"Wampir" Władysław St. Reymont

Nowość wydawnicza "Wampir" Władysław St. Reymont
Zimowy, spowity we mgle, unurzany w błocie, pełen kontrastów, nędzy i bogactwa Londyn początku XX wieku.

To miasto rozkładu, zgnilizny, obumierania, to jakby świadomy byt, żywy, a może raczej konający potwór. Niemy, a jednak uczestniczący świadek spirytystycznych seansów, świętych hinduizmu, buddyzmu, prekursor teozofii i wyznawca satanizmu... A w środku tego świata bohater, który szarpie się z miłością...

To książka silnie autobiograficzna, w której uczucia mieszają się z mroczną grozą, snującymi się duchami i wampirami, gdzie wybory bohatera wydają się skutkiem irracjonalnych przeżyć – ale czy aby na pewno?




Komentarze

  • book_matula · 03.10.2026 16:45
    Chciałoby się zapytać autora: CO TY ODSTAWIASZ?! Człowiek kojarzy go z „Chłopami”, a tymczasem zaprasza nas na seans spirytystyczny i jeszcze podsuwa kobietę, przy której rozsądek powinien natychmiast wezwać posiłki. 😂🖤 „Wampir” to świetny powód, żeby odkurzyć swoje wyobrażenie o klasyce. Bo jeśli na hasło „Reymont” widzicie wyłącznie szkolną ławkę i pytanie o obraz społeczeństwa, tutaj czeka na was mglisty Londyn, okultyzm, niepokojąca fascynacja i bohater, któremu przydałby się ktoś mówiący: „Zenon, może jednak przemyśl swoje wybory?”. Najlepiej regularnie. Co kilka stron. Wydana w 1911 roku powieść pokazuje zupełnie inną stronę autora. Reymont zabiera nas w świat, w którym ludzie szukają kontaktu z tym, co niewytłumaczalne, a granica między rzeczywistością, wizją i podszeptami własnej wyobraźni robi się podejrzanie cienka. Atmosfera jest duszna, tajemnicza i chwilami tak niespokojna, że nawet zwyczajne spotkanie trudno uznać za niewinne. Londyn doskonale pasuje do tej historii. Mgła, mrok, poczucie zagubienia… Idealne warunki, żeby stracić orientację zarówno na ulicy, jak i we własnym życiu. Poznajemy Zenona, polskiego pisarza mieszkającego w Londynie, zwanego także Mr. Zenem. Jest związany z Betsy, która darzy go uczuciem i daje mu szansę na bliskość oraz spokojniejszą przyszłość. W jego otoczeniu znajduje się również Joe, brat dziewczyny, zainteresowany duchowością i niezwykłymi możliwościami człowieka. Podczas seansu spirytystycznego pojawia się Daisy. Tajemnicza przyciągająca uwagę, otoczona aurą czegoś, czego lepiej byłoby nie lekceważyć. Zenon oczywiście lekceważy możliwość zachowania bezpiecznego dystansu. Z czasem do jego życia wraca też Ada, dawna miłość, więc oprócz zagadek nadprzyrodzonych dostajemy niezły emocjonalny supeł. Każda z tych kobiet wiąże się z innymi pragnieniami bohatera, a on coraz gorzej radzi sobie z ustaleniem, czego właściwie chce. Daisy zdecydowanie nie jest osobą, przy której myśli się: „O, z nią będzie spokojnie i przewidywalnie”. Jej obecność fascynuje Zenona, pobudza go i niepokoi. Bohater początkowo podchodzi do niezwykłych zjawisk z dystansem, ale ten dystans okazuje się wyjątkowo kiepską ochroną. Wchodzi coraz głębiej w środowisko spirytystów i okultystów, a przy okazji zaczyna tracić pewność, czy może ufać własnym doświadczeniom. Co rzeczywiście się wydarzyło? Co zobaczył? Co sobie dopowiedział? Czy odkrywa tajemnicę świata, czy wpada w pułapkę własnej fascynacji? Reymont zostawia nas z tymi pytaniami i każe uważnie przyglądać się bohaterowi. A Zenon regularnie dostarcza materiału do dyskusji. Oj, dostarcza.




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat