W mediach społecznościowych regularnie pojawiają się nagrania osób, które samodzielnie podają sobie silikon, wypełniacze lub inne substancje niewiadomego pochodzenia. Część z nich tłumaczy, że chciała zaoszczędzić pieniądze albo poprawić wygląd bez wizyty u specjalisty. Niestety skutki takich działań bywają bardzo poważne.
Lekarze ostrzegają, że samodzielne wstrzykiwanie preparatów do twarzy może prowadzić do deformacji, przewlekłych stanów zapalnych, zakażeń, uszkodzenia nerwów, a nawet martwicy tkanek. Szczególnie niebezpieczny jest płynny silikon oraz substancje kupowane z niesprawdzonych źródeł. W wielu przypadkach nie wiadomo nawet, co dokładnie znajduje się w strzykawce.
Niepokojące jest także to, że część takich materiałów publikowanych w sieci zdobywa ogromne zasięgi. Drastyczne metamorfozy przyciągają uwagę, a algorytmy mediów społecznościowych promują kontrowersyjne treści. W efekcie niektóre osoby zaczynają traktować ryzykowne zabiegi jak coś normalnego albo łatwy sposób na szybką zmianę wyglądu.
Specjaliści podkreślają jednak, że medycyna estetyczna to nie zabawa. Nawet pozornie prosty zabieg wymaga wiedzy o anatomii twarzy, sterylności i możliwych powikłaniach. Źle podany preparat może zablokować naczynia krwionośne, doprowadzić do trwałych uszkodzeń albo pozostawić deformacje, których później nie da się już całkowicie usunąć.
Coraz częściej mówi się także o wpływie presji mediów społecznościowych na postrzeganie własnego wyglądu. Filtry, idealne zdjęcia i nieustanne porównywanie się do innych sprawiają, że niektóre osoby zaczynają szukać coraz bardziej radykalnych sposobów na poprawienie urody.
Eksperci apelują, by nie ufać internetowym „tutorialom” i nie wykonywać zabiegów na własną rękę. Oszczędność może skończyć się nie tylko utratą pieniędzy, ale przede wszystkim zdrowia. W przypadku medycyny estetycznej bezpieczeństwo powinno być ważniejsze niż chwilowa moda czy viralowy trend.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze