Do nietypowej sytuacji doszło 21 października 2026 roku około godziny 7:30 na Psim Polu. Kierowca autobusu linii N pomylił trasę i skręcił w niewłaściwym miejscu. Zamiast od razu skontaktować się z nadzorem ruchu, próbował samodzielnie wrócić na właściwą drogę.
Sytuacja szybko zaczęła się komplikować.
Przegubowy, około 18-metrowy autobus znalazł się na wąskich ulicach, gdzie manewrowanie utrudniały zaparkowane samochody. Kierowca zdecydował się jechać dalej, szukając możliwości powrotu na trasę. W ten sposób autobus dotarł na gruntową drogę techniczną biegnącą wzdłuż wału przeciwpowodziowego Widawy, w rejonie przepompowni.
Nagranie pojazdu jadącego w miejscu, w którym trudno spodziewać się miejskiego autobusu, szybko trafiło do internetu i zaczęło żyć własnym życiem.
Kierowca wypuścił pasażerów, ponieważ dalsze manewrowanie tak długim pojazdem na wąskiej drodze było utrudnione. Następnie próbował samodzielnie wydostać się z problematycznego miejsca.
W pewnym momencie autobus ugrzązł w mokrej ziemi, jednak po kilkunastu minutach kierowcy udało się ruszyć i wrócić na właściwą trasę. Według relacji przewoźnika cała sytuacja trwała około 15 minut.
W social mediach szybko pojawiła się wersja, według której kierowca miał celowo zjechać z trasy, aby ominąć korki na ulicy Krzywoustego.
MPK Wrocław tę wersję stanowczo zdementowało.
Rzecznik przewoźnika Daniel Misiek wyjaśnił, że autobus jechał w przeciwnym kierunku do tego, w którym mogły występować utrudnienia. Według MPK była to zwykła pomyłka przy wyborze skrętu, po której nastąpiła seria kolejnych błędnych decyzji.
Najważniejszym z nich było to, że kierowca nie skontaktował się od razu z nadzorem ruchu.
W podobnych sytuacjach powinien zatrzymać pojazd i zgłosić problem dyspozytorowi. Na miejsce może wtedy przyjechać nadzór ruchu i pomóc w bezpiecznym wycofaniu autobusu lub skierowaniu go na właściwą trasę.
Po otrzymaniu informacji o zdarzeniu MPK wysłało na miejsce swoich pracowników.
Kierowca został przebadany alkomatem. Wynik wyniósł 0,00. Przewoźnik sprawdził również jego znajomość trasy linii N i potwierdził, że kierowca ją znał.
Nie mamy więc do czynienia ani z celowym "skrótem przez wały", ani z jazdą pod wpływem alkoholu.
To była pomyłka, którą kierowca próbował naprawić na własną rękę i przez to doprowadził do znacznie bardziej nietypowej sytuacji.
Sam film z autobusem poruszającym się drogą przy wale jest prawdziwy.
Nieprawdziwy jest natomiast kontekst dodawany do części viralowych publikacji, jakoby kierowca celowo omijał w ten sposób korki.
To kolejny przykład, jak prawdziwe nagranie może zacząć funkcjonować w sieci z zupełnie inną historią niż ta, która wydarzyła się naprawdę.
Kierowca MPK Wrocław nie pojechał wałami, żeby ominąć korki. Pomylił trasę, a potem próbował samodzielnie naprawić swój błąd.
PMP
Komentarze