Lew Nissimbaum alias Essad Bej alias Kurban Said był rosyjskim Żydem, który podawał się za muzułmanina z książęcego rodu i był jednym z najchętniej czytanych pisarzy w III Rzeszy.
Europa po pierwszej wojnie światowej. Pod naporem bolszewików w gruzy wali się Rosja Romanowów, a wraz z nią rozpada się cały świat, jaki do tej pory znał Lew Nissimbaum z Baku, syn przedsiębiorcy naftowego i pochodzącej z rosyjskiej arystokracji komunistki. Następne lata jego życia upłynęły na emigracji w kolejnych krajach Europy Zachodniej i w Stanach Zjednoczonych. I nie byłoby w tym nic wyjątkowego, gdyby nie fakt, że kilka lat później ten sam człowiek - już jako ceniony pisarz i publicysta - znany był jako Essad Bej, potomek azerskiego księcia, lub Kurban Said, autor Ali i Nino. Ślad po Lwie Nissimbaumie zaginął...
Orientalista to fascynująca biografia człowieka, który był mistrzem autokreacji. Poznajemy mężczyznę-kameleona, zafascynowanego Orientem rosyjskiego Żyda, nawróconego na islam płodnego pisarza i publicystę, biografa Stalina i Mahometa. Tom Reiss przeprowadził wieloletnie śledztwo, aby dociec źródeł tej przedziwnej mistyfikacji. W efekcie powstała niezwykła książka o niespokojnej rzeczywistości międzywojennej, wprowadzająca czytelników za kulisy przemysłu naftowego w Baku i życia codziennego nagle zdegradowanych "wyższych sfer" rosyjskiej emigracji aż po salony III Rzeszy. To bogate tło historyczne sprawia, że biografia egzotycznego dla nas pisarza można czytać jako podręcznik historii powszechnej pierwszej połowy XX wieku.
Cudowna, pięknie napisana opowieść, która zajęła autorowi pięć lat cierpliwej, detektywistycznej pracy w dziesięciu krajach. () Hipnotyzująca, wzruszająca, prawie niewiarygodna. - "The New York Times"
Książka Reissa napełnia czytelnika podziwem. Nowoczesny świat machnął ręką na Lwa Nissimbauma. Jak powiedział Reiss, "zostawił go bez publiczności". Orientalista ją teraz odzyskał. - "The Wall Street Journal"
Tę książkę czyta się, jak sekretną historię XX wieku. - "Time"
przekład: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
Komentarze