Na castingu w szkole baletowej w Poznaniu pojawiło się wiele pięknych i walecznych dziewczyn. Takich, które chciały spełnić swoje marzenia o zostaniu kolejną polską Top Model.
Justyna z Leszna, studentka europeistyki na co dzień, zajmuje się również podprowadzaniem (czyli pokazywaniem miejsca na torze) zawodników Unii Leszno - żużlowej drużyny. Jury, gdy dowiedziało się, iż dziewczyny podprowadzające zawodników często robią kilku minutowe pokazy taneczne poprosiło ją o krótką prezentację. Justyna zwierzyła się im, że chłopak zagroził jej, że jeśli pójdzie na casting do programu nie będą już parą. Po takiej informacji od razu została przyjęta do kolejnego etapu przez "walczącą o prawa kobiet" Joannę.
Kolejna uczestniczka castingu Joanna ze Stargardu Szczecińskiego mimo braku innych niż słowiańskie korzeni, zaprezentowała jury swoją naprawdę wyjątkową egzotyczną urodę. Dawid Woliński widział u niej rysy tatarskie. Joanna strasznie zazdrościła jej słodkiego noska. Sesja z modelem w wykonaniu Marcina Tyszki spowodowała, że dziewczyna przeszła dalej.
Martyna z Poznania wywołała u Joanny Krupy łzy. Bynajmniej nie z powodu tego, jak chodziła, czy jaką historię miała dziewczyna, ale z powodu wyglądu. Całe jury stwierdziło, że Martyna jest stanowczo za chuda na wybieg i przed aparat. Mimo, iż nie miała zdiagnozowanej anoreksji, dziewczyna przyznała się, iż miała chwilowy wstręt do jedzenia. Przeszła dalej dzięki Joannie, która uwierzyła w nią i chciała wspomóc ją w walce o zdrowszy wygląd.
Żaneta z Poznania była tą, którą Marcin zapamiętał najlepiej z tego castingu. Czy było to z powodu urody, a może dlatego, iż jako pogodynka Wielkopolskiej Telewizji Kablowej zaprezentowała przed wszystkimi prognozę pogody, do końca nie wiadomo. Chodź nie spełniała modowych standardów, znalazło się dla niej miejsce w kolejnym etapie programu.
Ostatnią przyjęta do dalszej rywalizacji o tytuł Top Model dziewczyną była Zuzanna z Poznania. Studentka filozofii, której hobby jest modeling. Ona pozuje, a siostra bliźniaczka rozwija swoją pasję fotografa. Gdy pozbyła się kolczyka z nosa, który odwracał całą uwagę jury od niej i jej ciała, okazało się, iż jedyną osobą "na tak" była Joanna.
Pod zamkiem Czocha, gdzie rozgrywa się kolejny etap programu spotkało się 40 uczestniczek. W różnych zadaniach będą one walczyły, by jako jedna z 13 znaleźć się w domu modelek.
Pierwsze zadanie pojawiło się na początku. Do zamku dziewczyny musiały dostać się zjeżdżając na linie zawieszonej na wysokości 10 piętra nad jeziorem, bądź wdrapując się na zamkowy mur po drabince linowej. Lęk wysokości, słabe mięśnie rąk, zimno, nic nie stanęły im na przeszkodzie w przedostaniu się do środka.
Kolejne zadanie dla uczestniczek przygotowała Katarzyna. Miały one wziąć udział w pokazie mody. Nietypowym, bo wybieg stanowił 30 metrowy most między zamkiem a brzegiem jeziora, a prezentować miały kolekcję Zuo Corp Bartka Michalca. 40 dziewcząt miało zaprezentować 20 sukienek. Po zejściu z wybiegu każda z dziewcząt miała oddać swoje ubranie i pomóc w jego założeniu koleżance z pary. Nie trzeba chyba mówić, że przez ich brak doświadczenia i okropny stres pokaz nie wyszedł najlepiej. Czasem był korek na wybiegu, bo dziewczyny wychodziły za szybko, innymi razy most świecił pustkami. Jedne nie były do końca ubrane, inne nie wyszły w butach. Jednym słowem, a właściwie słowem Michała Piróga "najgorszy pokaz mody ever".
Niestety trzeci odcinek "Top Model" przyniósł też trzy wyeliminowane dziewczyny: Monikę, Wiktorię i Dominikę.
Kto odpadnie, a kto przejdzie dalej? Przekonamy się już a tydzień.
Anna Pytel
(anna.pytel@dlalejdis.pl)
Top Model, 3 edycja, Katarzyna Sokołowska, Marcin Tyszka, Joanna Krupa, Dawid Woliński, fot. TVN/PiotrLitwic.com
Komentarze