Chcesz zamówić puszkę Coca-Coli z imieniem bliskiej osoby? Nie ma problemu. Chcesz napisać na niej „Jezus jest Panem”? Takiego zamówienia firma nie zaakceptuje.
W sierpniu 2026 roku w Stanach Zjednoczonych ponownie zrobiło się głośno o zasadach personalizacji opakowań Coca-Coli. Tym razem sprawę nagłośniły viralowe filmy w mediach społecznościowych, a następnie własny test przeprowadziła redakcja Fox News Digital.
Okazało się, że internetowe narzędzie Coca-Coli odrzucało między innymi hasło „Jesus is Lord”.
Dla wielu chrześcijańskich konsumentów był to wystarczający powód, aby oskarżyć jedną z największych marek świata o cenzurowanie Jezusa.
Sprawa dotyczy programu Share a Coke, w ramach którego klienci mogą zamawiać butelki i puszki Coca-Coli z wybranym imieniem lub krótkim tekstem.
Amerykański system personalizacji pozwala wprowadzić własny napis, który następnie pojawia się na wizualizacji puszki i, po zatwierdzeniu, może zostać wyprodukowany.
Problem pojawił się, gdy użytkownicy zaczęli sprawdzać, jakie treści przechodzą przez filtr.
W teście przeprowadzonym przez Fox News Digital odrzucone zostało między innymi hasło:
„Jesus is Lord” - „Jezus jest Panem”.
System informował, że podane imię lub fraza nie są dozwolone, ponieważ mogą mieć charakter religijny, polityczny, dotyczyć osoby publicznej, znaku towarowego albo z innych powodów zostać uznane za nieodpowiednie.
W sieci szybko zaczęły pojawiać się nagrania opatrzone hasłami w rodzaju „Coca-Cola bans Jesus”, czyli „Coca-Cola banuje Jezusa”.
W tym przypadku nie chodzi jedynie o przypadkowe działanie algorytmu.
Na oficjalnej stronie The Coca-Cola Company znajduje się wyjaśnienie zasad personalizacji produktów.
Firma informuje, że każde zamówienie jest sprawdzane, a projekty zawierające treści religijne, polityczne, chronione znakami towarowymi, nieodpowiednie lub w inny sposób ograniczone zostają anulowane i zwracane są za nie pieniądze.
Coca-Cola pisze również wprost, że proces moderacji ma sprawić, aby personalizowane butelki i puszki były wolne od treści religijnych i politycznych.
W tym sensie stwierdzenie, że nie można zamówić oficjalnej personalizowanej puszki Coca-Coli z chrześcijańskim wyznaniem wiary, jest prawdziwe.
Nie oznacza to jednak, że firma stworzyła osobny zakaz dotyczący wyłącznie Jezusa.
To szczegół, który znika w części publikacji krążących w mediach społecznościowych.
Fox News Digital sprawdził również hasło „Allah is Lord”. Ono także zostało zablokowane.
Podobna historia wydarzyła się już w 2024 roku.
Wówczas w internecie masowo udostępniano materiały sugerujące, że Coca-Cola pozwala umieszczać na puszkach napis „Allah loves you”, ale blokuje „Jesus loves you”.
Reuters przeprowadził własny test i wykazał, że oba hasła były odrzucane. Coca-Cola potwierdziła wówczas, że jej narzędzie nie zatwierdza religijnych nazw i zwrotów, zarówno odnoszących się do Jezusa, jak i Allaha.
Dlatego przekaz, że Coca-Cola stworzyła regulamin wymierzony wyłącznie w chrześcijaństwo, nie znajduje potwierdzenia.
Problem pojawił się jednak gdzie indziej.
To właśnie niespójność filtra wywołała największe oburzenie.
Podczas testów przeprowadzonych w sierpniu 2026 roku system odrzucał religijne deklaracje takie jak „Jesus is Lord” oraz „Allah is Lord”, ale jednocześnie pozwalał wygenerować podgląd puszki z napisem „God is Dead” - „Bóg umarł”. Przechodziło również hasło „Atheist Pride”.
Dopuszczane miały być także niektóre zwroty związane z innymi religiami, między innymi „Shalom” czy „Buddha Bless”.
Jeszcze większe kontrowersje wywołały wyniki testowania treści politycznych i skrajnie kontrowersyjnych.
Fox Business informował, że filtr potrafił odrzucać część stosunkowo popularnych haseł politycznych, a jednocześnie przepuszczać inne, znacznie bardziej problematyczne zwroty.
To sugerowało, że praktyczne działanie automatycznego filtra znacznie odbiegało od zasad zapisanych przez Coca-Colę w regulaminie.
Po wybuchu kontrowersji Coca-Cola zareagowała.
Firma przekazała Fox News Digital, że jest świadoma problemu technicznego dotyczącego narzędzia generującego podgląd personalizowanych puszek.
Coca-Cola podkreśliła jednocześnie, że wygenerowanie podglądu na stronie nie oznacza jeszcze, że taka puszka zostanie rzeczywiście wyprodukowana.
Każde zamówienie przechodzi bowiem później dodatkową moderację.
Po nagłośnieniu sprawy firma zdecydowała się wyłączyć funkcję podglądu i czasowo wstrzymać przyjmowanie nowych zamówień na personalizowane produkty, aby przeanalizować działanie systemu i wprowadzić poprawki.
To ważne rozróżnienie.
Część publikowanych w internecie filmów pokazuje jedynie, czy określone słowo albo zdanie przechodziło przez automatyczny generator.
Tymczasem oficjalny proces Coca-Coli jest dwuetapowy.
Najpierw klient wpisuje napis i otrzymuje podgląd. Następnie, już po złożeniu zamówienia, projekt jest sprawdzany przez przeszkolonego pracownika. Firma zaznacza, że napisy religijne, polityczne i inne treści objęte ograniczeniami są na tym etapie odrzucane.
Nie można więc stwierdzić, że każda szokująca fraza, którą internauci zdołali wyświetlić na wirtualnej puszce, faktycznie zostałaby wyprodukowana.
Można natomiast powiedzieć coś innego: filtr działał w sposób wyraźnie niespójny, skoro jedne treści religijne rozpoznawał i blokował, a inne przepuszczał.
Z perspektywy firmy odpowiedź jest stosunkowo prosta.
Coca-Cola chce, aby program personalizacji był komercyjnym narzędziem pozwalającym tworzyć opakowania z imionami i neutralnymi wiadomościami, a nie przestrzenią do prowadzenia sporów politycznych czy religijnych.
Dlatego jej regulamin nie rozstrzyga, która religia jest właściwa i które przesłanie jest pozytywne.
Po prostu wyklucza tę kategorię treści.
Z perspektywy konsumentów sprawa wygląda jednak inaczej.
Jeżeli można napisać na puszce „Kocham mamę”, „Najlepsza przyjaciółka” albo imię ukochanej osoby, część klientów nie rozumie, dlaczego deklaracja „Kocham Jezusa” ma być automatycznie uznawana za treść, której Coca-Cola nie chce umieszczać na swoim produkcie.
To właśnie ta różnica w postrzeganiu sprawy napędza internetową burzę.
Sprawa jest jeszcze ciekawsza w krajach, w których Jesús jest bardzo popularnym imieniem męskim.
W kulturze hiszpańskojęzycznej tysiące osób rzeczywiście noszą imię Jesús.
Dlatego automatyczne traktowanie słowa „Jesus” wyłącznie jako odniesienia religijnego może prowadzić do sytuacji, w których filtr blokuje również osoby chcące po prostu umieścić na puszce swoje własne imię.
Już wcześniejsze kontrowersje wokół narzędzia pokazały, że rozróżnienie zwykłego imienia od odniesienia do postaci religijnej nie zawsze jest dla automatycznego systemu proste. Reuters potwierdzał jednak w 2024 roku, że Coca-Cola świadomie traktowała religijne użycie imienia Jezus jako niedozwolone w ramach zasad personalizacji.
Warto więc uważać na najbardziej sensacyjne nagłówki.
Coca-Cola nie wprowadziła globalnego zakazu używania słowa „Jezus” przez swoich klientów i oczywiście nie chodzi o zakaz sprzedaży napoju chrześcijanom.
Spór dotyczy bardzo konkretnej usługi - personalizowanych butelek i puszek Coca-Coli, przede wszystkim na rynku amerykańskim.
Firma rzeczywiście nie chce jednak umieszczać na takich produktach treści religijnych.
W konsekwencji napis „Jesus is Lord” zostaje odrzucony tak samo jak inne komunikaty uznane przez Coca-Colę za religijne. Oficjalne zasady firmy potwierdzają, że jest to zamierzona polityka moderacyjna, a nie wyłącznie przypadkowy błąd aplikacji.
Błędem okazało się natomiast to, że system nie stosował tych zasad konsekwentnie.
Dla części amerykańskich chrześcijan wyjaśnienia firmy nie rozwiązują problemu.
W mediach społecznościowych pojawiły się wezwania do rezygnacji z produktów Coca-Coli. Krytycy zwracają uwagę, że marka przez dziesięciolecia wykorzystywała w reklamach symbole związane ze świętami Bożego Narodzenia, a obecnie nie chce umieszczać na personalizowanych produktach prostych chrześcijańskich deklaracji.
Z drugiej strony regulamin obejmuje również inne religie i treści polityczne, dlatego trudno na podstawie dostępnych informacji dowodzić, że polityka została przygotowana specjalnie przeciwko chrześcijanom. Reuters już przy poprzedniej fali kontrowersji obalił twierdzenie, że „Jezus” był blokowany, podczas gdy analogiczne odniesienia do Allaha były oficjalnie dozwolone.
Jeżeli przez „banowanie Jezusa” rozumiemy brak zgody na zamówienie personalizowanej puszki z religijnym hasłem odnoszącym się do Jezusa, to rzeczywiście tak się dzieje.
Coca-Cola sama potwierdza, że religijne treści są wykluczone z jej programu personalizacji.
Jeżeli jednak hasło „Coca-Cola banuje Jezusa” ma sugerować, że koncern stworzył specjalną politykę wymierzoną w chrześcijaństwo, sytuacja wygląda inaczej. Regulamin obejmuje szerzej treści religijne, a podczas niezależnych testów blokowane były również zwroty odnoszące się do islamu.
Najbardziej kłopotliwe dla Coca-Coli pozostaje coś jeszcze - dlaczego system, który ma być neutralny, odrzucał „Jezus jest Panem”, a jednocześnie potrafił zaakceptować „Bóg umarł”?
Właśnie na to pytanie firma musi teraz odpowiedzieć, poprawiając narzędzie, które miało być niewinną zabawą z personalizacją puszek, a niespodziewanie wywołało międzynarodową dyskusję o religii, wolności wypowiedzi i granicach moderowania treści przez globalne marki.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Źródła: The Coca-Cola Company, Reuters Fact Check, Fox News Digital/Fox Business, Snopes.
Komentarze