Już po raz 17. obchodzimy Dzień Bez Futra, ustanowiony przez Front Wyzwolenia Zwierząt. Od paru lat w obchody aktywnie angażują się dwie znane organizacje ekologiczne: Stowarzyszenie Empatia oraz Fundacja Viva! Akcja dla Zwierząt.
Począwszy od lat 90. do dnia dzisiejszego, możemy obserwować wyraźny podział w świecie mody. Znani projektanci i kolejne domy mody kolejno rezygnują z projektów z naturalnymi futrami, manifestując sprzeciw wobec masowego zabijania zwierząt dla futer. Inni pozostają przy zdaniu, że futro jest nieodłącznym elementem garderoby prawdziwej kobiety. Kto ma rację?
Sztuczna alternatywa
Wiele osób uważa, że idealną alternatywą dla naturalnych futer są ich sztuczne zamienniki. Jednak wbrew powszechnej opinii, sztuczne futro nie może być nazwane ekologicznym. Głównym produktem używanym do jego produkcji jest ropa naftowa. Ponadto, jeden egzemplarz sztucznego futra będzie rozkładać się w ziemi kilkaset lat, uwalniając przy tym wiele szkodliwych substancji, podczas, gdy futro naturalne ulegnie biodegradacji w ciągu dwóch, trzech lat. Dlatego według ekologów spór o futra nie rozstrzyga się pomiędzy wyborem produktu sztucznego a naturalnego, ale pomiędzy noszeniem futra lub nie noszeniem go wcale.
Fermy śmierci
Przeciwnicy futer podkreślają, że główną przyczyną, dla której należy zaprzestać produkcji futer jest traktowanie zwierząt. Na stronie organizacji Empatia, a także wielu innych stowarzyszeń ekologicznych, możemy znaleźć wstrząsające relacje dotyczące warunków życia zwierząt hodowanych dla futra. Norki są ponoć upychane w za małych, metalowych klatkach, a stres wywołany ciasnotą u niektórych wywołuje bolesne wrzody. U norek bardzo częstą reakcją na cierpienie jest samookaleczenie poprzez odgryzanie własnego ogona. W końcu łamie się im karki, dusi gazem lub wstrzykuje zastrzyk. Podobny jest los innych zwierząt. W szczególnie okrutny sposób zabijane są lisy - metalowy uchwyt unieruchamia pyszczek zwierzęcia, a następnie razi się go prądem, wsuwając pręt w jego odbyt. Z kolei jedną z najczęstszych metod zabijania szynszyli jest łamanie karku. Drugi sposób polega na rażeniu prądem płynącym przez metalowe klamry przypięte do uszu i genitaliów zwierzęcia. W zależności od kroju, do wykonania jednego futra potrzeba około 20 lisów, 35 królików, 60 norek lub 200 szynszyli.
Co na to hodowcy?
Właściciele ferm hodowlanych głośno protestują przeciwko przedstawianiu procesu hodowania zwierząt w tak jednostronny sposób. Tłumaczą, że legalne fermy są regularnie kontrolowane przez lekarzy weterynarii oraz lokalne inspektoraty sanitarne. Nie ma możliwości na przetrzymywanie zwierząt w nieodpowiednich warunkach, gdyż wszystko – począwszy od wymiarów klatek, poprzez karmienie, pojenie, a w końcu metody zabijania – jest regulowane prawnie. Hodowcy tłumaczą, że w ich interesie jest dbanie o swoje zwierzęta - jeżeli są zdrowe, dobrze odżywione i czyste, to mają też piękne futerko.
Incydenty, które tak często są nagłaśnianie przez organizacje ekologiczne, to zwykle przykłady nielegalnych hodowli, prowadzonych w Azji lub Ameryce Południowej, gdzie wciąż dotkliwy i nierozwiązany jest także problem kłusownictwa. Większość wyjątkowo drastycznych filmów, przedstawiających okrutne sposoby zabijania zwierząt, pochodzi właśnie z takich dzikich hodowli.
Zastanawiając się nad tym, czy produkcja i noszenie futer są etyczne, musimy zdać się na własne sumienie. I zasobność portfela.
Agata Knapek
(agata.knapek@dlalejdis.pl)
Komentarze