To mała miejscowość położona na Majorce. Zyskała sobie niechlubną sławę jako miejsce rozpusty i całkowitego braku kontroli. Uwielbiana przez turystów, głównie z Wielkiej Brytanii, którzy każdego roku szturmem przybywają na wyspę w poszukiwaniu dobrej zabawy. Miejscową „atrakcją” jest możliwość nieograniczonego imprezowania, picia na umór i nieobyczajnego zachowywania się. Niestety coraz częściej na tego typu imprezach zdarzają się wypadki, które nie rzadko kończą się śmiercią.
Młodzi Brytyjczycy już od kilku lat przodują w Europie pod względem szokujących imprez i pijaństwa, sieją zniszczenie i swoim zachowaniem gorszą nie tylko mieszkańców, ale także innych wypoczywających. Za jedyne 30 Euro można pić na umór w miejscowych barach. Co więcej, w ubiegłym roku wybuchł skandal, gdy na jaw wyszło, że właściciele barów oferują dziewczynom darmowy alkohol w zamian za seks oralny. W Internecie pojawił się filmik z jednej z takich „zabaw”, podczas której nastolatka odbywała kontakty seksualne z 24 mężczyznami…
Ogromną popularnością cieszy się tzw. „balconing”, czyli skakanie pomiędzy hotelowymi balkonami lub do basenu. Bardzo często taka zabawa kończy się śmiercią pijanego i naćpanego uczestnika.
Na szczęście władze miasteczka wprowadziły srogie zakazy nie tylko dla uczestników, ale również dla właścicieli barów. Przede wszystkim obowiązywać będzie prohibicja na ulicach, która między 22:00 a 8:00 zabrania spożywania alkoholu poza barami czy hotelami. Turyści muszą liczyć się ze srogimi karami (ok. 700-800 Euro) za np. oddawanie moczu na ulicach, publiczne obnażanie się czy czyny nieobyczajne, jak uprawianie seksu. Wprowadzili również całkowity zakaz „balconingu”.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Komentarze