Artur Cieciórski nadal tańczy!

Wywiad z Arturem Cieciórskim.
dlaLejdis.pl: Jak zaczęła się Pana przygoda z tańcem?

Artur Cieciórski: Zupełnie przypadkowo, ponieważ byłem akrobatą. Ćwiczyłem w dwójkach mieszanych, miałem partnerkę. W pewnym momencie po zawodach dziewczyna zmieniła zdanie. Prywatne powody sprawiły, że przestała ćwiczyć. Niestety, jak w tańcu towarzyskim, tak w gimnastyce potrzebny jest partner.  W związku z tym, przez pół roku chodziłem na zajęcia bez celu i motywacji. W pewnym momencie zaobserwowałem na starych, oglądanych przeze mnie teledyskach, taniec mieszany z akrobacją, styl breakdance. Jeździłem do Włocławka na zajęcia breakdancu. Potem przeniosłem się do Toruniu, znalazłem grupę „Fix”, która odnosiła sukcesy w tańcu disco. Akrobatykę miałem opanowaną, tylko moim zadaniem było nauczyć się tańczyć. Zacząłem jednak w wieku 15 lat, więc dość późno. Taniec się powinno zacząć w wieku 6 - 7 lat. Ciężko było nadrobić ten czas, ale byłem tak zdeterminowany, że udało mi się nadrobić stracone lata. Moim plusem było to, że miałem już budulec, gibkość ciała, elastyczność.

dL: Dość długo był Pan w Stanach Zjednoczonych. Czym się tam Pan zajmował?
AC:
Do USA wyjechałem do wielokrotnym zdobyciu mistrzostwa świata. Byłem w takim momencie przełomowym, gdzie ludzie decydują czy idą na studia, czy robią coś z życiem, kładąc wszystko na jedną kartę i próbują się utrzymać z tańca. Moim marzeniem było zobaczyć Broadway, kolebkę tańca amerykańskiego, więc wyjechałem do Nowego Jorku. Zostałem tam 6 lat, a nie pół roku, jak początkowo planowałem. Pracowałem w dzień jako zwykły robotnik na budowach, a w nocy występowałem w różnych show, przedstawieniach w kasynach, dyskotekach.

dL: Do programu „You can Dance” przyjechał Pan specjalnie z USA i wygrał II edycję. Co czuł Pan w chwili ogłoszenia wyników?
AC:
Czułem dumę. Myślę, że to był właściwie taki sprawdzian moich umiejętności, nie tylko tanecznych, ale też sprawność medialna, że potrafię się dobrze sprzedać, zaprezentować. To była dla mnie duża próba. Było wiele młodszych tancerzy, ja byłem najstarszy w programie, więc w przedbiegach mogłem już spalić sobie mosty. Jednak było to dobre posunięcie, żeby z góry powiedzieć, że mam żonę i dziecko.

dL: Jak zmieniło się Pana życie po programie?
AC:
Odwróciło się do góry nogami, już nie muszę się specjalnie przedstawiać, kim jestem. To mi się podoba, bo zawsze ludzie mówili: „Tancerz, a co on właściwie robi?” To jest ciężka praca, fizyczna praca. Dużo też podróżuje. Oczywiście finansowo się to odbiło, mogę teraz żyć w Polsce i zarabiać tak, jak w Ameryce, co mi się zawsze marzyło. 18 lat ( bo tyle lat tańczę) czekałem na to, żeby spłacił mi się wysiłek, który w to włożyłem.

dL: Czy poza tańcem ma Pan może jakieś inne zainteresowania?
AC:
Tak, jeżdżę na sportowych motocyklach. Teraz już niekoniecznie. Nurkuję. Staram się zajmować sportami, które są mniej niebezpieczne. Z moją żoną dużo podróżuję, zwłaszcza po Polsce. Dziewczyny są z Afryki, więc to dla nich zupełnie inny klimat.

dL: Czy kiedykolwiek myślał Pan o tym, aby powrócić do Ameryki?
AC:
Wróciłbym do USA, gdybym nie wygrał programu, bo program to nie wszystko. Trzeba go rzeczywiście wygrać i dobrze te 5 minut wykorzystać. Postawiłem sobie taki cel: albo przyjeżdżam i wygrywam, albo wracam za ocean i dalej będę pracował w swoim zawodzie, tyle że za granicą.  Nie mamy warunków w Polsce, żeby wykształcić tancerzy, czy studentów i dać im pracę w ich specjalizacji.

dL: Czy planuje Pan jeszcze wziąć udział w jakimś programie?
AC:
Nie myślałem o tym, ale może gra w jakimś serialu czy reklamie. Jest parę różnych propozycji, wiążę się to jednak z wyjazdem z Torunia. Na inny program się raczej nie szykuję. Te taneczne odpadają, biorąc udział w jednym programie, w drugim już się nie ma szans.

dL: Czy dostał Pan już jakąś propozycję?
AC:
Tak, tak. Już kilka reklam nagrywaliśmy. Brałem udział w teledysku Isis Gee, a ostatnio występowałem w teledysku How about Dead, który od tygodnia jest na You Tube, a niebawem będzie na antenie Vivy. Lubię spontaniczność i zmienność. Nie chciałbym się zadomowić tylko w Toruniu , ponieważ lubię podróżować. Byłem też w 17 stanach Ameryki, w różnych punktach, gdzie widziałem wiele fajnych rzeczy. Otworzyłem niedawno Klub Taneczny "NEXT BAR", jest to typowy night club otwarty w piątki i soboty. Dzięki temu trochę uciekam od tańca. Od kwietnia otwieram też restaurację „Narzeczona Kopernika” na starówce w Toruniu. Rozwijam się myśląc o przyszłości, ponieważ wiem, że w wieku 40 lat, nie będę tańczył, tak intensywnie jak teraz, ponieważ są młodsi, którzy występują na scenie. W przyszłości chciałbym zająć się szkoleniami, sędziowaniem i uczeniem innych.

dL: Dziękuje za rozmowę. Życzę wszystkiego najlepszego i dalszych sukcesów.
AC:
Dziękuję bardzo.

Rozmawiała
Wioleta Derkowska
(wioleta.derkowska@dlalejdis.pl)


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat