Pierwsze teleksy słane w latach 70. przez Tiziana Terzaniego do prasy europejskiej to relacje z Kambodży uwikłanej w wojnę w Wietnamie, rządzonej przez proamerykański rząd generała Lon Nola. Reporter widział kraj pogrążony w chaosie, nękany inflacją i amerykańskimi bombardowaniami. Słuchał mieszkańców z szacunkiem wypowiadających imię obalonego króla Sihanouka. Podobnie jak oni z niepokojem, ale i nadzieją, oczekiwał nadejścia partyzanckich oddziałów komunistycznych.
W kwietniu 1975 roku armia Czerwonych Khmerów zajęła Phnom Penh. Terzani przebywający wówczas w Tajlandii początkowo sceptycznie odnosił się do relacji uchodźców z Demokratycznej Kampuczy, uważając opowieści o systematycznej rzezi "wrogów klasowych" za amerykańską propagandę. Tymczasem przez cztery lata rządów Czerwonych Khmerów w wyniku ludobójstwa zginęło około dwóch milionów ludzi - 25% ludności Kambodży.
Duchy, poprzedzone wstępem Angeli Terzani Staude zbiór relacji z lat 1972-1994, to obraz Indochin niszczonych przez mocarstwa - Stany Zjednoczone, Chiny i Związek Radziecki - w imię własnych interesów.
Artykuły prasowe mają zwykle krótki żywot. Jednak komunikaty Terzaniego, widziane z perspektywy czasu, zdają się sięgać dalej, poza nieruchomy portret kambodżańskiego sfinksa. Zdzierają uśmiechniętą maskę, skrywającą katów i ich zagranicznych wspólników, i rzucają światło na ofiary.
"La Stampa"
Obserwujemy uczciwego zawodowca, nieukrywającego przed czytelnikami pytań, które nieustannie mu się nasuwają. [] Tiziano nie może zrobić nic poza zarejestrowaniem tych świadectw. Są one nie tylko przerażające same w sobie - stanowią także cios prosto w serce dla idealisty, na którego oczach rozpada się w pył ukochany zamek przekonań i nadziei.
"L'Unit?"
przekład: Anna Osmólska-Mętrak i Joanna Ugniewska
seria: terra incognita
Komentarze