Biedronki i mszyce – mali bohaterowie

Mali bohaterowie - biedronki i mszyce.
W świecie przyrody, jak w dobrej powieści, są bohaterowie, złoczyńcy i cisi obserwatorzy. Nie trzeba zaglądać w amazońską dżunglę ani oglądać dokumentów Davida Attenborougha, żeby natknąć się na fascynującą opowieść o przetrwaniu, walce i współzależności. Czasem wystarczy... spojrzeć na różę na balkonie.

Poznajmy bliżej dwie postacie z tej mikrodramaturgii: biedronkę, elegancką damę w czerwonym płaszczu i mszycę, niepozornego, ale uciążliwego gościa.

Mszyce są jak nieproszeni goście, którzy wpadają na imprezę, jedzą wszystko, co się da, a potem zostawiają bałagan. Te drobne, zielone lub czarne owady to roślinożerne szkodniki, które żywią się sokiem roślinnym. Używają specjalnych aparacików gębowych, by nakłuć roślinę i wysysać z niej „życiodajny sok”, niczym wampiry w wersji wegańskiej. Mszyce osłabiają rośliny, co hamuje ich wzrost i kwitnienie, przenoszą wirusy roślinne, wydzielają lepką substancję – spadź, która przyciąga mrówki i sprzyja rozwojowi grzybów. Niektóre mrówki hodują mszyce, chroniąc je przed drapieżnikami i „dojąc” spadź jak mleko. To taka przyjaźń z ukrytym rachunkiem do zapłaty.

Jeśli mszyca to czarny charakter, to biedronka to jej naturalny wróg – superbohaterka ogrodu. W Polsce najczęściej spotykamy biedronkę siedmiokropkę, ale istnieją dziesiątki gatunków. I nie wszystkie są czerwone! Są żółte, pomarańczowe, a nawet czarne z czerwonymi plamkami. Biedronka to drapieżnik. I to nie byle jaki – jedna larwa biedronki potrafi zjeść nawet 50 mszyc dziennie. Dorosła biedronka? Nawet 100! Dlatego ogrodnicy traktują biedronki jak naturalnych sojuszników w walce ze szkodnikami. Metaforycznie rzecz biorąc – biedronka to strażniczka harmonii. Gdy pojawia się na liściach, jakby mówiła: „Spokojnie, mam to pod kontrolą”. Nie trzeba być czarodziejem ani mieć magicznego pierścienia, by sprowadzić biedronki do swojego ogrodu. Wystarczy stworzyć im odpowiednie warunki: nie używaj chemicznych środków owadobójczych – one zabijają również pożyteczne owady, posadź koper, nagietki, rumianek, krwawnik – biedronki je uwielbiają. Zostaw trochę „dzikości” – biedronki potrzebują kryjówek na zimę (np. sterty liści, kory). Możesz też... kupić kokony biedronek w sklepach ogrodniczych!

W czasach, gdy wszystko można kupić, spryskać, wyregulować aplikacją, biedronka i mszyca przypominają nam o czymś pierwotnym – o kruchym balansie w naturze. To także metafora życia: czasem trzeba zauważyć, kto po cichu zżera naszą energię, a kto – może niezauważalnie – nas chroni. Czasem to drobiazgi, które wydają się nieistotne, robią największą różnicę. Następnym razem, gdy zobaczysz biedronkę – nie tylko pomyśl życzenie. Pomyśl też, że może właśnie uratowała Twój balkonowy pomidor przed mszycową apokalipsą.

Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)

Fot. freepik.com




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat