Te same kobiety, często po czterdziestce, po pierwszym macierzyństwie, po latach pracy w korporacji albo we własnym biznesie, zaczynają szukać czegoś innego. Szukają miejsca, w którym terapeutka będzie znała ich ciało, w którym będzie czas na rozmowę przed sesją, w którym praca z ciałem nie skończy się dzwonkiem stopera, tylko wtedy, gdy organizm naprawdę odpuści.
W zachodniej Polsce, na styku Lubuskiego i Dolnego Śląska, kilka takich miejsc działa od kilku lat. Jedno z nich, prowadzone w Zielonej Górze przez Anię Radomską-Madej, zyskało reputację daleko wykraczającą poza granice województwa. To kameralna, wyłącznie kobieca pracownia masażu i świadomego ruchu, w której terapeutka przyjmuje maksymalnie jedną lub dwie klientki dziennie i w której każda sesja jest komponowana indywidualnie. Niniejszy tekst jest portretem osoby, która tę pracownię stworzyła. Portretem o tyle ciekawym, że łączy w sobie nietypowe na polskim rynku połączenie kwalifikacji akademickich z głęboką szkołą orientalną, a do tego z autorską filozofią pracy z kobiecym ciałem.
Zielona Góra to miasto o specyficznej tożsamości. Jedna z dwóch stolic Lubuskiego, ośrodek akademicki i winiarski, z wyraźnie zachodnim, "przygranicznym" charakterem kulturowym. W obrębie województwa jest naturalnym ośrodkiem dla mieszkańców mniejszych miejscowości: do pracowni masażu, do specjalisty, na koncert czy do teatru jeździ się tu z Nowej Soli, Świebodzina, Krosna Odrzańskiego, czasem z Gorzowa Wielkopolskiego. Jednocześnie długo była to lokalizacja, w której oferta kameralnych pracowni autorskich, kojarzonych z Warszawą czy Krakowem, pozostawała ograniczona. Klientki zorientowane wellnessowo miały problem ze znalezieniem terapeutki, która łączyłaby porządne wykształcenie akademickie z autentyczną szkołą orientalną. W typowym polskim modelu jedno wykluczało drugie: albo absolwentka AWF specjalizująca się w masażu klasycznym, albo entuzjastka technik wschodnich bez kinezjologicznego zaplecza. Ana Mana Flow powstała częściowo właśnie z tej luki: jako pracownia, w której to połączenie istnieje w jednej osobie.
Ania Radomska-Madej zaczynała w świecie ruchu, a nie masażu. Wieloletnia tancerka tańca towarzyskiego z klasami mistrzowskimi, performerka w Teatrze Tańca, uczestniczka programu "You Can Dance", nauczycielka ruchu pracująca z grupami od trzylatków, przez kobiety w średnim wieku, po seniorów. Taniec, technika, choreografia, świadomość ciała w przestrzeni, oddech, rytm. To wszystko wniosła do późniejszej pracy terapeutycznej jako bazę, na której nadbudowała kompetencje manualne.
Następnym krokiem były studia w Akademii Wychowania Fizycznego. AWF to w Polsce kluczowa uczelnia dla osób, które chcą rozumieć ciało nie tylko intuicyjnie, ale i mechanicznie: anatomia funkcjonalna, kinezjologia, biomechanika ruchu, fizjologia wysiłku, podstawy fizjoterapii. To wykształcenie, które daje terapeutce zupełnie inną pewność siebie podczas pracy z ciałem niż weekendowe kursy. Pozwala odróżnić bezpieczną pracę z napięciem od pracy ryzykownej, ocenić, kiedy dyskomfort klientki jest naturalny, a kiedy jest sygnałem, że trzeba zmienić technikę.
Po AWF Ania zdobyła tytuł Terapeuty SPA i Wellness ze specjalizacją w masażach orientalnych i ajurwedyjskich. To formuła kształcenia, w której łączy się znajomość kilku tradycji jednocześnie: ajurwedy indyjskiej, tradycji balijskiej, masażu tajskiego, klasycznego i hawajskiego. Każda z tych szkół ma własną filozofię, własny rytm, więc terapeutka, która porusza się między nimi swobodnie, potrafi dobrać metodę do konkretnej kobiety w konkretnym momencie.
Najpoważniejszą decyzją zawodową, którą Ania podjęła w trakcie tej drogi, było certyfikowanie się w masażu Lomi Lomi Nui u Marty Gierczyńskiej, certyfikowanej nauczycielki Aloha International. Kurs trwał 150 godzin, w formacie piętnastu pełnych dni stacjonarnej, intensywnej pracy. Aloha International to jedna z najpoważniejszych instytucji uczących Lomi Lomi Nui na świecie, założona przez Serge'a Kahili Kinga, hawajskiego nauczyciela filozofii Huna. Certyfikat tej szkoły jest na polskim rynku wskazówką, że terapeutka uczyła się Lomi Lomi w jego oryginalnym wymiarze: jako pracy duchowo-fizycznej, a nie tylko jako "kolejnej egzotycznej techniki" z katalogu SPA. Pełen biogram, lista wszystkich certyfikatów i opis ścieżki zawodowej dostępne są pod adresem https://anamanaflow.pl/o-mnie.html.
Lomi Lomi Nui w Polsce bywa traktowane powierzchownie. W typowej karcie SPA występuje pod nazwą "masaż hawajski" jako kolejna pozycja w menu. To pewne nieporozumienie kulturowe. W tradycji hawajskiej Lomi Lomi nie jest techniką manualną z konkretnym protokołem chwytów. Jest pracą z ciałem opartą na filozofii Huna, czyli na siedmiu zasadach, które przez tysiąclecia stanowiły system poznania świata dla Hawajczyków.
Siedem zasad Huny, w skrócie, brzmi następująco:
Dla terapeutki, która naprawdę uczyła się Lomi Lomi w tradycji Aloha International, to nie są egzotyczne ozdoby kulturowe. To realne ramy pracy. Sesja zaczyna się od intencji, czasem od cichego oddechu obu osób przed kontaktem, czasem od krótkiej rozmowy. Ruchy przedramion są długie, opływające, prowadzone wzdłuż całego ciała. Klientka traktowana jest jako jedna, niepodzielna całość. Praca prowadzona jest w tempie, które dopasowuje się do oddechu kobiety na stole, a nie do zegara. Stąd standardowe długości sesji Lomi Lomi Nui to 75, 90 albo 120 minut.
W Ana Mana Flow filozofia Huna nie jest jednak narzucana klientce. Nie ma w pracowni wykładów o filozofii hawajskiej, nie ma broszur, nie ma niczego, co przypominałoby "duchowy spam". Filozofia działa jako wewnętrzna ramka pracy terapeutki, nie jako produkt marketingowy. Klientka, która chce po prostu zregenerować się po ciężkim tygodniu, dostanie głęboki, profesjonalny masaż. Wybór należy do osoby na stole.
Po latach pracy w kilku różnych szkołach orientalnych Ania zaczęła zauważać, że żaden z dostępnych protokołów, brany dokładnie według podręcznika, nie odpowiada w stu procentach konkretnej kobiecie w konkretnym dniu. Każde ciało jest inne, każdy tydzień jest inny, każda emocja, z którą klientka kładzie się na stół, jest inna. Praca dokładnie według protokołu hawajskiego, balijskiego czy tajskiego ma w sobie wartość, ale zostawia coś na boku: przestrzeń, w której terapeutka mogłaby reagować na to, co dzieje się tu i teraz.
Tak narodził się Masaż Intuicyjny: autorska metoda Ani Radomskiej-Madej, którą można w skrócie określić jako pracę "z pełnej palety", komponowaną w czasie rzeczywistym. Terapeutka, znając kilka tradycji manualnych, zaczyna sesję od obserwacji: jak klientka oddycha, gdzie kumuluje napięcie, czy jej ciało potrzebuje rozgrzania, czy raczej wyciszenia. Czasem sesja zacznie się od długich, lomiowych ruchów wzdłuż całego ciała, a skończy precyzyjną pracą balijską z napięciem w łopatkach. W tle pracuje aromaterapia z olejków eterycznych dobranych do potrzeb klientki.
Masaż Intuicyjny w pracowni https://anamanaflow.pl/ ma dwa standardowe formaty: sesja 60-minutowa za 180 zł i sesja 90-minutowa za 230 zł. W praktyce sesja godzinna jest dobrym wstępem dla kobiety, która chce po prostu zobaczyć, jak działa autorska metoda, i poznać terapeutkę. Sesja 90-minutowa to bardziej rozbudowana praca, w której jest miejsce zarówno na pełną pracę z całym ciałem, jak i na precyzyjne dopracowanie konkretnych stref. Wbrew temu, co sugeruje nazwa "intuicyjny", nie jest to praca przypadkowa ani niezdyscyplinowana. Wręcz przeciwnie: wymaga od terapeutki wieloletniej praktyki w kilku technikach jednocześnie, bez której "intuicja" zamieniłaby się w improwizację bez podstaw. To autorska metoda, ale oparta na solidnym fundamencie szkolnym.
Drugą autorską metodą Ani jest Latin Balance, praktyka ruchowa łącząca elementy, które rzadko pojawiają się razem w jednej sali ćwiczeń. W skrócie: jest to pilates, stretching, qi gong, medytacje w ruchu, taniec latino i taniec hawajski, podane w jednej sekwencji jako pełna praktyka kondycyjno-energetyczna. Brzmi to być może egzotycznie, ale za tym pozornym eklektyzmem stoi dość prosta intuicja: kobiece ciało potrzebuje jednocześnie siły mięśni głębokich, elastyczności, swobody w stawach, dobrego oddechu i radości w ruchu. Klasyczna siłownia daje siłę, joga daje elastyczność, oddychanie qi gong daje regulację układu nerwowego, taniec daje ekspresję i przyjemność. Latin Balance integruje te elementy w jednej praktyce.
Pełen opis metody, łącznie z opisem czterech filarów praktyki: core i stretching, oddech i przepływ, ekspresja w ruchu, integracja, znajduje się pod adresem https://anamanaflow.pl/ruch-taniec.html. Tam też dostępne są informacje o formatach zajęć: sesjach indywidualnych dopasowywanych do potrzeb konkretnej kobiety, kameralnych zajęciach grupowych w małej grupie, warsztatach jednodniowych i kilkudniowych oraz formatach przygotowywanych dla zespołów firmowych i kobiecych retreatów.
Ważna jest jedna sprawa filozoficzna, która wraca w Latin Balance bardzo wyraźnie. Praktyka nie jest budowana wokół rywalizacji, oceniania ciała ani wokół "wyrobienia formy na lato". Założenie jest inne: ciało jako przestrzeń siły, radości i spokoju, ruch jako sposób na bycie w sobie, nie sposób na bycie szczuplejszą. To bardzo świadomie zaprojektowana opozycja wobec kultury fitness "no pain, no gain". Dla wielu kobiet, szczególnie tych, które przez lata męczyły się na siłowniach z poczuciem winy, jest to powrót do ruchu, na który długo czekały.
Latin Balance dobrze sprawdza się również jako uzupełnienie sesji masażu. W formacie Sesji Łączonej krótka praktyka ruchu poprzedza sesję manualną na stole. To skuteczna formuła dla kobiet, które przez lata nie ruszały się systemowo. Po dwudziestu, trzydziestu minutach świadomego ruchu ciało jest gotowe na głębszą pracę i sesja masażu daje wymierny rezultat.
Najbardziej charakterystycznym elementem Ana Mana Flow, obok kwalifikacji Ani, jest formuła pracy. Pracownia świadomie ogranicza się do jednej, czasem dwóch klientek dziennie. Nie ma w niej recepcji, nie ma karty zabiegów wywieszonej na ścianie, nie ma czterech kabin pracujących równolegle. Jest jedno kameralne pomieszczenie, w którym terapeutka pracuje z konkretną kobietą i ma na nią cały blok czasu. Brak presji "następna klientka wchodzi za pięć minut" zmienia jakość sesji w sposób, którego nie da się opisać marketingowo.
Formuła ta ma także drugą warstwę. Pracownia jest wyłącznie kobieca. W praktyce oznacza to, że klientka nie spotka w korytarzu obcego mężczyzny, nie usłyszy rozmów grupy panów wracających z saun, nie będzie musiała stać w półprzezroczystej szlafrokowej koszuli w lobby pełnym rodzin z dziećmi. Dla bardzo wielu kobiet, szczególnie po porodzie, w trakcie macierzyństwa, w okresie menopauzy czy po trudnych doświadczeniach, ta kobieca przestrzeń jest fundamentalnie ważna.
Trzecia warstwa kameralności to czas. W typowym SPA hotelowym sesja "godzinna" oznacza 50 minut na stole. W Ana Mana Flow sesja 75-minutowa to 75 minut realnej pracy, plus czas przed nią na rozmowę, plus czas po niej na herbatę. W kalendarzu terapeutki jeden blok klientki to zwykle dwie godziny, czasem dwie i pół. Adres pracowni nie jest publikowany na stronie głównej, jest to domowa pracownia w Zielonej Górze, a dokładny adres podawany jest po potwierdzeniu rezerwacji telefonicznie albo mailowo (603 064 904, hi@anamanaflow.pl).
Choć Masaż Intuicyjny i Latin Balance są autorskimi metodami Ani, w pracowni dostępne są też klasyczne sesje oparte na konkretnych szkołach orientalnych. Każda z nich ma własne wskazania, własne tempo i własną głębokość pracy. Poniżej krótki przewodnik, który pomoże klientce zorientować się, co warto wybrać na pierwszą wizytę.
Cennik jest jawny, podawany na stronie i w trakcie kontaktu telefonicznego. Brak ukrytych dopłat, brak "dopłaty za olejek", brak "dopłaty za muzykę". Cena, którą klientka usłyszy podczas rezerwacji, jest dokładnie tą, którą zapłaci po sesji.
Praktyka Ani Radomskiej-Madej jest skierowana do bardzo konkretnej grupy klientek i terapeutka nie udaje, że pasuje do każdej kobiety. Poniżej grupy, dla których Ana Mana Flow okazała się szczególnie wartościowa.
Terapeutka jest też uczciwa w sprawie tego, dla kogo jej praca prawdopodobnie się nie sprawdzi. Jeśli klientka szuka szybkiej, sportowej sesji "wycisk czterdzieści minut, twardo, mocno", lepszym wyborem jest gabinet masażu sportowego. Jeśli klientka szuka stricte leczniczej rehabilitacji po urazie, kierowana jest do specjalistycznego fizjoterapeuty.
Choć pracownia znajduje się w Zielonej Górze, klientki przyjeżdżają do niej nie tylko z samego miasta. To częsta sytuacja w przypadku autorskich pracowni: pacjentki gotowe są przejechać 50, 80, czasem 120 kilometrów, jeśli wiedzą, że konkretną sesję dostaną tylko u konkretnej osoby. W kalendarzu Ana Mana Flow regularnie pojawiają się klientki z Nowej Soli, ze Świebodzina, z Krosna Odrzańskiego, z Żar i Żagania, z Gorzowa Wielkopolskiego, czasem z Głogowa, Bolesławca, Legnicy. Niektóre kobiety, które wyprowadziły się z Zielonej Góry do Poznania, Wrocławia czy Warszawy, wracają do pracowni przy okazji weekendu u rodziny. Drugi format zasięgu to retreaty i warsztaty wyjazdowe organizowane w ramach Współpracy.
Polski rynek pracy z ciałem przechodzi w ostatnich latach wyraźną zmianę. Z jednej strony wciąż dominują sieciowe SPA. Z drugiej strony w większych miastach jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań powstaje coraz więcej autorskich pracowni prowadzonych przez jedną terapeutkę z konkretną filozofią pracy. Specyfika Ana Mana Flow polega na tym, że jest to jedna z niewielu takich pracowni w mniejszym mieście wojewódzkim, prowadzona przez terapeutkę z połączonym wykształceniem akademickim i orientalnym. Ana Mana Flow nie jest też projektem skalującym: nie planuje filii ani franczyzy. To świadoma decyzja Ani, która stawia na pojedynczą, kameralną pracownię z osobistym kontaktem. Dla klientek to dobra wiadomość: terapeutka, którą wybierają dziś, będzie tą samą terapeutką za rok i za dwa lata.
Dla kobiet, które po przeczytaniu tego portretu chciałyby umówić pierwszą wizytę w pracowni Ani Radomskiej-Madej w Zielonej Górze, droga jest prosta. Rezerwacja odbywa się telefonicznie pod numerem 603 064 904 albo mailowo, na adres hi@anamanaflow.pl. Podczas rezerwacji warto krótko opisać, czego klientka szuka: czy pełnego, długiego rytuału Lomi Lomi, czy konkretnej pracy z napięciem w plecach, czy próbnej sesji Masażu Intuicyjnego. Ania na podstawie tych informacji zaproponuje konkretny format i długość sesji.
Pierwsza sesja zwykle bywa nieco dłuższa od kolejnych, bo poprzedza ją krótka rozmowa, podczas której terapeutka pyta o stan zdrowia, urazy, styl życia, źródła napięcia. To rutyna podobna do pierwszej wizyty u fizjoterapeuty czy osteopaty. Po sesji jest miejsce na herbatę, pytania, kilka słów o tym, co warto wprowadzić do codziennej praktyki. Stan na maj 2026 jest taki, że terminy w Ana Mana Flow należy rezerwować z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. Wynika to ze świadomego ograniczenia pracowni do maksymalnie jednej, czasem dwóch klientek dziennie. W Ana Mana Flow naprawdę nie ma drugiej klientki czekającej w lobby.
Polski rynek pracy z ciałem rzadko produkuje teksty, które byłyby portretem konkretnej osoby. Zwykle czyta się rankingi "najlepsze SPA w Polsce" albo poradniki "jak wybrać masażystkę". Tekst o terapeutce jako o osobie, z jej ścieżką zawodową, filozofią pracy i autorską metodą, bywa rzadkością. Tymczasem w kameralnej pracy z ciałem to właśnie osoba terapeutki jest produktem. Nie da się polecić autorskiej pracowni bez wiedzy, kto ją prowadzi.
Ania Radomska-Madej w Zielonej Górze prowadzi pracownię, która jest klarownym przykładem tej kategorii. Absolwentka AWF, certyfikowana terapeutka Lomi Lomi Nui w 150-godzinnej szkole Aloha International, terapeutka SPA i Wellness ze specjalizacją orientalną, twórczyni dwóch autorskich metod (Masażu Intuicyjnego i Latin Balance), prowadząca kameralną, wyłącznie kobiecą pracownię z zasięgiem klientek z całego Lubuskiego, Wielkopolski zachodniej i Dolnego Śląska. To pełna karta kompetencji, która tłumaczy, dlaczego anamanaflow.pl wyrobiło sobie reputację daleko wykraczającą poza granice regionu. Dla kobiet, które szukają nie kolejnego "zabiegu z menu", a stałej terapeutki na lata, takie miejsca i takie osoby są realną wartością.
Materiał zewnętrzny
Komentarze