„Szarlotki” – recenzja

Recenzja książki „Szarlotki”.
Entliczek-pentliczek, czerwony stoliczek, a na tym stoliczku pleciony koszyczek, w koszyczku jabłuszko... czas więc zrobić szarlotkę!

Szarlotka – czy to słowo już samo w sobie nie jest smakowite?

Jeśli na powyższe pytanie odpowiedzieliście „tak”, książka, którą zaraz przedstawię, jest zdecydowanie dla was. Jeśli jednak odpowiedzieliście „nie” bądź nadal się wahacie, „Szarlotki” będą dla was lekturą wprost obowiązkową, przełamującą opór, niechęć lub niezdecydowanie.

Szarlotki” to książka kulinarna, zawierająca „70 wyjątkowych przepisów”, ale nie tylko. Wydana została na wielkim formacie, posiada niemal kwadratowy kształt oprawy oraz nabłyszczane elementy z tyłu okładki. Wzbogacono ją o liczne, ogromne i przepiękne ilustracje natury, sadów jabłkowych i oczywiście potraw, niebanalnie przygotowanych i udekorowanych.

Na wstępie wita nas zdjęcie trzech tartaletek z paskami jabłek, bez żadnej listy składników, bez czasu przygotowywania, bez niczego. To taka mała zapowiedź, zachęta, niemalże zaproszenie, by wyciągnąć dłoń po jedną z nich. Szkoda tylko, że kartki pachną farbą drukarską, a nie jabłecznikiem.

Część z przepisami podzielona została na pięć działów: ciasta i tarty z jabłkami, placki z jabłkami, jabłeczne desery, miniaturowe wypieki jabłeczne i ciastka, oraz dietetyczne ciasta z jabłkami (niestety brakuje informacji o przybliżonych wartościach odżywczych, które dla osób na diecie są elementem koniecznym). Konkretne receptury wyprzedzono krótkim rozeznaniem w terminach gastronomicznych, takich jak „masło”, „wałkowanie ciasta” czy „formy do pieczenia”, gdzie autorka udziela rad co i jak wybrać, a także opisem gatunków jabłek z polskich sadów, na pięknym tle owego sadu.

Książka posiada aurę profesjonalizmu, jest schludna, a wiedza wydaje się być poukładana. Mimo tego, a może właśnie dzięki temu, przepełnia ją miłość do jabłek i wszystkiego, co można z nich wyczarować. Autorka przepisy przeplata kolejnymi radami, dotyczącymi choćby doboru i rozpoznawania przypraw czy dopasowywania jabłek do odpowiednich ziół. Widać, że o temacie wie dużo, a wiedzy swej nie chce trzymać dla siebie.

Jeśli w pieczeniu szarlotek nie jesteś zaawansowana lub wręcz planujesz dopiero rozpocząć swoją przygodę z tymi przysmakami, „SzarlotkiJanneke Philippi powinny zdać egzamin. Przygotuj się tylko na własne obliczenia wartości odżywczych oraz cen składników, jako że tych również przy przepisach brakuje.

Olga Kublik
(olga.kublik@dlalejdis.pl)

Janneke Philippi, Szarlotki, Buchmann, Warszawa 2015




Społeczność

Newsletter

Reklama



 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat