Dlaczego po trzydziestce i czterdziestce coraz trudniej znaleźć nowych przyjaciół?

Po trzydziestce i czterdziestce coraz trudniej o nowe przyjaźnie, ale to nie znaczy, że są poza zasięgiem. Sprawdź, co utrudnia budowanie bliskich relacji i jak otworzyć się na nie na nowo.
W dzieciństwie przyjaźnie rodziły się na placu zabaw, w szkolnej ławce czy podczas wakacyjnych wyjazdów. W dorosłości wszystko wydaje się znacznie bardziej skomplikowane.

Choć wokół nas nie brakuje ludzi, coraz więcej osób po trzydziestce i czterdziestce przyznaje, że znalezienie prawdziwego przyjaciela staje się jednym z największych wyzwań. Dlaczego tak się dzieje i czy rzeczywiście z wiekiem trudniej budować bliskie relacje? Życie przypomina ogród, w którym z biegiem lat pojawia się coraz więcej ścieżek prowadzących w różnych kierunkach. Praca zawodowa, dzieci, obowiązki domowe, opieka nad rodzicami czy codzienna gonitwa sprawiają, że czas staje się dobrem cenniejszym niż kiedykolwiek wcześniej. To właśnie jego brak psychologowie wskazują jako jedną z głównych przyczyn trudności w nawiązywaniu nowych przyjaźni. Relacje, podobnie jak rośliny, potrzebują regularnej troski, rozmów i wspólnie spędzonych chwil. Bez nich trudno zapuścić korzenie.

Badania prowadzone przez psychologa profesora Jeffreya Halla z University of Kansas pokazują, że zbudowanie bliskiej przyjaźni wymaga średnio około 200 godzin wspólnie spędzonego czasu. To zaskakująca liczba, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie, jak trudno wygospodarować choćby kilka wolnych godzin w tygodniu. Nic więc dziwnego, że wiele znajomości zatrzymuje się na etapie uprzejmych rozmów i nigdy nie przeradza się w prawdziwą więź. Z wiekiem zmienia się także nasze podejście do ludzi. Młodość sprzyja spontaniczności, natomiast doświadczenia życiowe uczą ostrożności. Każde rozczarowanie, zawiedzione zaufanie czy zakończona przyjaźń stają się niczym kolejne warstwy ochronnego pancerza. Chronią przed zranieniem, ale jednocześnie utrudniają wpuszczanie nowych osób do własnego świata.

Ciekawostką jest fakt, że według badań amerykańskiego Survey Center on American Life liczba osób deklarujących brak choćby jednego bliskiego przyjaciela wzrosła w ostatnich dekadach. Eksperci wskazują, że wpływ mają na to między innymi zmiany stylu życia, praca zdalna oraz media społecznościowe. Paradoksalnie, choć kontakt z innymi jest dziś łatwiejszy niż kiedykolwiek, głębokich relacji wcale nie przybywa. Internet przypomina ogromny dworzec pełen podróżnych. Codziennie mijamy setki twarzy, lecz niewiele z nich zostaje z nami na dłużej. To jednak nie oznacza, że po czterdziestce jest już za późno na nowe przyjaźnie. Psychologowie podkreślają, że najtrwalsze więzi często rodzą się wokół wspólnych zainteresowań. Kurs językowy, klub książki, wolontariat, zajęcia sportowe czy warsztaty artystyczne dają coś więcej niż okazję do rozmowy, bo to one tworzą wspólne doświadczenia, które stają się fundamentem zaufania.

Przyjaźń nie zna metryki, ale potrzebuje czasu, otwartości i odwagi. Choć po trzydziestce i czterdziestce trudniej o spontaniczne znajomości, nie oznacza to, że jesteśmy skazani na samotność. Czasem wystarczy zrobić pierwszy krok, bo najpiękniejsze relacje, podobnie jak najstarsze drzewa, rosną powoli, lecz potrafią przetrwać najgwałtowniejsze burze.

Joanna Sieg-Ulanowicz

Fot. Wygenerowano AI



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat