Surfinia nie toleruje cienia. To stworzenie światła, ciepła i balkonów z ekspozycją południową lub południowo-zachodnią. Gdy słońce praży, ona się rozkręca. Gdy cień ją przytula – obraża się, marszczy liście i przestaje kwitnąć. A jak już się obrazi, to ciężko ją udobruchać. Zatem jeśli Twój balkon jest zacieniony – pomyśl o czymś innym. Naprawdę. Ta tancerka występuje tylko w świetle reflektorów.
Surfinia nie lubi błota pod nogami, ale nie znosi też suszy. Jeśli zapomnisz o niej choćby na dzień w upale – odpłaci Ci się spektakularnym zwiędnięciem w stylu hiszpańskiej telenoweli. Jej liście opadną, kwiaty zwiędną, a Ty usłyszysz w wyobraźni dramatyczną muzykę smyczkową.
Dlatego najlepiej podlewaj ją codziennie rano, a w największe upały nawet dwa razy dziennie. Zawsze do ziemi, nie po liściach, żeby nie prowokować chorób grzybiczych.
Surfinia potrzebuje przestrzeni do pokazania pełnego repertuaru. Ma płytki system korzeniowy, ale rozgałęzia się na boki, więc potrzebuje szerokich pojemników. I nie znosi tłoku. Sadzenie kilku sztuk w jednej doniczce? Tak – ale z dystansem, bo gwiazdy nie lubią się ocierać. Podłoże musi być lekkie, żyzne, dobrze przepuszczalne. Żadnej gliny, żadnego błota. Najlepiej gotowa ziemia do surfinii i petunii. Musisz pamiętać, że surfinie są żarłoczne. Jeśli nie dasz im nawozu, to zaczną kwitnąć leniwie, jakby mówiły: „Dobrze, zrobię coś, ale najpierw kawa”. Żeby utrzymać tempo kwitnienia, potrzebują regularnego dokarmiania. Dlatego stosuj raz w tygodniu nawóz do roślin balkonowych, a przy intensywnym wzroście nawet co 3–4 dni. Możesz też dodać długo działający nawóz do podłoża przy sadzeniu.
Zwiędłe kwiaty? Usuwaj na bieżąco. Suche liście? Precz. Przerośnięte pędy? Lekko przytnij. Surfinia nagradza troskę obfitym kwitnieniem, ale tylko, jeśli dasz jej do zrozumienia, że to nie jest anarchia, tylko balkonowy teatr z reżyserem. Warto co tydzień zrobić inspekcję. Jak w garderobie primadonny – wszystko musi błyszczeć.
Surfinie mają jeden słaby punkt: ich delikatne kwiaty są podatne na zniszczenie przez deszcz i silny wiatr. Nie mają parasola, nie mają płaszcza. Wystarczy kilka burzowych dni i z perfekcyjnej fryzury robi się chaotyczny mokry kok. Warto w miarę możliwości ustawić donice w miejscu osłoniętym, ale nadal dobrze nasłonecznionym. W razie dłuższych ulew i burz – schowaj je.
Surfinie to typ jednoroczny. Nie wracają na scenę w kolejnym sezonie – choćbyś podlewał je łzami i nawoził modlitwami. Możesz spróbować pobrać sadzonki późnym latem i przezimować je w jasnym, chłodnym miejscu, ale to wymaga wprawy i cierpliwości. Traktuj surfinię jak sezonową pasję. Zainwestuj w nią przez kilka miesięcy, a odwdzięczy się jak żadna inna.
Pamiętaj, że surfinia to nie roślina dla każdego. To nie „wrzucam do doniczki i niech sobie rośnie”. To niecierpliwa artystka, która potrzebuje światła, wody, przestrzeni, pokarmu i uwagi. Ale jeśli zrozumiesz jej język, zatańczy dla ciebie codziennie – przez całe lato, do pierwszych przymrozków. A wtedy, nawet jeśli nie masz willi z ogrodem, Twój balkon stanie się operą kwiatów, na którą będą spoglądać przechodnie, z zazdrością i pytaniem na ustach: „Jak Pani to robi?”.
Joanna Sieg-Ulanowicz
(joanna.sieg-ulanowicz@dlalejdis.pl)
Fot. freepik.com
Komentarze