Lilie – królowe ogrodu i symboliczne arystokratki natury

Królowe ogrodu i symboliczne arystokratki natury - lilie.
Są takie kwiaty, które nie potrzebują wielkich zapowiedzi. Wystarczy jedno spojrzenie i wszystko staje się jasne. Ich obecność nie pozostawia miejsca na przypadek. Są intensywne, złożone, wyraziste. Takie są właśnie lilie – kwiaty, które od wieków przyciągają uwagę nie tylko ogrodników, ale i poetów, malarzy, projektantów, duchownych. Zmysłowe, a jednocześnie święte. Delikatne, ale z charakterem. Niby kwiat, a jednak cała historia.

Botanicznie rzecz biorąc, lilie należą do rodzaju Lilium, w obrębie rodziny liliowatych (Liliaceae). Nie należy ich mylić z kwiatami, które mają „lilia” w nazwie, ale nimi nie są – jak np. lilia wodna (Nymphaea) czy lilia afrykańska (Agapanthus). Prawdziwe lilie rosną z cebuli i mają charakterystyczne, trąbkowate kwiaty osadzone na wysokich, często sztywnych łodygach.

To kwiaty pełne kontrastów: potrafią być śnieżnobiałe, jakby wyrzeźbione z porcelany, mogą płonąć czerwienią, pomarańczą i różem. Mają w sobie coś z dzieła sztuki – geometrycznego, ale organicznego, wystudiowanego, a jednak dzikiego. A przede wszystkim – mają zapach, który potrafi wypełnić całą przestrzeń. Dla jednych zniewalający, dla innych przytłaczający.

Lilia to jeden z najbardziej symbolicznych kwiatów w historii ludzkości. W starożytności uważano ją za kwiat bogów. W Egipcie była symbolem płodności, w Grecji – piękna i czystości. Chrześcijaństwo uczyniło ją atrybutem Maryi Dziewicy, co na wieki związało ją z ideą niewinności i duchowości. Paradoksalnie – w sztuce secesyjnej i symbolizmie – ta sama lilia zaczęła być przedstawiana jako kwiat zmysłowy, niemal erotyczny. To właśnie w tej dwuznaczności tkwi jej siła: jednocześnie czysta i wyzywająca, skromna i ekstrawagancka, nieziemska i bardzo ludzka.

Uprawa lilii nie należy do najtrudniejszych, ale wymaga odrobiny szacunku dla ich kaprysów. Lubią słońce, ale z chłodniejszym korzeniem – dlatego warto sadzić je wśród niższych roślin, które zacieniają cebulę. Gleba powinna być żyzna i dobrze przepuszczalna – lilie nie znoszą zalegającej wody, która może prowadzić do gnicia cebul. Ich kwitnienie to prawdziwe przedstawienie – zazwyczaj przypada na przełom czerwca i lipca, ale odpowiedni dobór odmian pozwala cieszyć się nimi od późnej wiosny aż do początku września.

Zapach lilii to temat sam w sobie. Orientalne odmiany potrafią wypełnić całą przestrzeń – dom, ogród, umysł. Ich woń jest ciężka, słodka, czasem niemal kadzidlana. Dla jednych – hipnotyzująca, dla innych – zbyt intensywna. W perfumiarstwie lilia jest używana oszczędnie, ale z precyzją – jako nuta tła, która nadaje kompozycji głębi. Ten zapach jest jak wspomnienie: natychmiastowy, ale trwały, kojarzący się z czymś ważnym, może nawet z dzieciństwem, ogrodem babci, ceremonią, chwilą zatrzymaną w czasie.

Lilie są trujące dla kotów. Nawet niewielka ilość pyłku może być dla nich śmiertelna – warto uważać w domach z czworonogami. Wymagają corocznego nawożenia. Najlepiej zrównoważonym nawozem mineralnym, ale można też stosować kompost lub obornik. Cebule sadzi się jesienią lub wczesną wiosną. Najlepiej na głębokość trzykrotności ich wysokości. Lilie najlepiej wyglądają w grupach. Sadząc kilka sztuk razem, tworzymy wrażenie naturalnego, efektownego akcentu. Warto usuwać przekwitłe kwiaty. Dzięki temu roślina nie traci energii na tworzenie nasion. Lilie są jak ludzie z dużą osobowością – mogą zdominować przestrzeń, ale też nadać jej głębi i charakteru. Ich piękno nie jest codzienne, jest raczej świąteczne. To kwiaty, które nie próbują się podobać wszystkim. One nie potrzebują akceptacji – mają swoją wartość, niezależną od kontekstu. I właśnie dlatego tak często stają się symbolem – nie przemijają szybko, pozostają w pamięci. Ich obecność w ogrodzie to coś więcej niż estetyka – to zaproszenie do kontemplacji, do zatrzymania się, do obcowania z czymś większym niż my sami. Może właśnie dlatego tak często pojawiają się na ślubach, pogrzebach, w miejscach kultu i refleksji.

Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)

Fot. freepik.com




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat