Nie goń za miłością!
„Nie możesz być taka wybredna, nie czekaj na księcia z bajki.” „Wyjdź z domu, poznawaj różnych mężczyzn, to w końcu trafisz na tego właściwego.” „Załóż sobie konto na portalu randkowym.” I tak dalej... Brzmi znajomo, prawda?
Chociaż w tych wszystkich słowach tkwi ziarno prawdy, nie powinnaś za bardzo brać ich sobie do serca. Dlaczego? Bo szukając partnera na siłę, wpadniesz w pułapkę umawiania się z byle kim. Pamiętaj, desperacja nigdy nie popłaca. Na pewno znasz historie kobiet, które tak bardzo bały się samotności, że wchodziły w destrukcyjne, toksyczne związki, które rujnowały ich psychikę. Więc jeżeli od początku czujesz, że zainteresowany tobą mężczyzna nie jest w twoim typie, nie przekonuj samej siebie, że jakoś się dopasujecie. To tak nie działa. Raczej to ty dostosujesz się do niego, przymykając oko na to co ci w nim przeszkadza... i wcale nie da ci to szczęścia.
Owszem, siedząc w domu, nie będziesz miała okazji nikogo poznać. Ale nie popadaj w drugą skrajność i nie szukaj partnera wszędzie, gdzie tylko się da. Jeżeli zapiszesz się na studia podyplomowe, kurs japońskiego, kurs tańca i na karate tylko po to, żeby spotkać tam interesujących mężczyzn, to... no cóż, najprawdopodobniej stracisz tylko pieniądze i czas. Bo takie rzeczy powinno się robić dla własnego rozwoju i przyjemności, nie po to żeby „upolować” faceta.
Stęsknione za romantycznym uczuciem kobiety często popełniają też błąd nadinterpretacji męskich zachowań. Odczytują każdy uśmiech, każdy życzliwy gest, jako zaproszenie do flirtu. Kiedy wychodzi na jaw, że on wcale nie podrywał, tylko był zwyczajnie miły, obu stronom relacji jest przykro i są zażenowane. W naszej kulturze przyjęło się, że to mężczyzna robi pierwszy krok, kiedy jest zainteresowany kobietą - więc jeżeli ktoś FAKTYCZNIE będzie tobą zainteresowany, wystarczy, że poczekasz, aż jednoznacznie da ci to do zrozumienia. Cierpliwość się opłaca. Powściągliwość bowiem wabi mężczyzn dużo skuteczniej niż narzucanie się...
Zbyt długie czekanie na pojawienie się w twoim życiu prawdziwej miłości może cię oczywiście frustrować i smucić. Jednak łatwiej je zniesiesz, starając się zająć samą sobą (dbaniem o swoje ciało, umysł, rozwój duchowy), niż podporządkowując swoje życie poszukiwaniom drugiej połówki. Pamiętaj, że miłość najczęściej sama nas znajduje... Jedne z nas prędzej, inne, nieco później. Głowa do góry - odnajdzie i ciebie!
Katarzyna Lewcun
(katarzyna.lewcun@dlalejdis.pl)
Fot. pixabay.com
Ostatnio dodane
- Miłość bez karuzeli emocjonalnych. Jak rozpoznać, że relacja jest zdrowa, a nie po prostu nudna?
- Zazdrość to nie dowód miłości. Gdzie leży granica między troską a toksyczną kontrolą?
- Syndrom ratownika w miłości. Dlaczego nie potrafimy kochać bez ciągłego naprawiania partnera?
- Jak kochać i nie stracić głowy? O zachowaniu własnych granic w wieloletnim związku
- Zakochiwanie się po przejściach: jak trauma, rozwód i trudne relacje zmieniają gotowość do miłości
- Nerwica i lęk w relacjach – dlaczego tak trudno powiedzieć bliskim, co naprawdę czujemy?
- Mit permanentnego pożądania. Dlaczego spadek libido w wieloletnim związku to biologiczna norma?
- Dlaczego tak kurczowo trzymamy się toksycznych relacji?
- Green flags w związku – na co zwrócić uwagę?
- Czy muszę zasłużyć na miłość?

Komentarze