„Antarktyka. Podwodne zauroczenie” – recenzja
Wszystkim tym tygodniami zachwycał się autor albumu „Antarktyka. Podwodne zauroczenie”.
Bartosz Stróżyński to z wykształcenia finansista, ale z zamiłowania fotograf podwodnej flory i fauny, kompozytor i producent klipów muzycznych. Zdobył wiele nagród w prestiżowych konkursach fotograficznych takich jak International Photography Awards czy Wielkim Konkursie Fotograficznym National Geographic. To mężczyzna zafascynowany Antarktyką i Arktyką, uwielbia fotografię zimową i podwodną.
W najzimniejszym i najbardziej na północ wysuniętym miejscu na Ziemi, Bartosz Stróżyński realizował podróż powiązaną z projektem fotograficznym, podczas której uwieczniał na zdjęciach wszystko, co napotkał na swojej drodze. Uśmiechnięte lamparty morskie były dla niego codziennością. Grupy fok podglądał podczas wygrzewania się w arktycznym słońcu. Podziwiał z zachwytem wielotysięczne stada pingwinów, równie dostojne jak niezorganizowane. W wodach Islandii przepływał korytarzem, którego jedna ściana należała do płyt tektonicznych Ameryki, a druga, europejska, była na wyciągnięcie ręki. Odwiedził arktyczny pub, najdalej wysunięty na północ na świecie. Bartosz Stróżyński przeżył przygodę, jakiej pozazdrościć może każdy zapalony podróżnik i fotograf. Zazdroszczę mu nawet ja, choć nie przepadam za zimą i nurkowaniem w oceanie, którego wody osiągają temperaturę 0 stopni. Wyprawa na Antarktykę to życiowe doświadczenie, które zgina człowiekowi kolana przed ogromem potęgi natury, jej pięknem i niebezpieczeństwem zarazem.
„Antarktyka. Podwodne zauroczenie” to piękny album wydany na papierze kredowym, w twardej oprawie. Jakość fotografii Bartosza Stróżyńskiego jest niesamowita. Kolory Północy, choć kojarzą nam się jedynie z bielą i szarością, przybierają całkiem inną paletę. Zwierzęta z pozoru dzikie zerkają prosto w obiektyw, szczerzą kły i puszczają do nas oczko. Dobry fotograf w taki właśnie sposób postrzega otaczającą go przyrodę i zapamiętuje ją w kliszy. Każda z fotografii opatrzona została przez autora komentarzem, często z opisem technik, jakie wykorzystał podczas wykonania danego obrazu. Dodatkowo Bartosz Stróżyński zdradza czytelnikom tajniki przygotowań do wyprawy, opisuje radości i problemy wyjazdu oraz między zdjęcia wplata historie podróżnicze Północy. Nigdy wcześniej nie traktowałam Antarktyki jako regionu atrakcyjnego turystycznie, ale po przeczytaniu relacji Bartosza z wyprawy zdecydowanie zmieniam zdanie. Taka podróż byłaby na pewno trudna, czasem wręcz niebezpieczna, ale z pewnością zapamiętałabym ją i wspominała do końca życia.
Joanna Swojak
(joanna.swojak@dlalejdis.pl)
Bartosz Stróżyński, Antarktyka. Podwodne zauroczenie, Wydawnictwo Burda Książki, Warszawa 2014
Ostatnio dodane
- Wyjazd z przyjaciółkami za granicę: internet w telefonie bez roamingowych niespodzianek
- Dokumenty po przeprowadzce do Niemiec: jak uporządkować pisma i pytania do urzędu
- Wodospad na Islandii zaczął płynąć w górę! Niewiarygodne nagranie z 14 października 2026 roku
- „Francja upada na naszych oczach”? Viral z przewróconymi samochodami ma kilka lat. Co naprawdę dzieje się we Francji?
- Francja: spłonął hall nowoczesnego liceum za ponad 75 mln euro. Viral obwinia uczniów, ale sprawa nie jest tak prosta
- Uwaga - Gargamel rusza na łowy!
- Kłótnia o leżak zakończyła się tragedią. 82-latek zmarł po bójce na plaży w Grecji
- Czego mogą nauczyć nas drzewa, góry i rzeki?
- W Meksyku przybywa jaguarów. Ich populacja wzrosła do ponad 5,3 tys. osobników
- Strefa ciszy na mazurskich jeziorach – gdzie obowiązują ograniczenia?

Komentarze