Mały spryciarz
Komar ma jedną parę oczu złożonych z tysięcy małych oczek. Potrafi zaobserwować intensywność i zmianę światła, widziane kształty są rozmazane. Człowiek ma jedna parę oczu, które pozwalają mu widzieć doskonale otaczający go świat. Jednak przy spotkaniu z komarem oko w oko, to my jesteśmy przegrani. Poproszeni o wymienienie jednej z uciążliwości lata między deszczem i upałami, większość z nas wymieni komary. Te niepozorne owady pojawiają się, kiedy lato jest ciepłe i wilgotne. Samice komara potrzebują krwi do rozwoju jaj, które potem składają w zbiornikach słodkiej wody. Samce to małe, pokorne stworzenia żywiące się kwiatowym nektarem i ginące tuż po kopulacji.
Podczas ukąszenia, samica wprowadza do ciała ofiary kropelkę swojej krwi. Zawarte w niej substancje chemiczne powodują zaczerwienienie, opuchliznę i świąd. U osób bardziej wrażliwych może dojść do reakcji alergicznej. Bywa, że niektórzy są bardziej narażeni na ukłucia tych owadów, a innym komary nie dokuczają prawie wcale. Przyczyn tego stanu jest kilka. Ponieważ komary świetnie potrafią wyczuć temperaturę otoczenia, bardziej będą gryzły osoby o cieplejszej skórze. Do takich zaliczamy kobiety w czasie owulacji, młodych mężczyzn i małe dzieci. Do ludzi przyciąga je również zapach potu i znajdujący się w wydychanym powietrzu dwutlenek węgla. Substancje zawarte w naszym pocie tj. kwas mlekowy, mogą być dla nas zupełnie niewyczuwalne, ale nawet ich mała ilość zwabi komara. Częste prysznice na pewno zapobiegną nadmiernym ukłuciom.
Sposób na komary
Jak dotąd nie wynaleziono skutecznego sposobu przeciw małym krwiopijcom. Najprostszym sposobem jest osłonięcie jak największej powierzchni ciała. W lecie nie zawsze jest to możliwe. W oknach można założyć siatki/moskitiery. Sposobem naszych babć można postawić na parapecie talerzyk z kilkoma plasterkami cebuli lub zawiesić w oknie zielone listki pomidora. Osoby mające ukwiecone parapety i balkony do walki z komarami mogą wykorzystać niektóre rośliny np. pelargonie, kocimiętkę i bazylię.
Spożywanie cebuli i czosnku, które zmieniają zapach naszego ciała, ma działanie odstraszające. Niestety, nie tylko komary, ale i ludzi. Ten sam efekt przynosi przyjmowanie witaminy B1, której zapach jest dla nas niewyczuwalny. Lubiący ładnie pachnieć mogą posmarować się olejkiem waniliowym lub sokiem z cytryny.
Istnieje możliwość stosowania środków chemicznych - różnego rodzaju sprejów, płytek, lamp, opasek przeciw insektom. Środki te coraz częściej okazują się jednak nieskuteczne, bo komary przyzwyczajają się do nich. Poza tym używane w nich związki nie są obojętne dla naszego organizmu.
Co zrobić, kiedy już jesteśmy pogryzieni i niemiłosiernie swędzi? Bąble należy smarować albo maścią z apteki, albo po domowemu spirytusem salicylowym, sokiem z cytryny, octem z wyciągiem z liści laurowych, mięty, pelargonii lub czeremchy. Stosowanie okładów z plastrów surowego ziemniaka i cebuli też przynosi ulgę.
Ilu ludzi, tyle opinii, każdemu pomoże coś innego. A jeśli nie pomaga nic… radzę uzbroić się w cierpliwość.
Monika Pietrusiak
(monika.pietrusiak@dlalejdis.pl)
Komentarze