Wszyscy ich znamy, wiemy kim są na co dzień i jak dużo osiągnęli w życiu. Jednak niewielu z nas wie, jak wyglądało ich dzieciństwo. Gdzie się wychowywali, jakie wartości towarzyszyły od najmłodszych lat bohaterom tej książki i co wpłynęło na nich, że stali się tymi, których teraz znamy i podziwiamy.
Z tych intymnych rozmów wyłaniają się dzieci, zbuntowane nastolatki, niepokorne, niepokorni dwudziestolatkowie… Autorka z dużą uważnością słucha tych często nieznanych dotąd wspomnień, które, dzięki tej niezwykłej książce, mogą również poznać czytelnicy.
Wiedzieli Państwo, że wybitnemu aktorowi groziło, że nie zda matury, a znana zakonnica przysparzała kłopotów opiekunkom swoimi szalonymi pomysłami? Albo, że ważny polityk był największym wagarowiczem w klasie, a inny, został wyrzucony z internatu za imprezowanie?
Słyszeli Państwo historie, jak sławna wokalistka złamała regulamin praktyk i musiała powtarzać rok na studiach, a ikona stylu była w dzieciństwie małą łobuzicą z ciągle podrapanymi kolanami?
Za to wybitny profesor medycyny był zawieszony w prawach ucznia…
Mama przygotowywała wystawienie Niemców Kruczkowskiego. Miałem wtedy osiem lat i koniecznie chciałem grać, oczywiście rolę pierwszoplanową. Nic z tego nie wyszło, rolę dostał chłopak z gimnazjum i zagrał świetnie. Ja zadebiutowałem nieco później w jakiejś jednoaktówce maleńką rólką biednego dziecka, które musi zarabiać na chleb. Byłem ubrany w obdartą koszulę i cały przejęty czekałem za kulisami na swoje wyjście na scenę, gdy nagle podszedł do mnie kolega i spytał:
„Danek, a coś ty się w taką brudną koszulę ubrał?!” - fragm. rozdz. Wychowanek romantyków (Daniel Olbrychski)
Byłam podwórkowym hersztem. Miałam ciągle pozdzierane kolana i łokcie, mnóstwo siniaków i zadrapań. Kiedyś spadłam z trzepaka i naderwałam sobie nos, innym razem podczas zabawy w podchody stanęłam na stłuczoną butelkę i prawie odcięłam sobie kawałek pięty. Kiedy wracałam do domu, mama załamywała ręce: „Córeńko, znowu?!” – wołała na mój widok. I już nawet nie przypominała, że nie wypada, że przecież jestem dziewczynką, bo to nie odnosiło żadnego skutku. Wiedziała, że taka jestem, tylko martwiła się, gdy za często te różne urazy mi się przytrafiały. No, muszę się przyznać – byłam chłopczycą! – opowiada, śmiejąc się, Jolanta Kwaśniewska. - fragm. rozdz. Dama z duszą społecznika (Jolanta Kwaśniewska)
W podstawówce uczyłem się średnio i dwóje zdarzały się wcale nierzadko. Ojciec nigdy nie chodził na wywiadówki, to było zadanie mamy. Ale sprawdzał mi dzienniczek i oczywiście zeszyty, w których wpisywane były oceny. Jak przynosiłem złe stopnie, to za karę była jakaś dodatkowa praca albo dostawałem lanie, czyli obrywałem parę razów psią smyczą. Trochę bolało, ale bardziej chodziło o symbol. I często ojciec odwracał wtedy dłoń do góry i pukając w środek palcem wskazującym drugiej dłoni, mówił:„Taki kaktus mi tu wyrośnie, jak ty do czegoś dojdziesz!”. Czasem zmieniał repertuar i mówił: „Ciebie taka przyszłość czeka, że będziesz kamienie tłukł przy drodze!” Ale najczęściej był ten kaktus. - fragm. rozdz. Buntownik (Vincent V. Severski)
W liceum Niepokalanek w Szymanowie piętnastoletnia Małgosia, uwielbiała takie zabawy, jakie innym zapierały dech w piersiach. To zjechała z pierwszego piętra po kolumnie podtrzymującej balkon, prosto pod nogi matki przełożonej, to weszła na drzewo tak wysoko, że omal nie przyprawiła siostrę Michalinę o zawał serca. Historię o tym, jak powiązała suszące się na sznurze długie majtki sióstr opowiada z łobuzerskim figlem w oku. Na strychu wisiała akurat bielizna sióstr – długie białe majtki z nogawkami do kolan. Cóż to była za radocha - powiązałam wszystkie te nogawki ze sobą, a było tego sporo, bo ii sióstr było dużo. Następnego dnia usiłowano dociec, kto to zrobił. Przyznałam się po latach, chociaż siostry od początku się domyślały. - fragm. rozdz. Małgorzata od bezdomnych (Małgorzata Chmielewska)
Najlepszy numer polegał na tym, że gdy przychodzili goście kilkuletnia Dorotka i kilkunastoletnia siostra ojca wchodziły uroczyście do pokoju mając żmije owinięte na szyi i na rękach. Robił się ogólny popłoch, panie prawie mdlały, panowie krzyczeli, wtedy ojciec spokojnie brał żmije do ręki, otwierał im szeroko paszcze i pokazywał, że mają wycięte zęby jadowe. Ale któregoś razu, gdy jak zawsze otworzył paszczę żmii, ukazały się piękne duże zęby jadowe! Bo te zęby nawet po wycięciu odrastają, czego tata nie zauważył. Tyle że nasze żmije były oswojone, więc nawet z tymi zębami nie były groźne. - fragm. rozdz. Wychowana ze żmijami (Dorota Sumińska)
Pojechałem na egzamin do Olsztyna i tam poznałem chłopaka, który się we mnie zakochał. Kiedy wróciłem do domu zadzwonił do mnie a telefon odebrała mama. Nie chciałem z nim rozmawiać, wtedy on powiedział jej, że mnie kocha. Matka nie zrozumiała, o co chodzi albo udawała, że nie rozumie. No i uświadomił jej, że jestem gejem. To, co się później działo, było straszne. Matka rozpaczała tak, jakby straciła syna, płakała przez kilka dni, mówiła straszne rzeczy. Dwa razy widziałem ją tak bardzo rozpaczającą, pierwszy raz przy tej historii, a drugi raz, kiedy zmarł ojciec. Potwornie się bałem, nie wiem, czy bardziej tej rozpaczy matki, czy tego, co mnie czeka. - fragm. rozdz. Kamikadze (Robert Biedroń)
Elżbieta Sitek-Wasiak – absolwentka Uniwersytetu Warszawskiego, dziennikarka zajmująca się tematyką społeczno-prawną, autorka książek Niepokorny, Słodko-gorzko. Dzieciństwo w PRL oraz współautorka książki Zabijałem dla mafii. Miłośniczka literatury, ogrodu i turystyki, autorka licznych relacji z podróży.
Premiera: 12 lipca 2023
gatunek: literatura faktu
oprawa twarda/ebook
Komentarze