Jest ono bowiem „słońcem w pigułce”, balsamem na zszargane nerwy, ukojeniem po ciężkim tygodniu w pracy, lekarstwem na smutki. Ale czy tylko?
Jak to w przypadku każdego uzależnienia, zaczyna się niewinnie od sporadycznych „wyciągnięć ręki”. W tym wypadku wyciągamy jednak dwie ręce, dwie nogi…i całą resztę je łączącą. Tanoreksja ( z ang. to tan – opalać się) to kolejny problem, z którym przyszło się borykać głównie kobietom. I choć, jak do tej pory, bardziej ją widać aniżeli słychać, zasięgiem obejmuje coraz więcej ciał i umysłów.
Jakie przyczyny?
Przyczyn należy upatrywać przede wszystkim w niskiej świadomości na temat wpływu promieni UV na organizm ludzki. Tym samym w ograniczonej edukacji. Nic dziwnego. Bardziej koncentrujemy się na korzyściach płynących ze słonecznych kąpieli, aniżeli szkodach, jakie są w stanie wyrządzić. W końcu przyszło nam żyć w strefie objętej klimatem umiarkowanym, zatem – jakkolwiek trywialnie i smutno to zabrzmi - to nie nasze polskie ciała słońce pieści 364 dni w roku.
Bo mi źle, bo niedobrze
I nie nasze umysły, jeśliby wspomnieć o „polskiej” skłonności do popadania w stany depresyjne. A to brak pracy, a to kiepska praca… a to „wolność wyboru” w stylu: „pomyślmy no, w tym miesiącu kupujemy szampon, czy może jednak dodatkową parę gaci?”. Wygłodniałe słońca jesienią i zimą, zasadniczo kojarzymy je z ciepłem, radością, hamakiem, leżakiem i soczystym drinkiem z parasolką. A że nie każdemu urlop przypadnie w sierpniu i nie każdego stać będzie na weekend pod palmami, biegniemy do osiedlowego solarium. Jest ono bowiem „słońcem w pigułce”, balsamem na zszargane nerwy, ukojeniem po ciężkim tygodniu w pracy, lekarstwem na smutki, ale…
Blady czyli niezdrowy?
Okazuje się, że bladość skóry jest przyczyną kompleksów i mocno zaniżonego poczucia własnej wartości. Tanorektycy swoje postępowanie często tłumaczą (przed innymi i sobą) chęcią poprawienia kondycji skóry, powołując się na jej zdrowie i estetykę. Nałogowe opalanie się traktowane jest przez nich również jako całkiem niegroźna przyjemność, której zwyczajnie nie chcą (nie umieją) się oprzeć. W końcu czasy kultu „bladych twarzy” chronionych koronkowymi parasolkami dawno już za nami. Jasne lica nie świadczą już wcale o szlacheckim pochodzeniu, a śnieżno-białe, delikatne dłonie nie są znakiem ludności z wyższych klas społecznych.
Opalony czyli atrakcyjny?
Dzisiaj skóra pięknie muśnięta słońcem przywodzi na myśl zdrowie, aktywny styl życia, a co za tym idzie – większe powodzenie u płci przeciwnej. Tanorektykowi jednak nie sposób wytłumaczyć, że jest opalony. Twierdzi, że w pełni kontroluje stan swojej opalenizny mimo, że lampka kontrolna już dawno się przepaliła. Istotne, aby wiedzieć, że…
Przypieczona, chrupiąca skórka
… kusząco wygląda jedynie na kurczaku z rożna i pachnącej bułce prosto z pieca.
Odczuwasz potrzebę jak najczęstszego przebywania na słońcu bądź w solarium? Stale kontrolujesz stopień opalenizny i nie dostrzegasz w pełni satysfakcjonujących cię zmian? Z każdą wizytą w solarium zwiększasz czas sesji? Mimo to twoja skóra wydaje się ciągle blada i nieatrakcyjna? Pomyśl chwilę, zanim zaserwujesz sobie kolejną dawkę promieni UV. Możliwe, że znalazłaś się w grupie osób dotkniętych problemem tanoreksji. Podobnie rzecz się ma, jeśli nie chcesz upodobnić się do rodzynka (co z tego, że słodki, kiedy marszczuch taki), nabawić się plam, podejrzanych przebarwień czy nowotworu skóry zwanego czerniakiem, zastanów się, czy przypadkiem nie jesteś już na dobrej drodze ku temu.
Iga Zakrzewska
Komentarze