Za każdym razem, gdy sięgam po książkę Pawła Jasienicy, mam wrażenie, że ktoś wręcza mi mapę miejsc, które przecież doskonale znam, a następnie z niewinną miną pokazuje, że połowy zaznaczonych na niej dróg nigdy wcześniej nie zauważyłam. Szczególną przyjemność sprawia mi odkrywanie w jego książkach moich rodzinnych stron – miejsc odwiedzanych od dzieciństwa, mijanych podczas wycieczek czy znanych z opowieści – i przekonywanie się, jak wiele historii kryje się dosłownie pod naszymi stopami.
„Myśli o dawnej Polsce” mają jednak nieco inny charakter niż klasyczna wędrówka przez kolejne epoki. Na pierwszy rzut oka książka może wydawać się chaotyczna. Jasienica swobodnie przeskakuje między miejscami, wydarzeniami i stuleciami, czasem wykonując historyczny sus tak daleki, że czytelnik przez moment zastanawia się, gdzie właściwie wylądował. Po chwili zaczyna jednak dostrzegać w tym metodę. Autor nie tyle prowadzi nas prostą drogą od punktu A do punktu B, ile wyciąga kolejne nitki i pokazuje, jak wydarzenia oddalone od siebie o dziesiątki czy setki lat splatają się w znacznie większą całość.
Dlatego tę książkę odbierałam bardziej jak wielogodzinną rozmowę niż tradycyjną opowieść historyczną. Taką prowadzoną przy mocnej herbacie, dobrym polskim jedzeniu i stole stopniowo zastawianym kolejnymi książkami, mapami i dokumentami.
Jasienica zagląda za kulisy wydarzeń i odbiera historii tę charakterystyczną podręcznikową sterylność. Królowie, możni, duchowni czy pisarze przestają być nazwiskami przyklejonymi do dat, a zaczynają przypominać ludzi z krwi i kości. Podejmują decyzje, kalkulują, zawierają sojusze, popełniają błędy i próbują przewidzieć ruch przeciwnika. Historia przestaje dzięki temu wyglądać jak seria wydarzeń, które z jakiegoś tajemniczego powodu po prostu musiały nastąpić.
Świetnie widać to choćby przy wydarzeniach, które w powszechnej świadomości zostały sprowadzone do kilku haseł. Weźmy chrzest Polski. W szkolnym skrócie pojawia się Mieszko I, pojawia się Dobrawa, mamy rok 966 i właściwie można przewracać stronę. Tymczasem za taką decyzją stał przecież świat politycznych interesów, stosunków z sąsiadami, walki o wpływy i chłodnej kalkulacji. Państwa nie podejmują decyzji zmieniających ich przyszłość dlatego, że akurat ładnie układają się w późniejszej tabelce z datami.
Historia w wydaniu Jasienicy odzyskuje ciąg przyczynowo-skutkowy. Zamiast grzecznego szeregu królów, bitew i traktatów dostajemy ludzi, którzy analizowali sytuację, negocjowali, kombinowali i potrafili prowadzić polityczne rozgrywki z finezją, której niejeden współczesny komentator mógłby im pozazdrościć. Jednocześnie autor nie każe nam przyjmować gotowych ocen. Podsuwa fakty, zestawia wydarzenia i prowokuje do zastanowienia się, czy obraz wyniesiony ze szkoły rzeczywiście pokazuje całą historię, czy jedynie jej najbardziej wygładzony fragment.
Mam jednak wrażenie, że „Myśli o dawnej Polsce” niekoniecznie są najlepszym pierwszym spotkaniem z Jasienicą dla osoby, która dopiero zaczyna poważniej interesować się historią. Swobodne przemieszczanie się autora między epokami, nazwiskami i wydarzeniami wymaga pewnego skupienia, a czasami także chwili na przypomnienie sobie, gdzie dokładnie jesteśmy i dlaczego właśnie o tym rozmawiamy. Nie traktuję tego jednak jako poważnej wady. Wręcz przeciwnie – czasami jedno nazwisko, wydarzenie czy miejsce wspomniane na kilku stronach wystarcza, żeby nabrać chęci na dalszą eksplorację meandrów polskiej historii.
„Myśli o dawnej Polsce” nie próbują zamknąć naszych dziejów między dwiema okładkami. Raczej uchylają kolejne drzwi i zachęcają, żebyśmy sami sprawdzili, co znajduje się za nimi. Po lekturze zostajemy więc nie tylko z większą wiedzą, ale przede wszystkim z kolejnymi pytaniami. A w przypadku książki historycznej trudno mi wyobrazić sobie lepszy komplement.
Katarzyna Chober
Paweł Jasienica, „Myśli o dawnej Polsce”, Wydawnictwo MG, Warszawa, 2026.
Komentarze