"Pleban z Wakefieldu" Oliver Goldsmith

Nowość wydawnicza "Pleban z Wakefieldu" Oliver Goldsmith
Angielska proza w wieku XVIII zakwitła z niespodziewaną bujnością. Wydaje się, jakby tajne siły, które kierowały pisarzy poprzedniej epoki w dziedzinę powieści, dojrzały teraz naprawdę i zaczęły wydawać owoce. Na krótkiej przestrzeni czasu przeznaczonej dla jednej generacji, pojawiły się arcydzieła, które stanowią chlubę literatury angielskiej.

Rzecz jednak znamienna, że kiedy dzisiaj spoglądamy na ten fenomenalny rozkwit pisarstwa tamtego czasu, to nie twórcy, uznawani przez ówczesną krytykę za najwspanialszych wysuwają się na pierwsze miejsce, lecz dwaj inni pisarze, mianowicie Daniel Defoe, autor Robinsona Crusoe, i Oliver Goldsmith, autor Plebana z Wakefieldu.

To oni wygrali nagrodę wieczności, jaką jest pamięć ludzka, i gdy tamci stanowią w dużej mierze zapomniane, zatopione grody, oni wystrzelają wysoko ponad toń czasu. Robinsona Crusoe czyta do dzisiaj każde dziecko. Pleban z Wakefieldu stanowi do dziś żelazny repertuar milionowych rzesz czytelniczych świata.

Jakże się to stało? Dzięki jakim zaletom Pleban z Wakefieldu stawił czoło żywiołom czasu i żyje do dzisiaj w wyobraźni?

Przyczyna tkwi w głównej postaci utworu, w proboszczu z małej, wyimaginowanej osady w środkowej Anglii, doktorze Karolu Primrose, w którego autor tchnął tyle miłości, uczucia, życia i cnoty, tyle cierpliwości okazanej podczas ciężkich przejść i nieszczęść, że wyżłobiła w umysłach czytelników równie głębokie ślady jak biblijna opowieść Starego Testamentu o cierpliwym Hiobie, nawiedzanym klęskami z rozkazu Jahwe...



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat