Niemieckie dane pokazują, że tegoroczny sezon zakażeń rozpoczął się wyjątkowo wcześnie. Do końca 29. tygodnia 2026 roku Instytut Roberta Kocha zarejestrował w Niemczech 17 przypadków wibriozy i dwa zgony. Chorowały osoby w wieku od 3 do 95 lat.
Czy podobne zagrożenie może dotyczyć osób wypoczywających nad polskim Bałtykiem?
Vibrio, nazywane po polsku przecinkowcami, to bakterie naturalnie występujące w wodach morskich i słonawych. Do gatunków mogących wywoływać choroby u człowieka należą między innymi Vibrio vulnificus, Vibrio parahaemolyticus oraz niektóre szczepy Vibrio cholerae.
Nie każde zakażenie bakterią Vibrio oznacza cholerę. Cholera jest wywoływana przez określone toksynotwórcze szczepy Vibrio cholerae, natomiast pozostałe zakażenia określa się mianem wibrioz. Mogą one prowadzić między innymi do infekcji przewodu pokarmowego, uszu, spojówek i ran.
Zakażenia nadal są w Europie stosunkowo rzadkie, jednak wyższa temperatura wody sprzyja namnażaniu bakterii. Szczególnie korzystne warunki powstają w Bałtyku ze względu na jego niskie zasolenie oraz szybko nagrzewające się, płytkie obszary przybrzeżne.
Jedną z dróg zakażenia jest kontakt uszkodzonej skóry z wodą, w której występuje duża liczba przecinkowców. Bakterie mogą przedostać się do organizmu przez otwartą ranę, otarcie, skaleczenie, świeży tatuaż lub niedawno wykonany piercing.
Drugim źródłem zakażenia może być spożycie surowych albo niedogotowanych owoców morza, zwłaszcza ostryg. Możliwe są również infekcje ucha związane z kąpielą w wodzie zawierającej bakterie.
Zwykły kontakt zdrowej, nieuszkodzonej skóry z wodą nie oznacza automatycznie zakażenia. Szczególną ostrożność powinny jednak zachować osoby, które mają nawet niewielkie skaleczenia.
Wszystkie trzy osoby zakażone w Berlinie miały ponad 75 lat. U każdej rozwinęła się infekcja rany, a w dwóch przypadkach bakterie doprowadziły do zakażenia uogólnionego.
Ciężki przebieg wibriozy częściej występuje u:
Polski Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego wskazuje, że wibrioza najczęściej przebiega łagodnie, ale u osób z osłabionym układem odpornościowym może doprowadzić do sepsy, a nawet śmierci.
Po kąpieli w morzu należy zwrócić uwagę na stan każdej rany, otarcia lub skaleczenia, które miały kontakt z wodą.
Niepokojącymi objawami są:
Nieleczona infekcja rany może prowadzić do zakażenia krwi, sepsy oraz martwiczego zakażenia tkanek miękkich. W ciężkich przypadkach konieczne może być intensywne leczenie szpitalne, zabieg chirurgiczny, a nawet amputacja.
Objawy żołądkowo-jelitowe mogą natomiast obejmować wodnistą biegunkę, bóle brzucha, nudności, wymioty i gorączkę.
Określenie „mięsożerne bakterie” jest medialnym uproszczeniem. Bakterie nie zjadają ciała w dosłownym znaczeniu. Niektóre zakażenia mogą jednak powodować bardzo szybko postępujące uszkodzenie i martwicę tkanek.
To właśnie tempo rozwoju ciężkiej infekcji sprawia, że nie wolno czekać, aż objawy miną samodzielnie. Jeżeli po kąpieli w Bałtyku rana zaczyna mocno boleć, czerwienieje lub puchnie, należy pilnie skontaktować się z lekarzem i poinformować go o kontakcie z wodą morską.
Szybkie przekazanie tej informacji może ułatwić lekarzowi uwzględnienie zakażenia Vibrio podczas diagnozy i rozpoczęcie odpowiedniego leczenia.
Tak. Badania prowadzone wzdłuż polskiego wybrzeża wykazały występowanie bakterii Vibrio cholerae, Vibrio vulnificus oraz Vibrio parahaemolyticus w wodach przybrzeżnych w okresie letnim.
Patogeny najczęściej obserwowano w ciepłych wodach Zatoki Gdańskiej i Zalewu Wiślanego. Fale upałów i wyjątkowo wysoka temperatura wody mogą dodatkowo sprzyjać ich rozprzestrzenianiu.
Nie oznacza to jednak, że każda kąpiel w Bałtyku jest niebezpieczna. Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób podkreśla, że zakażenia w Europie nadal są stosunkowo rzadkie. Ryzyko wzrasta przede wszystkim podczas upałów, gdy woda osiąga temperaturę sprzyjającą namnażaniu bakterii.
Osoby mające otwarte, świeże albo trudno gojące się rany powinny zrezygnować z kąpieli w morzu, szczególnie podczas gorących dni.
Niewielkie skaleczenie należy zabezpieczyć szczelnym, wodoodpornym opatrunkiem. Trzeba jednak pamiętać, że opatrunek może się odkleić, dlatego najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje unikanie kontaktu rany z wodą.
Jeżeli rana przypadkowo zetknie się z wodą morską, należy dokładnie umyć ją czystą wodą z mydłem i obserwować. Po pojawieniu się bólu, zaczerwienienia, obrzęku lub gorączki trzeba niezwłocznie zgłosić się do lekarza.
Warto także:
Doniesienia o zakażeniach i zgonach mogą budzić niepokój, ale nie oznaczają, że wszyscy wypoczywający nad morzem są w bezpośrednim niebezpieczeństwie. Największe ryzyko dotyczy osób z otwartymi ranami, osłabioną odpornością i poważnymi chorobami przewlekłymi.
Dla zdrowej osoby bez skaleczeń ryzyko ciężkiej infekcji jest niewielkie. Nie należy jednak lekceważyć nawet pozornie drobnej rany, szczególnie gdy woda jest wyjątkowo ciepła.
Tegoroczne przypadki z Niemiec przypominają, że bakterie Vibrio nie są wyłącznie egzotycznym zagrożeniem. Występują również w Bałtyku, a w sprzyjających warunkach mogą wywołać bardzo poważne zakażenie. Rozsądna ostrożność, zabezpieczanie ran i szybka reakcja na objawy pozwalają znacząco ograniczyć ryzyko.
PMP
Fot. Wygenerowano AI
Komentarze