mięśni – mówi dr n. med. Aleksandra Kalandyk-Konstanty.

Pierwsze zmiany po podaniu toksyny są zwykle zauważalne po kilku dniach, a na pełniejszy rezultat trzeba poczekać około dwóch tygodni, zależnie od produktu i obszaru. Efekt przeciwzmarszczkowy utrzymuje się zazwyczaj kilka miesięcy; nie jest trwały. To ważne również przy planowaniu ewentualnej kontroli i kolejnych zabiegów. Nie wszystkie preparaty toksyny botulinowej są wzajemnie zamienne, a ich jednostek nie należy przeliczać dowolnie.

Bezpieczeństwo zaczyna się od pytania: jaki dokładnie preparat otrzymuję?
Pacjent powinien mieć możliwość poznania pełnej nazwy podawanego produktu, producenta, jego przeznaczenia oraz możliwych powikłań. Warto zapytać, czy preparat ma właściwe oznakowanie i był przechowywany zgodnie z wymaganiami producenta. Rozpoznawalna marka i wysoka cena nie są samodzielną gwarancją bezpieczeństwa, podobnie jak nie jest nią atrakcyjne zdjęcie efektu zabiegu.

– Zawsze zachęcam, aby pacjent pytał, co dokładnie jest mu podawane. W dokumentacji medycznej powinny znaleźć się dane pozwalające zidentyfikować zabieg i produkt: data, nazwa preparatu, numer serii, ilość oraz miejsce podania. To ważne również po latach, kiedy pacjent trafia do innego lekarza lub trzeba wyjaśnić przyczynę niepożądanego objawu. Dokumentacja powinna być rzetelna, a pacjent może poprosić o jej kopię – zaznacza dr n. med. Kalandyk-Konstanty.

Równie ważna jak jakość substancji jest osoba wykonująca iniekcję. Lekarz powinien zebrać wywiad, sprawdzić przeciwwskazania, ocenić anatomię, omówić możliwe działania niepożądane i dysponować procedurą postępowania w razie powikłań. Zabiegów iniekcyjnych nie należy wykonywać samodzielnie ani powierzać osobom bez odpowiednich uprawnień i przygotowania medycznego. Przy wypełniaczach szczególnie alarmujące są nagły silny ból, zblednięcie lub sinienie skóry oraz zaburzenia widzenia – wymagają natychmiastowej pomocy medycznej.

– Nie ma jednego preparatu, który będzie najlepszy dla wszystkich. U jednej osoby korzystniejsza okaże się delikatna odbudowa objętości, u innej poprawa jakości skóry, a u kolejnej ograniczenie nadmiernej mimiki. Najlepszy zabieg to taki, który ma konkretne wskazanie, został rozsądnie zaplanowany i przeprowadzony bezpiecznie. Czasem najważniejszą decyzją jest po prostu rezygnacja z iniekcji – podsumowuje specjalistka Lodtdent.

Fot. Materiały prasowe
Informacja prasowa



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat