I czyni to w swoim stylu. Aż chce się wszystko rzucić, chwycić plecak i ruszyć do amazońskiej dżungli.
Pawlikowska w swojej podróżniczej publikacji „Blondynka wśród łowców tęczy” przemierza dżunglę w Amazonii, co rzecz jasna, nie jest wędrówką prostą i przyjemną. I nie może taką być, jeśli na każdym kroku można natknąć się na stworzenia, które chętnie skorzystałyby z nadarzającej się okazji do konsumpcji ludzkiego ciała. Niebezpiecznie jest zatem na lądzie, jak i w wodzie.
Wszelkie niebezpieczeństwa nie przeszkadzają jednak Pawlikowskiej w chłonięciu wrażeń i przeżywaniu przygód, nie tylko tych, od których można dostać gęsiej skórki. Podróżniczka dość humorystycznie opowiada o swoich doświadczeniach choćby z barszczem w środku dżungli, o odkryciu najlepszego patentu na deszcz czy wreszcie o bananach.
I to właśnie jego miłośnicy w szczególności powinni sięgnąć po „Blondynkę wśród łowców tęczy”, bo Pawlikowska serwuje informacyjną bananową ucztę. Karmi nas dawką informacji o bananach, poszerzając naszą wiedzę w tym temacie. Okazuje się, że banan to niezwykle ciekawy owoc, a i przepisów na potrawy z nim w roli głównej całkiem sporo, o czym możemy się przekonać. Na końcu książki znajdziemy bowiem rozdział poświęcony bananowym przysmakom.
Katarzyna Stec
(kultura@dlalejdis.pl)
Beata Pawlikowska, „Blondynka wśród łowców tęczy”, G+J, Warszawa 2012
Komentarze