Jego pseudonim wziął się z osobliwego uwielbienia dla loków. Jest tajemnicą, w jaki sposób od lat udaje mu się uprawiać proceder w mieście, gdzie są tylko trzy zakłady fryzjerskie, a wszyscy się znają.
Wyjaśnienie jednak istnieje. Wyćwiczone sztuczki doskonale dezorientują ofiary, a bezwzględność i pogarda wobec konwenansów i zasad czynią Lokiego naprawdę groźnym zwolennikiem zła i występku. Tak przynajmniej twierdzą fryzjerzy, którzy raz po raz dają się nabrać na jego mistrzowski bluff, gdy z niewinną miną pojawia się w drzwiach ich zakładów, mówiąc „Tym razem naprawdę zapłacę”. Autor udowadnia, że na tak wyrafinowane piętrowe kłamstwo nie ma mocnych.
Komentarze