Niekiedy ludziom, nawet dorosłym, kwestia Boga wydaje się zbyt skomplikowana, żeby się nad nią zastanawiać. Większość twierdzi: „Owszem wierzę w Boga, ale nie wierzę w kościół i księży” albo „Przykazania? To dobre dla mięczaków i ludzi pozbawionych rozumu”. Okazuje się jednak, że jest odwrotnie. Świat boski jest prosty, piękny, pozbawiony jakichkolwiek zawiłości. Opiera się tak naprawdę na jednej zasadzie – miłości. A przykazania? Są dla tych najtwardszych, którzy potrafią kochać i umieją w odpowiedni sposób tą miłość przyjąć.
Bohaterami tej uroczej książeczki są mały chłopiec i jego anioł stróż, którzy spotykają się wieczorami, aby porozmawiać o minionym dniu. Przyjaciele zanurzeni w swojej codzienności, dziecięcych troskach i marzeniach, poruszają tematy niezwykle istotne dla młodego człowieka takie jak: szacunek dla jedzenia, prawdomówność, miłość, czystość, modlitwa, a nawet śmierć. Czasami bohaterowie zamieniają się we wróble lub nietoperze i odbywają podróże w dawne czasy. Dzięki temu mogli zobaczyć: Ostatnią Wieczerzę Jezusa z uczniami, niezwykły połów ryb na jeziorze Genezaret, uzdrowienie trędowatych czy rozmnożenie chleba.
Mały chłopiec z dziecięcą naiwnością poznaje świat Boga i na prostych przykładach pokazuje czym tak naprawdę jest miłosierdzie, na czym polega prawdziwa modlitwa, w jaki sposób czyny determinują nasze przyszłe życie. W bardzo jasny i przejrzysty sposób wytłumaczone są słowa z Pisma Świętego, które mogą sprawiać dzieciom nie lada problem. Bardzo podobało mi się wyjaśnienie tajemnicy zmartwychwstania pańskiego przez porównanie go do małej fasolki, która aby mogła wypuścić zielone listki, musi zniszczyć gładką i błyszczącą skorupkę. W książeczce nie brakuje też momentów okraszonych dziecięcym humorem.
Książka przeznaczona jest dla dzieci, które przygotowują się do I Komunii Świętej. Dzięki pięknym grafikom, przystępnemu i zrozumiałemu językowi oraz barwnym opowieściom pozwala tym najmłodszym poznawać Boga i chrześcijaństwo.
Uważam, że lektura mogłaby pomóc nie tylko dzieciom, ale też i wielu dorosłym. „Wszyscy dorośli byli kiedyś dziećmi, lecz niewielu z nich o tym pamięta” – rzekł kiedyś Antonie de Saint – Exupéry. „Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.” – wykładał Jezus na kartach Ewangelii. Pędzimy, biegniemy, zabijamy się o rzeczy, które tak naprawdę nie mają większej wartości. Brakuje nam na co dzień głębszej refleksji nad życiem, skupienia, szczerej rozmowy o tym, co nas dręczy. A może powinniśmy czasem przystopować i starać się spojrzeć na pewne sprawy oczyma niewinnego dziecka? Kto wie, może akurat właśnie ta książka stanie się bodźcem do odkrycia swojego życia na nowo?
Anna Kantorczyk
(anna.kantorczyk@dlalejdis.pl)
Lucyna Kwiatkowska, „Czasami przychodzi do mnie anioł”, wyd. Święty Wojciech, Poznań, 2015 r
Komentarze