Gdy dziecko woła: kup mi to mamo...

Jak radzić sobie z kaprysami dziecka.
Bombardowane ze wszystkich stron reklamami dziecko nagminnie prosi: „kup mi to mamo”. Jak sobie radzić z pociechą, która pożąda wciąż nowych, niepotrzebnych mu zabawek, gadżetów i ubrań?

Nasz portfel to nie worek bez dna, a posiadanie przedmiotów uszczęśliwia tylko na chwilę. Niemniej bardzo powszechnym problemem wychowawczym, z jakim stykają się rodzice dzieci i nastolatków jest uleganie przez nie modzie konsumpcjonizmu. Nic dziwnego. Podatne na wszelkie bodźce z otoczenia dzieciaki nie są odporne na manipulację i perswazję obecną w reklamach telewizyjnych, radiowych, gazetkach dla dzieci czy na billboardach. Nie są odporne na iluzję świata super fantastycznych przedmiotów, które podtyka im się w zasięg ich dłoni i zmysłów. Od małego kusi się je: zobacz, dotknij, zapragnij. Każdy sprzedany produkt to przecież zysk i czysty biznes. Światowe marki nie ustają więc w coraz to bardziej wymyślnych  sposobach przyciągania uwagi dzieci. A rodzice zaczynają mieć problem. Każda wyprawa do sklepu to ogromne wyzwanie dla mamy i taty. I dylemat: jak odmówić naszemu skarbowi kolejnej modnej zabawki, a nastolatkowi nowinki technicznej.

Podstawa to dawanie dobrego przykładu. Jeśli sama bez umiaru wydajesz pieniądze na różne niepotrzebne przedmioty, nie możesz wymagać od dziecka, aby zrezygnowało ze swoich zachcianek. Jeśli sama kupiłaś sobie drogą sukienkę, a dorastającej córce odmawiasz nowej torebki – nie dajesz potomstwu należytego przykładu. Jeśli dziecko widziało, że po pracy zajadałaś się czekoladą, a jemu nie chcesz kupić batonika, nie nauczy się ograniczać słodycze.

Odmawianie naszym latoroślom to nic przyjemnego. Jeśli nie stać na pewne rzeczy, warto zaproponować im coś innego, tańszego w zamian. „Nie kupię ci tego drogiego komputera, mamy duże rachunki w tym miesiącu, wybierz sobie coś z tamtych modeli”. „Ta lalka kosztuje zbyt dużo. W innym sklepie widziałam na promocji dużo ładniejszą”. „Nie mamy niestety wystarczająco dużo pieniążków na tę gitarę, ale dostaniesz ją za pół roku na urodziny”. „Nie stać nas na motocykl dla ciebie, ale jak skończysz 17 lat i popracujesz w wakacje, dołożymy ci na niego brakującą kwotę”.

Warto również spróbować ograniczyć naszym pociechom bodźce, które kuszą, aby zakupić określoną markę produktu. Jeśli możemy  z kimś zostawić dziecko, nie zabierajmy je do supermarketu ze sobą. Puśćmy dziecku bajkę na DVD, a nie z telewizora, gdzie czyhają na nie reklamy. Kontrolujmy też co ogląda starsza pociecha i tłumaczmy, że modna gra komputerowa, o której marzy większość kolegów syna jest pełna przemocy, zawiera szkodliwe treści i nie jest odpowiednia dla ich grupy wiekowej.

Trudną, ale jakże ważną i konieczną rzeczą jest nauczenie dziecka krytycznego myślenia i nie ufania reklamom „na ślepo”. Wytłumaczmy synowi lub córce, że nie wszystko co widzi w telewizji jest prawdą. Wyjaśnijmy, że obecni na ekranie aktorzy dostają pieniądze za zachwalanie danego produktu. Opowiedzmy o tym, że reklamowana zabawka nie różni się tak naprawdę niczym szczególnym od tej, która nie jest pokazywana w telewizji i nie jest wcale gorsza od dużo tańszej na sklepowej półce. Cierpliwa rozmowa z dzieckiem daje naprawdę nieocenione rezultaty. Nie żałujmy więc na nią czasu.

Iwona Trojan
(iwona.trojan@dlalejdis.pl)

Fot. pixabay.com



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat