Potężna erupcja w Indonezji. Wulkan wyrzucał lawę przez 25 godzin, setki tysięcy pasażerów utknęły na lotniskach

Potężna erupcja Anak Krakatau sparaliżowała ruch lotniczy w Indonezji. Wulkan wyrzucał lawę i popiół przez wiele godzin, a setki tysięcy pasażerów odczuły skutki żywiołu.
Anak Krakatau ponownie przypomniał o swojej sile. Wulkan położony pomiędzy Jawą a Sumatrą wszedł w fazę intensywnej erupcji, wyrzucając lawę i ogromne ilości popiołu. Skutki odczuły setki tysięcy osób, a władze nadal utrzymują podwyższony poziom alarmu.

Nagrania z erupcji wulkanów w Indonezji regularnie obiegają media społecznościowe. Tym razem zagrożenie jest jednak jak najbardziej realne. Na początku września 2026 roku Anak Krakatau wszedł w wyjątkowo intensywną fazę aktywności. Erupcja ciągła rozpoczęła się 4 września o godz. 23:07 czasu lokalnego i zakończyła dopiero 6 września tuż po północy. Trwała około 25 godzin.

Lawa, huk i chmura popiołu

Indonezyjskie służby geologiczne informowały o widocznych fontannach rozżarzonej lawy i utrzymującym się odgłosie erupcji. W kolejnych dniach wulkan nadal nie był spokojny. Do 10 września po zakończeniu najdłuższego epizodu zarejestrowano jeszcze 13 erupcji typu strombolijskiego.

Popiół wulkaniczny dostał się wysoko do atmosfery. Według danych przytaczanych przez agencje informacyjne chmura mogła sięgać nawet około 50 tys. stóp, czyli ponad 15 kilometrów.

Skala zjawiska była na tyle duża, że problemy pojawiły się setki kilometrów od samego wulkanu.

Blisko 3 tysiące lotów zakłóconych

Popiół doprowadził do czasowego zamknięcia kilku lotnisk, w tym obsługującego Dżakartę portu Soekarno-Hatta. Początkowo informowano o ponad 1500 zakłóconych lotach i około 170 tys. pasażerów dotkniętych utrudnieniami. W kolejnych dniach skala problemu wzrosła. Łącznie wstrzymanie operacji lotniczych objęło niemal 3 tys. lotów i około 341 tys. podróżnych.

Lotniska zostały ponownie otwarte po ustąpieniu największego zagrożenia dla lotnictwa, jednak sam Anak Krakatau wciąż pozostaje aktywny.

Alarm nadal obowiązuje

Najnowszy komunikat indonezyjskiej Agencji Geologicznej z 10 września utrzymuje dla Anak Krakatau III poziom alarmowy - Siaga.

Choć pomiary wskazują obecnie na spadek energii aktywności wulkanicznej, eksperci podkreślają, że prawdopodobieństwo kolejnych erupcji nadal jest wysokie. Zagrożeniem pozostają między innymi rozżarzone odłamki skalne, intensywny opad popiołu i możliwe wypływy lawy.

Mieszkańcom i turystom zabroniono zbliżania się na mniej niż 3 kilometry od centrum aktywności wulkanu. Osobom znajdującym się na terenach objętych opadem popiołu zalecono ograniczenie przebywania na zewnątrz i używanie masek.

Czy grozi tsunami?

To pytanie wzbudza szczególne emocje, ponieważ właśnie Anak Krakatau w 2018 roku był związany z katastrofalnym tsunami w Cieśninie Sundajskiej, w którym zginęły setki osób.

Indonezyjskie władze apelują jednak, aby nie łączyć automatycznie obecnej aktywności z zagrożeniem tsunami. W komunikacie z 10 września mieszkańców wybrzeży prowincji Banten i Lampung poproszono o zachowanie spokoju oraz nieuleganie niesprawdzonym informacjom rozpowszechnianym w internecie.

Uwaga na nagrania z mediów społecznościowych

Warto zachować ostrożność także wobec spektakularnych filmów podpisywanych w sieci jako "właśnie trwająca erupcja Anak Krakatau". Już w lipcu indonezyjska Agencja Geologiczna oficjalnie dementowała viralowe nagranie, które przedstawiano jako aktualny wybuch tego wulkanu. Po weryfikacji okazało się, że film nie dokumentował bieżącego zdarzenia.

Obecna wrześniowa erupcja jest potwierdzona, ale nie oznacza to, że każdy krążący po TikToku czy Facebooku film rzeczywiście został nagrany teraz i w Indonezji.

Indonezja na "Pierścieniu Ognia"

Tak duża aktywność wulkaniczna w tym kraju nie jest przypadkiem. Indonezja leży na styku płyt tektonicznych w obrębie tzw. Pacyficznego Pierścienia Ognia i ma ponad 100 aktywnych wulkanów. Tylko w 2026 roku erupcje odnotowano już w przypadku co najmniej 11 z nich.

Anak Krakatau pozostaje jednym z najbardziej uważnie obserwowanych. Choć najintensywniejszy, 25-godzinny etap wrześniowej erupcji dobiegł końca, sytuacja nadal jest monitorowana, a władze nie wykluczają kolejnych wybuchów.

Jedno jest pewne - mimo spektakularnych obrazów lawy to nie jest atrakcja turystyczna, do której warto próbować się zbliżyć. Wulkan pozostaje na III poziomie alarmowym, a strefa bezpieczeństwa nadal obowiązuje.

PMP

Fot. Wygenerowano AI

@kanal.gefmo Wybuch wulkany w Indonezji #VolcanoEruption #Indonesia #NaturalDisaster #Cinematic ♬ oryginalny dźwięk - Kanał Gefmo


Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat