Sekret K-beauty tkwi w prewencji i konsekwencji. Zgodnie z tą filozofią ochrona bariery hydro-lipidowej skóry i zabezpieczenie jej przed działaniem negatywnych czynników środowiskowych są podstawą pielęgnacji – i to o wiele ważniejszą, niż uzyskanie nietrwałego „efektu wow” po jednej nocy. Stąd kult esencji, toników, masek w płachcie czy lekkich kremów z filtrami SPF stosowanych przez cały rok. Tym, co wyróżnia koreański sposób dbania o skórę i włosy, jest bez wątpienia warstwowość, czyli kolejno oczyszczanie, nawilżanie, odżywianie i ochrona. Ten kultowy, kilkustopniowy rytuał nie ma jednak sztywnych reguł – chodzi przede wszystkim o słuchanie potrzeb ciała. Dlaczego Europejki pokochały trend K-beuaty? Między innymi dlatego, że łączy nowoczesną technologię z naturą. W składach wielu produktów królują np. wąkrota azjatycka, żeń-szeń czy fermentowana soja. Brzmi egzotycznie, a działa naprawdę dobrze. Na uwagę bez wątpienia zasługują także same opakowania, bo rytuał beauty będzie pełen dopiero wtedy, gdy wrażenia estetyczne zostaną również zaspokojone.
Seul Skin – klucz do świata K-beauty
Pomysł na Seul Skin zrodził się z potrzeby stworzenia marki, która nie tylko skupia starannie wyselekcjonowane azjatyckie produkty, ale staje się także przewodnikiem po świecie koreańskiej pielęgnacji w Polsce. Nazwa z jednej strony przywołuje na myśl Seul – stolicę K-beauty – z drugiej zaś nawiązuje do koreańskiego określenia seuskin, oznaczającego „otulenie rosą” lub „poranną świeżość”. Dokładnie taka jest koreańska pielęgnacja: kojąca dla ciała i zmysłów. Koncept Seul Skin w naturalny sposób łączy edukację z najnowszymi trendami, dostarczając wiedzę w lekkiej i estetycznej formie. Obecnie w portfolio marki znajdują się tacy producenci jak: Rom&nd, Nuse, Odid, S.Nature, Axis-Y czy Ongredients.
Fot. Materiały prasowe
Informacja prasowa
Komentarze