„Marion, córka mgły” – recenzja

Recenzja książki „Marion, córka mgły”
Nie będę udawać, że „Marion, córka mgły” od pierwszych stron totalnie mnie porwała, bo tak nie było. Potrzebowałam trochę czasu, żeby się w tę historię wkręcić. Początek czytało mi się raczej spokojnie i momentami miałam wrażenie, że niewiele się dzieje, ale z czasem zaczęłam coraz bardziej zwracać uwagę na klimat książki.

I chyba właśnie klimat jest tutaj tym, co najbardziej mi się podobało. Jest trochę tajemniczo, trochę melancholijnie, dużo natury i taki specyficzny spokój, który momentami działał na mnie naprawdę dobrze. To nie jest książka, którą czyta się dla ciągłych zwrotów akcji. Bardziej wciągnęła mnie tu atmosfera i to, co dzieje się między bohaterami.

Marion też nie jest postacią, którą od razu pokochałam. Momentami naprawdę ją rozumiałam, a chwilę później zastanawiałam się, dlaczego właściwie zrobiła coś w taki sposób. I w sumie dobrze, bo przynajmniej nie miałam poczucia, że jest kolejną idealną bohaterką, która zawsze wie, co robi. Ma swoje problemy, popełnia błędy i próbuje jakoś ogarnąć to, co dzieje się wokół niej. Dzięki temu wydawała mi się bardziej ludzka.

Podobało mi się też to, że książka nie jest tylko historią o jednym konkretnym wydarzeniu. Jest tutaj sporo o przeszłości, relacjach, rodzinie i o tym, jak rzeczy, które wydarzyły się dawno temu, potrafią wpływać na ludzi jeszcze długo później. Niektóre fragmenty podobały mi się bardziej, inne trochę mniej, ale ogólnie lektura była całkiem przyjemna.

Mam natomiast wrażenie, że książka momentami jest zwyczajnie za spokojna. Były miejsca, przy których trochę odpływałam i musiałam się zmuszać, żeby czytać dalej. Niektóre sytuacje mogłyby wydarzyć się szybciej, by dodać fabule dynamiki. Nie jest to więc lektura dla miłośników akcji, polubią ją natomiast osoby, które lubią smakować każdą stronę, każde wydarzenie.

Miło spędziłam czas podczas lektury, choć nie była to dla mnie książka idealna i raczej nie zagości w mojej pamięci na dłużej, zostawiła jednak po sobie bardzo fajne wrażenie. Najbardziej zapamiętam klimat, tajemnicę i tę trochę mglistą, spokojną atmosferę. Jeśli ktoś lubi historie, w których ważniejsze od ciągłej akcji są emocje, bohaterowie i atmosfera, to myślę, że warto dać Marion szansę.

Sonali Gupta

Katarzyna Enerlich, „Marion, córka mgły”, Wydawnictwo MG, Kraków, 2026.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat