Kiedyś znany tylko w nielicznych kręgach, dzisiaj cieszy się ogromną popularnością. Biegnę spóźniona w jesienny, chłodny wieczór jedną z krakowskich ulic. Otwieram zdecydowanym ruchem drewniane drzwi kamienicy, później następne i jestem na miejscu. Tutaj rozpocznę naukę tańca brzucha, nauczę się tych wszystkich płynnych ruchów. Przebrana w lekki strój, z chustą przepasaną na biodrach, udaję się do sali. Przekraczam próg i nagle coś sprawia, że czuję się jak u siebie. Jakbym była tu wiele razy. W oknach święcą się jedynie stłumione lampy, rozbrzmiewa orientalna muzyka, a przed ciągiem luster stoi dziewczyna. Ma na sobie zwiewne szarawary, bluzkę odsłaniającą brzuch i chustę z monetami, która dźwięczy przy każdym, nawet najmniejszym ruchu. Dziewczyna bez słowa odwraca się w kierunku wszystkich obserwujących ją kursantek i zaczyna kręcić biodrami w rytm płynącej muzyki, budząc podziw malujący się na twarzy każdej z nas. Nagle muzyka cichnie, a ona staje bez ruchu. Przedstawia się, wprowadzając nas do świata tańca ciepłym kojącym uszy głosem. Opowiada o tańcu z taką pasją, że w myślach proszę, aby nie przestawała. Zaczynamy od ruchu, który nazywa się shimmy. Idzie opornie i pomimo tego, iż nie wychodzi tak, jakbym tego pragnęła, nie zniechęcam się. "Nie od razu Kraków zbudowano"- powtarzam sobie. Zaina, nasza instruktorka, delikatnie pląsa między resztą kobiet, koordynując ich postępy. Wszystkie wytrwale walczą ze swoją nieśmiałością i barierami.
-Odrzuć biodro. O tak! W tył - zwraca uwagę jednej z tańczących. - Masz idealne warunki ku temu, zrób z tego swój atut-kontynuuje. I tak tancerka kręci coraz pewniej biodrami, uśmiechając się przy tym, powoli łącząc ruch bioder z pracą brzucha. Skoro już tu jesteśmy, oznacza to, że jest w nas dużo determinacji i chęci. Właśnie czuję, jak otaczająca mnie grupa towarzyszek w tańcu motywuje siebie nawzajem. Nie wstydzimy się siebie nawzajem, wręcz przeciwnie, wytwarza się pewnego rodzaju więź. W powietrzu czuć zapach kobiecości. Wiadomo, że każdego dnia narzekamy na swoje niedoskonałości, pomimo iż inni ich nie zauważają. A ten taniec sprawia, że owe niedoskonałości stają się naszym walorami, które mamy ochotę zaprezentować całemu światu. Choć pierwsza lekcja trwa 1,5 godz. wraz z rozgrzewką, czuję niedosyt. Wiem jednak, że trafiłam w odpowiednie miejsce. Belly dance to niezwykły taniec działający na zmysły. W tańcu, pomimo wszelkich stereotypów, tancerka powinna być skromna, jednocześnie manifestując swoje wdzięki. Ręce nie mogą mieć bezpośredniego kontaktu z resztą ciała. Ruch rąk podkreśla ruch ciała. Taniec brzucha to ekspresja, pasja, namiętność, wrażliwość. Belly dance świetnie wpływa również na kręgosłup.
Coraz więcej szkół tańca na terenie całej Polski ma w swojej ofercie taniec arabski. Nieważny jest wiek, figura a nawet płeć, bo i mężczyźni nie tylko są instruktorami, ale też próbują swoich sił w tańcu brzucha. Przełamcie zatem swoje lęki i ruszajcie do tańca.
Karolina Telega
(redakcja@dlalejdis.pl)
Komentarze