Pamiętam kilogramy niebieskiego cienia na powiekach, dzięki którym wszyscy mogli sobie przypomnieć, jak wygląda typowa popkulturowa kelnerka w przydrożnym amerykańskim barze. Dziś, kiedy już co nieco wiem, żałuję, ze wtedy nie miałam przy sobie "Sztuki makijażu".
Nawet nie wiem, jak to nazwać: książka? płyta DVD? kurs? instruktaż? broszura? To wszystko w jednym. Chyba najlepszym odpowiednikiem będzie "kurs" i tym słowem będziemy sie posługiwać.
Kurs o sztuce makijażu można podzielić na dwie części: teoretyczną i praktyczną. Ta pierwsza zawiera się w książeczce o układzie zeszytowym, z której dowiemy si,ę jak odczytać kształt twarzy, jak wyregulować brwi, czy jak sprawić, żeby nasze usta wyglądały na bardziej pełne. Gdyby tego było mało – mamy też małe ABC kosmetyków do makijażu (pędzli, podkładów, cieni i zalotek).
W książeczce znajdujemy 12 makijaży codziennych – począwszy od makijażu do szkoły, a skończywszy na tym, który zrobimy na wyjście do pubu. Co ciekawe, znajdziemy tutaj również idealny make-up dla okularników. Każdy z nich opatrzony jest obszernym komentarzem i zdjęciami, pokazującymi krok po kroku, w jaki sposób zrobić profesjonalny makijaż. I co fenomenalne, książeczkę można rozłożyć i ułożyć na biurku, przed lusterkiem i w trakcie naszej pracy, patrzeć na podpowiedzi.
Całość uzupełnia płyta DVD, na której „na żywo” zobaczyć możemy, jak profesjonalista wykonuje wybrany przez nas make-up. Lektorka mówi wyraźnie, wolno, dokładnie tłumaczy każdy swój krok. A później dla utrwalenia powtarza. Oglądamy film, uzupełniamy zdjęciami i wykonujemy makijaż. Prosto, łatwo i szybko.
Niewiele bym zmieniła w tym kursie. No, może tylko monotonny i usypiający trochę głos lektorki na płycie. Dodałabym również trochę więcej informacji ogólnych – jakich kolorów używać na co dzień, na co zwrócić szczególną uwagę, jaki kolor pasuje do jakiego typu karnacji.
Może dla osoby, która od kilku lat radzi sobie z makijażem, taka książka nie będzie odkryciem. Nie będzie też pomocna. Ale dla młodej kobiety (albo trochę starszej, która makijażu nie robiła) może stać się objawieniem. Przeprowadzi ją przez meandry cieni, pudrów i różów. Pokaże drogę do idealnego, prawie, wizerunku, poprawi humor i pokaże, że wyglądać pięknie można przy minimalnym nakładzie pracy.
Anna Otlik
(anna.otlik@dlalejdis.pl)
Komentarze