Smak Filipin

Filipińskie potrawy.
KUMUSTA! Czyli filipińskie CZEŚĆ! To tylko przywitanie, ale za to jakie.

Ten wyspiarski kraj słynie ze swojej niecodziennej gościnności i wszechogarniającej radości. Chociaż Filipińczycy to wyspiarze z ponad 7 tysiąca wysp, są to jednak ludzie o ogromnej tradycji i raczej stabilnym życiu rodzinnym oraz wielcy piewcy tradycji lokalnych.

Filipiny to aż 92 miliony mieszkańców i kila tysięcy wysp, które łączy jedno - tradycja. Być może nie jest to tradycja w naszym europejskim tego słowa znaczeniu, to raczej kultywowanie pewnych obyczajów i niekoniecznie wyspiarskich obrządków. Czego przykładem jest ogromna wręcz gorliwość wśród ludności filipińskiej wyznania katolickiego. To w głównej mierze chrześcijanie, nie boją się największych poświęceń w imię wiary. Słynne już drogi krzyżowe i niestety równie popularne drastyczne elementy, takie jak przybijanie się do krzyża przez mężczyzn ochotników nie należą tam do rzadkości. Do rzadkości należy jednak bycie samotnikiem. Filipińczycy świętują zawsze, wszędzie i bardzo chętnie.

Pyszne, kolorowe potrawy, które na pierwszy rzut oka sprawiają, że ślinianki zaczynają wydajniej pracować, można zobaczyć na każdym rogu. Słodkie desery (czasem, aż mdląco słodkie), na bazie mleka, cukru trzcinowego i imbiru, który jest tam bardzo popularną przyprawą, urzekają i powalają smakiem. Kremowe puddingi, zapewne przywiezione przez angielskich kolonistów w poprzednim wieku, również mają się bardzo dobrze w tej części świata. Oczywiście położenie wysp daje się silnie we znaki, zatem bardzo popularnym deserem jest puto, czyli niewymownie słodkie ciasto ryżowe. Również lumpia, czyli coś na kształt naszych polskich naleśników, w tysiącu bajecznych rewolucyjnych smaków, zadowoli każdego żądnego uczty zmysłów przybysza. W żadnej części Azji owoce mango nie są tak soczyste, słodkie i słoneczne, jak właśnie na Filipinach. Równie popularny jest santol, który ma wiele zastosowań i występuje w dwóch wersjach: słodkiej i kwaskowatej. To pomarańczowy owoc, którego skórka również nadaje się do jedzenia. Jednak mistrzostwo świata Filipińczycy osiągnęli w przygotowywaniu potraw wykorzystujących owoce morza. Pasta krewetkowa, którą nieraz możemy spotkać na naszych rodzimych sklepowych półkach to marna imitacja, tej, którą potrafią wyczarować Filipińczycy. Nie znaczy to, że wyspiarze są specjalistami tylko w dziedzinie skorupiaków, otóż powiedzieć, że „Filipiny kurą stoją”, nie jest bynajmniej przesadą. Wyspy są wręcz opanowane przez wszędobylski drób, który według Filipińczyków nadaje się do jedzenia od stóp po grzebień – dosłownie. Skoro mamy drób, oczywiście i jajek jest na potęgę. Brzmi trywialnie, ale taki miks orientalno-kontynentalny sprawia, że profesjonalni kucharze filipińscy są obecnie na wagę złota. Nieco bardziej tradycyjnie brzmi z pewnością potrawa, na którą składa się dobrze nam znane mięso wieprzowe. Najczęściej piecze się na specjalnie przygotowanym ruszcie całe zwierzę i choć trudno to wyjaśnić, podobno tylko miejscowi potrafią to zrobić odpowiednio. Owiany wręcz legendą wśród przyjezdnych jest sposób suszenia ryb. Coś, co dla nas jest trudne do wyobrażenia, dla nich jest normą. Podobno każdy, kto choć raz rozsmakował się w suszonych rybach, zostaje na Filipinach na stałe. Trudno powiedzieć, gdyż zapach z pewnością jest porażający.

Ostatni, ale z pewnością nie zasługujący na najmniejsze uznanie smak Filipin to kokos. Robi się z niego wszystko. Każdy centymetr tego cudownego orzecha jest doceniony. Oprócz znanego nam oleju kokosowego, masła do ciała, olejków zapachowych, odżywki do włosów, napojów, ozdób i deserów, robi się z niego coś jeszcze - miejscowy trunek tuba. Filipińczycy podkręcają smak tuby poprzez dodanie świeżych limonek, imbiru, trawy cytrynowej, a nawet chilli, bądź w wersji dla odważnych czosnku lub cebuli. Warto dodać, że większość Filipińczyków włada językiem angielskim lub hiszpański, zatem żadna wymówka pt. nieznajomości języka miejscowego nie powinna stanąć na drodze do odwiedzenia tego radosnego i smakowitego kraju.

Iwona Wachel
(iwona.wachel@dlalejdis.pl)

Fot. sxc.hu



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat