Zło czai się blisko nas. Czasem pod zupełnie niewinną postacią.
Z pozoru niczym się nie wyróżniał. Skromny, cichy, unikający bliższego kontaktu. Grzeczny uczeń krakowskiego technikum, który był dobrym uczniem i nie sprawiał problemów wychowawczych. Nikt nie dostrzegł w nim mroku, jaki nosił głęboko w sobie. Nikt nie podejrzewał, do czego jest zdolny.
Osiemnastolatek, który został oskarżony o serię zbrodni dokonanych w Krakowie w latach 60. Jeden z najsłynniejszych polskich seryjnych morderców. Wokół jego postaci narosło wiele mitów. Karol Kot stał się budzącą grozę legendą, ale za jego okrucieństwem krył się osobisty dramat.
Powieść Marty Szreder to zaskakujący portret zabójcy, młodego człowieka, którego wewnętrzny świat okazuje się mroczny i przerażający, ale o tym wie, tylko on sam. Inspirowana faktami książka próbuje odgadnąć motywacje seryjnego mordercy, szuka odpowiedzi, skąd w tak młodym chłopaku wzięło się takie okrucieństwo i wściekłość.
Lolo to także nadzwyczajny obraz Krakowa lat 60., miasta mrocznych zaułków, klubów jazzowych, zadymionych kawiarni, ponurych kamienic.
CZERWONY PAJĄK A PRAWDZIWA HISTORIA
Scenariusz „Czerwonego Pająka” to kompilacja kilku historii seryjnych morderców, niektóre z nich są prawdziwe, inne to tzw. miejskie legendy. Terroryzujący Kraków w latach 60. Karol Kot był jedynym znanym seryjnym mordercą - nastolatkiem i to on stał się inspiracją dla stworzenia postaci Karola Kremera. Czerwony Pająk to pseudonim także działającego w latach 60. w Katowicach lub w Krakowie Lucjana Staniaka, który jako postać historyczna nigdy nie istniał i nie jest do końca jasne skąd się wziął i kto go stworzył, ale funkcjonuje w internecie, a jego „wirtualny byt” legitymizuje The Encyclopedia of Serial Killers Michaela Newtona, która wymienia Czerwonego Pająka jako jedynego seryjnego mordercę z Polski.
Karol Kot: „Wampir z Krakowa”
Karol Kot był dobrym, bardzo inteligentnym uczniem, trenował strzelectwo, jego rodzice byli szanowanymi, dobrze sytuowanymi ludźmi. Kot próbował zabić kilkanaście osób, w tym dwie z powodzeniem – starszą panią i 10-letniego chłopca. Media i policja nazwały go Wampirem. Kraków na kilka miesięcy został niemal sparaliżowany strachem, wprowadzono godzinę policyjną dla dzieci, ale nawet dorośli unikali wychodzenia po zmroku.
Gdy Kota aresztowano, został gwiazdą mediów, a ludzie którzy go znali nie chcieli wierzyć, że jest odpowiedzialny za zbrodnie, nawet wtedy, gdy Kot z dumą przyznał się do swoich czynów. Do dziś można spotkać w Krakowie ludzi, którzy zapamiętali Kota jako przystojnego, dobrze wychowanego chłopca. Taki wizerunek mordercy kłócił się z komunistyczną propagandą, która utwierdzała społeczeństwo w przekonaniu, że kryminaliści to produkt zachodniej, kapitalistycznej ideologii i zawsze można ich odróżnić od zwykłych ludzi. Przed Karolem Kotem seryjni mordercy byli ścigani, aresztowani i skazywani bez rozgłosu. Jego sprawa była pierwszą upublicznioną. Gazety relacjonowały przebieg procesu z powodów propagandowych. PZPR chciała pokazać narodowi, jak skutecznie działa, jak dobrze potrafi chronić społeczeństwo przed wynaturzonymi jednostkami. Z Kota próbowano zrobić potwora, skute k był jednak taki, że Kot stał się popularny. Karol Kot był rozmowny, w trakcie przesłuchań z dumą i szczegółowo opisywał morderstwa, których dokonał, podkreślał że niczego nie żałuje. Mówił, że chciał, aby go zapamiętano, zdawał się nie przejmować faktem, że za zbrodnie odpowie życiem. W relacjach śledczych zaangażowanych w jego sprawę pojawia się informacja, iż celowo odłożono aresztowanie, aby Kot mógł zdać maturę, co miało potwierdzić jego sprawność intelektualną. Proces miał mieć charakter poszlakowy, Kot przyznał się do wszystkich zarzucanych mu czynów i opowiedział o kilku nie zrealizowanych morderstwach, o których milicja nie wiedziała wcześniej. Karol Kot po odwołaniach od wyroku został skazany na śmierć i powieszony 16 maja 1968 roku.
Po śmierci Kot stał się miejską legendą. Marcin Świetlicki, poeta z Krakowa, napisał o nim wiersz, do dziś powstają instalacje i dzieła sztuki zainspirowane nim i jego zbrodniami. Historia opowiedziana w filmie „Czerwony Pająk” to fikcja. „Czerwony Pająk” nie jest ani kryminałem, ani tym bardziej filmem biograficznym. Fikcyjna fabuła filmu to pretekst do zadania pytania, dlaczego ktoś staje się seryjnym mordercą? Film nie daje na to pytanie jednoznacznej odpowiedzi, zgodnie z zasadą jaką kiedyś sformułował Luis Buñuel: Odkrycie sekretu jest jak skrzywdzenie dziecka – to najgorsze co możesz zrobić.
SŁOWO OD MARTY SZREDER, autorki oryginalnego scenariusza pt. „LOLO”
Kiedy pierwszy raz usłyszałaś o Karolu Kocie?
Miałam może 15 lat, gdy usłyszałam w telewizji piosenkę o zabójstwie 11-letniego chłopca, które wydarzyło się dawno temu w okolicach Kopca Kościuszki w Krakowie – na górce, gdzie dzieci zimą jeżdżą na sankach. To wydarzyło się w 1966 roku i mimo tego, że nie było żadnych świadków, wkrótce wszystkie dzieci, które zwykle jeździły tam na sankach, wiedziały co się tam stało, włączając w to moją mamę.
Powiedziała mi, że ta historia wstrząsnęła Polską i pokoleniem moich rodziców, szczególnie w Krakowie, dalej pamięta tamte wydarzenia. Karol Kot pozostawał nieuchwytny przez prawie dwa lata i nikt wówczas nie wiedział, kto popełnił te zbrodnie. Ludzie byli przerażeni, nieznanego mordercę nazywano Wampirem, narosło wokół tej postaci mnóstwo opowieści, stał się swoistą legendą do straszenia dzieci. Tak naprawdę ta legenda dalej żyje – w Krakowie istnieje knajpa, która nazywa się „Kot Karola”, a niektórzy turyści odwiedzają miejsca związane z Kotem.
Co Cię zainspirowało do napisania scenariusza o Karolu Kocie?
Wiele lat później przeczytałam wywiad z Karolem Kotem, który przeprowadzono zaraz po jego aresztowaniu. Wywarł na mnie duże wrażenie i nie mogłam o nim zapomnieć przed długi czas. To była rozmowa z chłopcem, który dopiero co zdał maturę i wiedział, że niedługo zostanie powieszony. Karol Kot wspomina swoje dotychczasowe codzienne życie – dziewczynę, która mu się podobała; rodziców, osiągnięcia sportowe i kolegów z drużyny. To wszystko skonfrontowane ze zbrodniami jakie popełnił, wywarło na mnie duże wrażenie.
Zainspirował mnie także sam Kraków lat 60. Obecnie jest to pełne energii miasto, które obfituje w sklepy, bary restauracje. Kiedyś było tu raczej szaro, cicho i spokojnie. I właśnie tamten Kraków przeżył szok w związku z tajemniczym Wampirem, który później okazał się zwyczajnym uczniem. Dziś to ciężkie do uwierzenia, ale wtedy ludzie naprawdę wpadli w paranoję strachu. Przekazywali sobie coraz to straszniejsze plotki o czającym się mordercy za każdym rogiem. Myślę, że ten kontrast pomiędzy legendą Wampira, który zakorzenił się w umysłach mieszkańców Krakowa, a postacią zwyczajnego chłopca, który nie był w stanie stworzyć normalnej relacji z drugim człowiekiem, zainspirował mnie do opowiedzenia jego historii.
Komentarze