Największym zaskoczeniem okazała się jednak wygoda. Słuchawki są bardzo lekkie i praktycznie nie czuć ich na uchu. Nie wciskają się do kanału słuchowego, nie powodują uczucia zatkania i nie męczą nawet przy dłuższym noszeniu. To ogromny plus dla osób, które nie przepadają za tradycyjnymi słuchawkami dokanałowymi. Konstrukcja typu Open-Ring sprawia, że można słuchać muzyki, podcastu czy prowadzić rozmowę, a jednocześnie nie tracić całkowicie kontaktu z otoczeniem.
Bardzo dobrze wypada także stabilność. Miałam obawy, czy tak delikatnie wyglądające słuchawki będą trzymały się pewnie, ale AeroClip pozytywnie mnie zaskoczyły. Dzięki wydłużonej konstrukcji C-bridge i silikonowym elementom świetnie dopasowują się do ucha. Trzymają się stabilnie, nie zsuwają się i nie ma wrażenia, że za chwilę wypadną. To daje duży komfort zarówno podczas spaceru, codziennych obowiązków, jak i aktywności w ruchu.
Dźwięk jest przyjemny, czysty i dobrze zrównoważony. 12-milimetrowe przetworniki zapewniają wystarczającą moc, a brzmienie nie jest płaskie ani pozbawione głębi. Oczywiście trzeba pamiętać, że to konstrukcja otwarta, więc nie izoluje tak jak klasyczne słuchawki douszne, ale właśnie w tym tkwi jej urok. AeroClip są stworzone do codziennego, komfortowego słuchania bez odcinania się od świata.

Na plus zasługują również rozmowy telefoniczne. Cztery mikrofony wspierane algorytmami AI dobrze redukują hałas otoczenia, dzięki czemu głos pozostaje wyraźny nawet poza domem. W praktyce to bardzo wygodne, szczególnie kiedy odbieramy telefon w drodze, w sklepie czy podczas spaceru.
Doceniam także sterowanie dotykowe, Bluetooth 5.4, obsługę aplikacji soundcore oraz długi czas pracy - do 8 godzin na jednym ładowaniu i łącznie 32 godziny z etui. To sprawia, że słuchawki są praktyczne, a nie tylko efektowne.
Soundcore AeroClip to model dla kobiet, które lubią połączenie technologii, komfortu i stylu. Są lekkie, wygodne, stabilne i piękne. Jeśli słuchawki mogą być biżuterią, to właśnie te są tego najlepszym przykładem.
PMP
Fot. PMP
Komentarze