W Domu na Wygonie pojawia się nieznajomy. Kiedyś nazywał się Dieter – dziś to Edmund. Po nagłej śmierci rodziców rozdzielono go z rodzeństwem. „Rozdzielili nas jak szczeniaki" – powie po latach, wracając w rodzinne strony, by odnaleźć ślad i grób przybranej siostry, Marion. Liczy na pomoc kobiet z Domu na Wygonie. Jest rok 2020.
Sto lat wcześniej w klasztorze staroobrzędowców w Wojnowie pojawia się dziewczynka, którą przyniósł nurt rzeki. To właśnie Marion. Dorasta wśród uli i łąk, w brzęczeniu owadów odnajdując spokój i ucząc się życia. Staje się zaklinaczką pszczół. Gdy Marion, brutalnie odcięta od pierwszej, młodzieńczej miłości, trafia na służbę do dworu Heitmannów w Pustnicku, jej życie gwałtownie przyspiesza. We dworze poznaje Joachima – starszego pszczelarza, z którym ma prowadzić pasiekę. Nowa miłość przychodzi do Marion niespodziewanie, choć w milczeniu mężczyzny kryje się jakaś tajemnica.
Marion czuje więcej – jej ciało działa jak barometr. Wyczuwa choroby i przeczuwa to, co nieuchronne. Herta Becker, szeptucha z Warpun, dostrzega w niej potężną moc. Nazywa ją „córką mgły" i namawia, by przyjęła swój dar. W tle tej historii majaczy postać Jegle – matki Marion i Dietera, która podjęła dramatyczną decyzję, o jakiej nikt nie miał się dowiedzieć. To ona oddała Marion rzece, a milczenie o tym czynie stało się klątwą kładącą się cieniem na losach całego rodu.
Współcześnie Basia z Domu na Wygonie trafia na pamiętnik córki szeptuchy, Anny Becker. Na jego kartach odkrywa prawdę o Marion, przyrodniej siostrze Dietera – Edmunda.
Czytelnik w tej powieści wędruje przez mazurską głuszę, Królewiec, Olsztyn i Berlin lat trzydziestych – świat, nad którym zbiera się już wojenna burza. Tom kończy się rok przed wybuchem wojny. Marion ma jeszcze w sobie siłę, miłość i swoje miejsce na ziemi. I wierzy, że to wystarczy, by żyć.
Komentarze