Te, którym natura poskąpiła urody lub te, którym wiecznie coś nie do końca w sobie pasuje, marzą w głębi, by naprawić, zredukować, zretuszować swe oblicze. I to jak najkorzystniej. Wspomagaczy w tej kwestii mamy wiele, a skoro dzięki nim możemy poczuć się lepsze, atrakcyjniejsze, pewniejsze siebie?
Właściwie dla kogo?
Właściwie to zależy. Elżbieta robi to rzekomo dla siebie. Lubi, kiedy z lustra uśmiecha się do niej pełnymi, karminowymi ustami Elżbieta - kobieta. Kiedy spogląda wyraźnym, uwodzicielskim spojrzeniem, przeczesuje i odgarnia włosy zadbanymi dłońmi o "oszlifowanych" paznokciach. Najlepiej w kolorze pasującym do koloru butów lub nowej torebki Versace. Wtedy Elżbieta czuje się dobrze. Wtedy jest "wyjściowa", więc wychodzi do ludzi. Wychodzi, żegnając niewyjściową Elżbietę i porzuca ją w czterech, domowych ścianach. Lecz za drzwiami?
Dla mężczyzny
"To dla Jurka te złociste pasma na głowie, bo on woli blondynki" - mówi jedna. "Mój Grzesiu uwielbia u kobiety mocny, odważny makijaż, więc kupiłam maskarę 2000 kalorii" a "Wiesiek zawsze oglądał się za wyższymi, ciemnowłosymi pannami, więc naturalnie nakładam szpilki" - dodają inne. Właściwie kobieta powinna umieć chodzić na obcasach. I łydki, i pośladki prezentują się lepiej dzięki nim. A w głowie krążą myśli: "to nic, że mam obtarte stopy i problemy z krążeniem. Wyglądam seksownie i kobieco, jak ta dziewczyna, za którą ostatnio się obejrzał, więc cóż innego mi pozostaje, jak nie pocierpieć odrobinę w zamian za ten błysk w oku faceta, za spotkanie z nim, flirt, namiętne, piękne chwile"?
Dla drugiej kobiety
Dla tych wszystkich kobiet, łypiących swoimi ślepiami z każdego ogonka sklepowego, zza każdego filaru kościelnego, butiku odzieżowego, urzędu skarbowego, domu handlowego, urodzinowego party, solarium, salonu kosmetycznego i wielu innych publicznych miejsc, w których bywa każda z nas. A niech patrzą i podziwiają. Niech zazdroszczą dobrej marki kosmetyków, najlepszego w mieście fryzjera. Niech zerkają zawistnym, kiepsko podkreślonym okiem na najmodniejsze w tym sezonie połączenie przypuśćmy fioletu z różem spoczywające na kształtnych piersiach i ponętnych biodrach. Jestem kobietą z klasą, kobietą na topie, kobietą współczesną, świadomą swoich potrzeb i celów - kobietą-cosmo(...)
Maskara-da
Zamykając za sobą drzwi domowej, "flanelowej" codzienności, wkraczamy w sferę społeczno-kulturową pewnym, wydawałoby się silnym, uzbrojonym w ostry, stabilny obcas krokiem. Jednak krokiem pewnym tylko pozornie. W teatrze życia bowiem znajduje się niezliczona ilość przestrzeni scenicznych, z których istnienia często nawet nie zdajemy sobie sprawy. Okazuje się, że jesteśmy bandą zamaskowanych, wymalowanych, przebranych aktorów, ucharakteryzowanych odpowiednio do przypadających nam w udziale ról matek, żon, kochanek, córek, sióstr, koleżanek? I tańczymy wspólnie, do upadłego, dopóki maski nie pospadają, a pot lub łzy make-up'u nie zmyją się. Każda z nas chce przecież grać rolę główną, chce być najlepsza, zdobywać zaszczyty i chwałę, poklask i uznanie.
Demaska(k)torstwo?
Czasem jednak dociera do nas, że to, co wydaje się prawdą, wcale prawdą nie jest. Najczęściej wtedy, gdy obcas jest zbyt wysoki, przez co zwichniemy sobie kostkę. Gdy świetny cień do powiek okazuje się zwykłym bublem, a rewelacyjna maskara, choć miała być wodoodporna, spływa odważnie podczas jesiennego deszczu. A nasze obecne pragnienia i dążenia w efekcie w ogóle nie wychodzą nam na zdrowie.
Wszystkie, jakże cenne prawdy i zalecenia na temat kreowania naszego wizerunku, zarówno zewnętrznego, jak i charakterologicznego, odłóżmy na chwilkę na bok. Choćby po to, by zdać sobie sprawę z mirażu bycia doskonałą, jak i z iluzji doskonałości w ogóle. Wszak, choć często o tym zapominamy, przyciągają innych do nas, właśnie nasze niedoskonałości. Piegi, które pieczołowicie maskujemy pięcioma warstwami pudru. Zaokrąglony brzuszek, który mimo naszych narzekań niesamowicie podoba się mężczyźnie nie od dziś przyglądającemu się nam nieśmiało. Spontaniczność i energia, które wrogowie lubią nazywać bezmyślnością i nadpobudliwością, przez co niejednokrotnie hamowałyśmy ekspresję kołaczących się wewnątrz emocji... Nienaturalność, wbrew pozorom, jest niesamowicie łatwa do wychwycenia, a im bardziej staramy się wykreować kogoś, kim w ogóle się nie jesteśmy, tym bardziej to widać. W efekcie zyskujemy miano sztucznej i nieautentycznej, nijakiej i bez wyrazu.
Dla siebie przez ciebie
Ile można żyć na usługach luster - gładkich, zimnych, jednowymiarowych uosobieniach sztuczności? Jak długo i w jakim stopniu jesteś w stanie przechadzać się po centrach handlowych, przeglądać się w szybach wystaw, sprawdzając ukradkiem, czy znów nie przybrałaś nieco na wadze? Za drzwiami ciepłego domostwa rozpościera się świat, a w nim inni ludzie- żywe zwierciadła, żywe lustra. Jeśli już mamy badać siebie, to róbmy to właśnie przez ich pryzmat. Przeglądajmy się w nich tak, jak oni to robią. Dla innych ludzi jesteśmy dokładnie tym samym, czym oni dla nas. To rozmowy z nimi potrzebujesz, to ich ciepła pragniesz.
Człowiek potrzebuje wrażeń rodzących się w konfrontacji z drugim. Pragnie dialogu z mniej lub bardziej równym sobie. Tylko w ten sposób - poprzez obcowanie z takimi jak on - jest w stanie dotrzeć do siebie i siebie poznać. Poza tym choć szata może zdobić człowieka, zwłaszcza, jeśli jest to szata piękna, to nie należy zapominać o tym, że piękno, to jednak coś, czego nie wydobędą ani zjawiskowe ciuszki, ani rewelacyjne, najlepszej marki kosmetyki-wspomagacze.
Iga Zakrzewska
(redakcja@dlalejdis.pl)
Fot. Łukasz Bera
Komentarze