Teraz najważniejszą powieść Amerykanina przez swoją wrażliwość przepuścił Ewan McGregor, tworząc wybitny film.
Philip Roth
Amerykańska sielanka przeł. Jolanta Kozak
premiera: 11 stycznia
Philip Roth na swoim koncie ma najważniejsze wyróżnienia, poczynając od nagrody Amerykańskiego Stowarzyszenia Historyków za Spisek przeciwko Ameryce, przez Nagrodę Pulitzera za Amerykańską sielankę, a na Man Booker International Prize za całokształt pracy twórczej kończąc. Od lat wymieniany jako jeden z głównych kandydatów do Nobla, regularnie zamyka krótką listę zakładów bukmacherskich. Sam jednak nie wierzy, że kiedykolwiek otrzyma to najwyższe z literackich wyróżnień.
– Czy gdybym zatytułował swoją powieść Orgazm w czasach pazernego kapitalizmu zamiast Kompleks Portnoya zdobyłaby ona uznanie Akademii Szwedzkiej… – zastanawiał się w wywiadzie dla „Svenska Dagbladet", przedrukowanym przed dwoma laty przez „Książki. Magazyn do czytania”. Nie należy do literatów zdyscyplinowanych i pokornych. Uwielbia jątrzyć, drążyć i wywoływać „trzęsienia ziemi”. Oskarżany o „kalanie własnego gniazda”, wyklęty przez konserwatywne środowiska żydowskie, uchodzi za kulturowego i religijnego skandalistę. Za nic ma sobie dobry smak i polityczną poprawność. Brutalny w sądach, cięty w języku, nieokiełznany w opisywaniu ludzkiej seksualności, nie ustaje równocześnie w pytaniach o tożsamość uwikłanych w sieć rozmaitych uzależnień bohaterów swoich powieści.
Za najlepsze w dorobku Rotha zwykło się jednak uważać książki składające się na amerykańską trylogię, w których opisywał rewoltę obyczajową i polityczny terroryzm lat 60. (Amerykańska sielanka), szydził z maccartyzmu i antykomunistycznej histerii lat 50. (Wyszłam za komunistę”) oraz politycznej poprawności końca XX wieku (Ludzka skaza). Dzieło życia pisarza otwierała właśnie Amerykańska sielanka – książka wielka, elegia na cześć wszystkich obietnic naszego stulecia: obietnic dobrobytu, porządku społecznego i błogosławieństwa domowego zacisza. Jej bohaterem Roth uczynił Szweda Levova, uwielbianego sportowca w szkole średniej w Newark. Chłopaka urodzonego w czepku, który po ukończeniu edukacji żeni się z miss stanu New Jersey, dziedziczy po ojcu fabrykę rękawiczek i przeprowadza się do kamiennego domku marzeń. Aż tu nagle w 1968 roku opuszcza go piękny amerykański sen o szczęściu. Jedyna córka Szweda, Merry, wyrosła z kochającej, bystrej dziewczynki na zamkniętą, fanatyczną nastolatkę... Z dnia na dzień Szwed zostaje wyrwany z wytęsknionej amerykańskiej sielanki i rzucony w odmęty szaleństwa.
On kochał tę Amerykę, której ona tak nienawidziła,
którą winiła za wszystkie życiowe niedoskonałości,
którą chciała obalić. On kochał znienawidzone przez
nią, wyszydzone i sabotowane burżuazyjne wartości.
A co myśli o współczesnej Ameryce sam Philip Roth?
– Mało prawdy, wszechobecność antagonizmów, dużo gry na najniższych instynktach, gigantyczna hipokryzja, brak jakichkolwiek płomiennych uczuć na horyzoncie, powszechna brutalność, która bije w oczy, kiedy tylko włączy się telewizję, broń masowego rażenia w rękach szuj, całe litanie budzących absolutną grozę aktów przemocy, nieustające wyniszczanie biosfery w imię zysku, przerost inwigilacji, który wróci jeszcze do nas jak upiór, koncentracja bogactw, dzięki którym finansowane są najbardziej niedemokratyczne akty, analfabeci naukowi po 89 latach odgrzewający "małpi proces" wytyczony w 1925 r. nauczycielowi głoszącemu teorie Darwina w Tennessee, nierówności gospodarcze rozmiarów Ritza, depczące wszystkim po piętach zadłużenie, rodziny niezdające sobie sprawy z tego, jak zły obrót mogą przybrać sprawy, wyciskanie pieniędzy ze wszystkiego przy każdej okazji. Oraz, co nie jest nowością, rządy – sprawowane nie przez ludzi wybranych drogą demokratyczną, ale przez wielkie finansowe grupy interesów. Nasza stara amerykańska plutokracja w wydaniu gorszym niż kiedykolwiek – kwituje Roth.
Nie opisze już tego na kartach powieści, bo rozwód z pisarstwem obwieścił kilka lat temu. Przechodząc na emeryturę, jako jeden z czterech – obok Thomasa Pynchona, Cormaca McCarthyego i Dona DeLillo – najważniejszych amerykańskich pisarzy, przeczytał swoje książki raz jeszcze, żeby sprawdzić, czy jego praca miała sens i z czystym sumieniem, w ślad za swoim idolem z czasów młodości, amerykańskim bokserem, Joe Louisem powiedzieć dziś może: „Zrobiłem wszystko, co tylko mogłem, środkami, jakie miałem do dyspozycji”.
Ale jego dzieła nie odeszły w niepamięć. Obrazowy język sprawia, że chętnie sięgają po nie hollywoodzcy filmowcy. W 2003 roku na ekrany kin, jako Piętno, weszła ekranizacja Ludzkiej skazy z Anthony’m Hopkinsem, Nicole Kidman oraz Edem Harris’em w rolach głównych. Pięć lat później mieliśmy okazję obejrzeć filmową wersję Konającego zwierzęcia (hollywoodzki tytuł – Elegia) z kreacjami Penélope Cruz oraz Bena Kingsleya. Na 27 stycznia planowana jest natomiast polska premiera ekranizacji Amerykańskiej sielanki (Best Film), w której u boku Ewana McGregora (po raz pierwszy również w roli reżysera!) wystąpią: Dakota Fanning oraz Jennifer Connelly.
Film poprzedza nowa edycja najlepszej powieści Rotha z okładką przedstawiającą kadr z ekranizacji McGreagora (premiera 11 stycznia). To precedens w przypadku amerykańskiego pisarza, bo choć jego książki upodobali sobie aktorzy, reżyserzy i producenci, jemu samemu jak dotąd nie przypadła do gustu żadna z ekranizacji. Wyjątek stanowi Amerykańska sielanka, o której Roth mówi: – Jestem fanem filmu! Reżyserowi udało się uchwycić istotę i głębię mojej powieści. Razem ze scenarzystą nie poszli na kompromisy, dzięki czemu siła przekazu pozostała mocna i wymowna. Jestem zachwycony!
Komentarze