„Państwo-widmo” – tak czasem mówi się o Somalii.
Głód, piractwo, szaleństwo religijne, cierpienia kobiet. Niewiele o niej wiemy, bo na te obrzeża świata zaglądają jedynie nieliczni.
Konrad Piskała nie tylko opisał losy Somalijczyków mieszkających w Polsce, lecz także sam wyruszył do Afryki, zobaczył Somalię na własne oczy, wsłuchał się w opowieści jej mieszkańców: dzieciaków z domu dziecka, drobnych cwaniaczków, urzędników i oficjeli, przemytników, uciekinierów i tych, którzy mimo lepszego życia na Zachodzie zdecydowali się wrócić do ojczyzny. Do kraju, w którym wszystko, czego się podejmują, jest heroizmem.
Autor pokazuje nam zgoła inne, dalekie od przemocy oblicze Somalii i zabiera w fascynującą podróż, która zmieni nasze stereotypowe myślenie. Pisze o marzeniach Somalijczyków i woli przetrwania, o ich trzeźwym osądzie rzeczywistości i próbach jej zmiany. Dryland to portret ludzi pełnych nadziei, właściwej tym, którzy nigdy się nie poddają.
W Somalii każda historia zaczyna się pod drzewem, ale dla mnie początek był gdzie indziej. W pustej salce na posterunku przed Nairobi, gdy zrozumiałem, że somalijska narodowość to skaza. Na tych wszystkich punktach kontrolnych, przejściach granicznych, w obcych krajach Somalijczycy są sami. Nie stoją za nimi ambasady, konsulowie czy nawet najsłabsza armia. To bezpaństwowcy, obywatele upadłego państwa. Ich ziemi nikt nie zajął, nikt nie pożąda pustyni. Żadne imperium nie uznało ich za swoich obywateli.
(fragment)
Komentarze