Za delikatnymi płatkami kryje się charakterek. O, jakże przewrotny i kapryśny to domownik! Storczyka nie podlewa się z miłością – storczyka się zadowala. A jak nie? To obraża się i zrzuca liście, jakby chciał powiedzieć: „Nie zasługujesz na mój blask człowieku od paprotki”.
Pierwsza i najważniejsza zasada opieki nad storczykiem: mniej znaczy więcej. Ten kwiat nie lubi nadmiernych czułości. Podlewanie co drugi dzień? To dla niego jak kąpiel błotna w garniturze od Armaniego. Raz na 7–10 dni wystarczy. I najlepiej nie lać wprost z kranu. Woda powinna być przefiltrowana, odstana, a do tego nie zimna, tylko letnia. Woda w podstawce? Skandal. Storczyk nie lubi siedzieć w wodzie – bo jakże to tak, arystokrata z mokrymi nogami?
Zielone, srebrzyste, wijące się po bokach doniczki – nie, to nie kosmiczne macki, to powietrzne korzenie. I nie, nie wolno ich obcinać, wciskać na siłę do ziemi lub zaklinać zaklęciami typu „rośnijże, no rośnijże”. To właśnie nimi storczyk oddycha, więc niech sobie wystają, jak chcą. Mają do tego pełne prawo, jak kot do chodzenia po klawiaturze.
Storczyki są fanami przezroczystości. Ich korzenie chcą widzieć światło. Tak jak my potrzebujemy kawy, one potrzebują fotosyntezy. Dlatego najlepiej czują się w przezroczystych doniczkach z dziurkami – takich, jakby żyły w pojemniku na surówkę, ale premium. Żadnej ziemi z ogródka cioci Halinki – tylko specjalne podłoże z kory, chipsów kokosowych i odrobiny mchu. Takie storczykowe musli, aby żyć, rosnąć i być dobrze odżywionym.
Storczyk kocha światło, ale nienawidzi upału. Południowe okno latem? Zgroza. To jakby ubrać się w polar i skakać po Saharze. Najlepsze będą okna wschodnie lub zachodnie – trochę słońca rano lub wieczorem, ale żadnego smażenia płatków. Pamiętaj: przypalony storczyk to obrażony storczyk. A jak już się obrazi, to może zakwitnąć za trzy lata. Może.
Zakwitł? Ciesz się jak wygranym losem na loterii. Zakwitł ponownie? Jesteś czarodziejem. A gdy kwiatki zwiędną i opadną, nie popadaj w melancholię. Obetnij pęd tuż nad trzecim oczkiem (czyli takim małym zgrubieniem), bo może wypuścić nowy. Nie oczekuj jednak cudów natychmiast – storczyk to mistrz zen. Medytuje miesiącami. Czasem latami. Czasem, gdy przestaniesz o nim myśleć, nagle zakwitnie. Bo tak.
Jeden żółty liść to nie koniec świata. To może być starość. To może być stres. To może być poniedziałek. Ale jeśli żółkną wszystkie, coś poszło nie tak. Sprawdź: może za dużo wody? Może za mało światła? Może storczyk przeczytał wiadomości i stracił wolę życia? W każdym razie zachowaj spokój. Przesadź, daj mu czas. Storczyki nie lubią pośpiechu.
Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze