Autorka w pasjonujący sposób przedstawia poszczególne techniki wróżbiarskie, wyjaśnia głęboki sens kart i ich kombinacji. Poznając krok po kroku tajniki tarota, czytelnik wkracza na drogę wiodącą do odkrycia własnego wewnętrznego piękna i siły.
Tarot pozwoli Ci pokochać samego siebie – mówi Sasha Graham wyjaśniając, że jej książka skierowana jest przede wszystkim do tych osób, które tarot fascynuje lub intryguje, jednak do tej pory nie miały one odpowiedniej okazji, by rozpocząć z nim swoją przygodę. Tarot to wyjątkowo udana próba opisania magicznego świata wróżb przystępnym, nie pozbawionym poczucia humoru językiem. Nie jest to tylko książka opisująca znaczenie kart, ale w dużej mierze traktująca o intuicji, ludzkich pragnieniach, namiętnościach i ambicjach – jednym słowem: o życiu.
Książka Graham krok po kroku wprowadza nas w magiczny świat bogatej symboliki tarota. Jeśli umiemy właściwie ułożyć i zinterpretować karty, możemy poznać odpowiedź na nurtujące nas ważne pytania. Odkryte zostaną przed nami sekrety naszej przeszłości i przyszłości, karty wskażą nasze mocne strony, podpowiedzą, jak najlepiej wykorzystać wszystkie nadarzające się okazje, by osiągnąć w życiu sukces. Tarot, rozwijając naszą intuicję, może stać się naszym sprzymierzeńcem w walce z przeciwnościami losu.
Żyjemy tylko raz, ale gdy robimy to dobrze, raz wystarczy – stwierdziła kiedyś Mae West. Tarot nie tylko potrafi ukazać to, co nas czeka, ale jednocześnie wskazuje ścieżki wyboru najlepszych dla nas rozwiązań na przyszłość. Wiele osób odczuwa potrzebę przemiany w życiu, ale nie podejmuje w tym kierunku żadnych kroków. Sasha Graham w swojej książce pokazuje, że tarot, jego tajemnica i głęboki sens, może być impulsem do wzbogacenia swojego życia i odkrycia siebie. Wystarczy tylko sięgnąć po talię kart.
Sasha Graham – tarocistka, prowadzi kursy nauki tarota oraz organizuje spotkania poświęcone tej technice wróżenia w znanych instytucjach kulturalnych, m.in. w Metropolitańskim Muzeum Sztuki. Często pojawia się w filmach, telewizji i radiu. Pisuje artykuły do Wall Street Journal. Na liście jej klientów znajduje się nawet The Economist.
Komentarze