Era wyjątkowo tanich zakupów na zagranicznych platformach internetowych stopniowo się kończy. Rada Unii Europejskiej 3 września 2026 roku ostatecznie zatwierdziła szeroką reformę unijnych przepisów celnych. Jednym z jej elementów jest Union Handling Fee, czyli unijna opłata manipulacyjna, która ma być pobierana przy małych przesyłkach pochodzących ze sprzedaży na odległość.
Państwa członkowskie mają rozpocząć jej stosowanie najpóźniej 1 listopada 2026 roku. Pieniądze mają pokrywać rosnące koszty kontroowania milionów małych paczek, które codziennie trafiają do Unii.
Choć zmiana natychmiast kojarzy się z Temu, Shein czy AliExpress, przepisy nie dotyczą wyłącznie chińskich sklepów.
Opłata ma obejmować towary kupowane na odległość i importowane do UE z państw trzecich. Może więc dotyczyć również zakupów np. ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii czy Turcji.
Chiny są jednak zdecydowanie najważniejszym graczem na tym rynku. Według danych Komisji Europejskiej aż 93 proc. produktów w przesyłkach o niskiej wartości importowanych do UE pod względem liczby pochodzi z Chin.
W mediach społecznościowych i zagranicznych publikacjach można znaleźć informację, że nowa opłata wyniesie około 2 euro za przesyłkę.
Na dziś nie można jednak traktować tej kwoty jako ostatecznej.
Komisja Europejska jeszcze 4 września została wprost zapytana, czy od listopada będzie to opłata w wysokości 2 euro. Jej przedstawiciel odpowiedział, że prace nadal trwają i Komisja nie poda obecnie szczegółów. Oficjalne dokumenty mówią jedynie, że wysokość opłaty zostanie określona w akcie delegowanym przed rozpoczęciem jej stosowania.
Jeżeli więc widzisz już teraz nagłówek: "od listopada każda paczka z Chin będzie droższa o 2 euro", warto zachować ostrożność. Samo wprowadzenie opłaty jest przesądzone, ale jej dokładna wysokość nie została jeszcze ogłoszona.
Tu łatwo się pogubić, bo w 2026 roku Unia wprowadza dwie różne zmiany.
Od 1 lipca 2026 roku obowiązuje już tymczasowe cło w wysokości 3 euro dotyczące towarów w małych przesyłkach o wartości poniżej 150 euro sprowadzanych spoza UE.
Co istotne, 3 euro nie zawsze oznacza 3 euro za całe zamówienie. Opłata celna jest naliczana według kategorii taryfowych produktów znajdujących się w przesyłce.
Jeżeli paczka zawiera kilka produktów należących do różnych kategorii, kwota może zostać naliczona kilka razy. Przykładowo dwie koszulki tego samego rodzaju mogą stanowić jedną pozycję, ale koszulka, etui do telefonu i zabawka mogą oznaczać trzy różne pozycje, a więc łącznie 9 euro cła.
I właśnie tutaj znajduje się najważniejsza informacja dla klientów.
Listopadowa opłata manipulacyjna nie zastępuje 3-eurowego cła obowiązującego od lipca. Jest od niego odrębnym obciążeniem.
W praktyce oznacza to, że obsługa tanich zakupów spoza Unii będzie obciążona kolejnym kosztem.
Nie można jednak jeszcze uczciwie policzyć, o ile dokładnie wzrośnie koszt konkretnego zamówienia, dopóki Komisja Europejska nie poda wysokości Union Handling Fee i szczegółowych zasad jej naliczania.
Niekoniecznie.
Nowe unijne przepisy mają przenieść odpowiedzialność za formalności celne przede wszystkim na platformy i sprzedawców spoza Unii. To oni mają być traktowani jako importerzy i odpowiadać za prawidłowe rozliczenie wymaganych należności.
Nie oznacza to jednak, że kupujący nie odczuje zmian.
Platforma może przecież przenieść koszt na klientów poprzez wyższą cenę produktu, droższą dostawę albo dodatkową opłatę widoczną podczas finalizowania zamówienia. Podobnie działa obecne 3-eurowe cło. Polski fiskus zaznacza, że formalnie nie płaci go bezpośrednio konsument, ale jego koszt może zostać uwzględniony przez sprzedawcę w cenie.
Skala importu tanich produktów stała się ogromna.
Według Komisji Europejskiej w samym 2025 roku do UE trafiło 5,9 miliarda pozycji w przesyłkach o niskiej wartości. Organy celne odprawiają obecnie ponad 16 milionów takich przesyłek dziennie.
Unia argumentuje, że taki napływ towarów generuje ogromne koszty kontroli, a część produktów nie spełnia europejskich norm bezpieczeństwa. Reformy mają również ograniczyć sytuacje, w których sprzedawcy spoza UE uzyskują przewagę nad europejskimi firmami dzięki wcześniejszym zwolnieniom celnym.
Nie oznacza to oczywiście, że Temu, Shein czy AliExpress znikną z Europy 1 listopada.
Zmienia się jednak model, który przez lata pozwalał sprowadzać ogromną liczbę bardzo tanich produktów praktycznie bez obciążeń celnych.
Najpierw od 1 lipca pojawiło się 3-eurowe cło. Najpóźniej od 1 listopada dojdzie do niego unijna opłata manipulacyjna. Kolejne elementy reformy celnej będą wdrażane w następnych latach.
Dla konsumentów najważniejsze jest więc jedno: warto uważać na krążące już teraz informacje o "2 euro za każdą paczkę z Chin". Nowa opłata rzeczywiście nadchodzi, ale na 11 września 2026 roku Komisja Europejska nie podała jeszcze jej oficjalnej wysokości.
Zakupy na chińskich platformach mogą więc od listopada stać się jeszcze droższe. Dopiero najbliższe tygodnie pokażą, o ile.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze