Słońce z tubki

Opalenizna z samoopalaczem.
Opalone ciało jest dla wielu kobiet synonimem urody i zdrowia. Czy jednak w pogoni za modną opalenizną, nie narażamy swojego zdrowia?

Od kilku lat trwa w Polsce kampania uświadamiająca kobietom, jak ważne jest, by rozważnie korzystać z uroków słonecznych kąpieli. Systematycznie wzrasta świadomość ryzyka, jakie niesie za sobą także korzystanie z solarium. Dane Polskiego Związku Solaryjnego pokazują, że tylko w tym roku decyzję o likwidacji podjęło ok. 30 procent tego typu miejsc, co pokazuje jasno, że rezygnujemy z najbardziej inwazyjnych metod uzyskiwania brązowego koloru skóry.

Najbezpieczniejszym sposobem na piękną opaleniznę są, bez wątpienia, samoopalacze, pozwalające uzyskać piękny kolor skóry bez narażania jej na szkodliwe czynniki. Formuły doskonalone z roku na rok sprawiają, że samoopalacz potrafi nie tylko zmienić nasz wygląd, ale także zadbać o kondycję skóry, dzięki składnikom odżywczym, którymi wzbogacono ich skład. Niezależnie od tego, jaką formę przyjmuje - kremu, pianki, balsamu, chusteczki opalającej, każdy samoopalacz działa w ten sam sposób. Zawarta w nim substancja DHA (Dihydroksyaceton) wchodzi w reakcję z aminokwasami, barwiąc skórę na brązowo. Jest to  łagodny związek, nie powodujący podrażnień i alergii, nie ma właściwości rakotwórczych, można go stosować nawet w okresie ciąży. Jego zaletą jest także fakt, że nie hamuje procesu naturalnego opalania oraz  nie zmywa się podczas kąpieli.

W zależności od kosmetyku, efekt opalonej skóry pojawia się od godziny do czterech od momentu nałożenia. Uzyskana w ten sposób opalenizna jest niezmywalna i znika wraz z postępującym złuszczaniem się kolejnych warstw naszego naskórka. Wbrew niektórym opiniom samoopalacze są bezpieczne dla organizmu, gdyż nie przenikają wgłąb organizmu, zatrzymując się w wierzchniej warstwie naskórka.

Wiele kobiet zniechęca się do samoopalaczy przez ich zapach, powstający w momencie reakcji między DHA i naskórkiem. Producenci kosmetyków starają się eliminować ten problem przez dodawanie kompozycji zapachowych lub naturalnych olejków. Kwestią problematyczną są także smugi, które powstają na ciele, spowodowane zazwyczaj przez nieumiejętne nakładanie samoopalacza.

Wystarczy jednak przestrzeganie kilu prostych reguł, by słońce z tubki zapewniło nam naturalny i estetyczny wygląd. Samoopalacz nakładać trzeba na wydepilowane ciało, najlepiej po peelingu, który złuszczy martwy naskórek. Warto także posmarować skórę balsamem lub kremem, dzięki czemu będzie nawilżona i opalenizna utrzyma się dłużej. Na osuszone ciało nakładamy dokładnie samoopalacz, omijając brwi, nasadę włosów, uszy i szyję. Szczególnie ostrożnie nakładać trzeba samoopalacz na łokcie, kostki i kolana, w tych  miejscach  skóra jest szorstka i może się nierównomiernie zabarwić. Aplikację samoopalacza kończy bardzo dokładne umycie rąk.

Opalenizna uzyskana w ten sposób kosztuje trochę więcej zachodu, niż położenie się na leżaku w pełnym słońcu, ale z pewnością nasza skóra doceni te starania, odwdzięczając się brakiem zmarszczek i przebarwień.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Fot. sxc.hu



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat