Każda z nas ma w swojej szafie przynajmniej jeden żakiet, który sprawdza się idealnie, kiedy przychodzi nam prezentować się elegancko na ważnym spotkaniu. Niektórym kobietom to wystarcza, inne muszą takich żakietów mieć znacznie więcej, jeśli wymaga tego od nich charakter pracy. Każda jednak powinna zwrócić uwagę na to, co w tym sezonie serwuje Orsay. Obok letnich żakietowych propozycji nie da się przejść obojętnie. Skupmy się na dwóch.
Mały czarny
Pierwsza propozycja to żakiet na pozór klasyczny, bo czarny. Jego fason odbiega jednak od tego, do którego jesteśmy przyzwyczajone. Po pierwsze długość. Orsay stawia na odkryte biodra, zatem żakiet ma długość ¾. Ładnie układa się na sylwetce i z racji długości, mocno podkreśla talię. Nie będą się w nim zatem dobrze prezentować panie, które chciałyby ukryć co nieco. Po drugie sławne „to coś”. Niebanalnego, a jednocześnie nieco romantycznego charakteru dodaje mu kokarda, w którą została przekształcona jedna z klap kołnierza. Taki żakiet to świetny dodatek do eleganckiej sukienki, koszuli, ale też t-shirta i dżinsów. We wszystkich wersjach sprawdza się idealnie, a my siłą rzeczy nieco się wyróżniamy. Ów kokarda przyciąga bowiem wzrok.
Mała zielona
Kolejna propozycja Orsaya na sezon letni 2011 to lekka katana w kolorze khaki nieco przypominająca żakiet. Również o długości ¾. W modnym, militarnym stylu zdecydowanie nadaje się jako element bardziej sportowych codziennych strojów. Idealnie współgra z dżinsami i t-shirtem, zarówno kiedy wskoczymy w szpilki, jak i w zestawieniu z tenisówkami. Świetnie wygląda również z dżinsową spódnicą lub szortami w jednolitym kolorze.
Krótko mówiąc, Orsay stawia w tym sezonie na kobiecość i minimalizm w pięknej postaci. Aż chce się wykrzyczeć przewodnie hasło marki „Thank God, I'm Woman!” Oj tak.
Katarzyna Stec
(katarzyna.stec@dlalejdis.pl)
Komentarze