Pierwszy album i zespół, o którym ciężko powiedzieć cokolwiek. W szerokich kręgach popkultury do czasu wydania płyty zespół praktycznie nie istniał, jedynie smętnie rozbrzmiewał na rubieżach audioświata.
Wciskając płytę w odtwarzacz jesteśmy rażeni stylem, który do samego końca będzie kształtował opinię słuchaczy o tym zespole. Muzyka, jaką przedstawiają nam muzycy z The Stage to lekkostrawny mix funku, rocka z elementami jazzu. Zdecydowanie inna, niż jesteśmy przyzwyczajeni słyszeć w polskich stacjach radiowych. Co do szerokiego świata, istnieją zespoły prezentujące podobny styl, ale rozwodzenie się nad oryginalnością zespołu jest niepotrzebne, bo jest oczywista i niepodważalna.
Jakkolwiek twórczość zespołu jest nasycona wigorem i energią ludzi pracujących z pasją, to w całym krążku tylko tytułowy utwór ma w sobie to coś, co może porwać tłumy. Kawałek jest wyrazisty i, niestety, stanowi wyraźny kontrast dla całości. Poza utworem „Persona non grata” nie dostajemy nic innego, co by się wyróżniało, co by dało soli albumowi. Pozostałe utwory stają się jedynie tłem dla tytułowego kawałka, zlewając się w jedną, niewyraźną papkę. Po nawet kilkukrotnym przesłuchaniu płyty ciężko odróżnić poszczególne jej fragmenty od siebie.
Jest jeszcze jedna piosenka, ale z racji tego, że to cover legendarnego „Whisky” Dżemu, nie można tego dodać do twórczości samego zespołu. Szkoda, bo podobnie jak utwór tytułowy, cover został zrobiony odważnie i z pazurem. Zaryzykowali profanację, ale chwała za to, że zaryzykowali, bo przynajmniej wiemy, na co ich stać.
Zdecydowanie to nie jest płyta, która zawojuje przemysł muzyczny w Polsce wyłaniając z pierwotnej muzycznej otchłani nowego istotnego gracza. Skłamałbym jednak, gdybym powiedział, że The Stage nie ma szansy na gigantyczny sukces. Wystarczy, by skomponowali jedną, jedyną płytę gdzie „Persona non grata” i cover „Whisky” będą czymś powszechnym. Słuchacze będą musieli wynieść ich na wyżyny sławy. Jak na razie, wszystko wygląda bardzo obiecująco. I tylko tyle.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalelejdis.pl)
THE STAGE, „PERSONA NON GRATA”, MAMAMUSIC 2011
Komentarze